Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wojna o Valfden: O jeden most za daleko

<< < (38/52) > >>

Nawaar:
Krasnolud patrzył na ogrom zniszczenia, w którym czuł się maluczkim nic nieznaczącym ogniwem w tej wielkiej wojnie można powiedzieć, że stracił na tą chwilę zapał w świecie magii i czarodziejstwa nie czuł się najlepiej wolał techniczne nowinki, ale ich tutaj nie zastanie. Kiellon tymczasowo opuścił swój muszkiet, nie mając konkretnego celu do zlikwidowania. Właściwie bez rozkazu każdy był bezradny zwłaszcza, kiedy tylu rannych od poparzeń przez deszcz ognia i im trzeba było pomóc w pierwszej kolejności. Brodacz nie ruszał się natomiast z miejsca, bo był za daleko od tych wydarzeń dlatego odpuścił pomoc rannym, nie miał szans dostać się tam w takich panujących warunkach a mógł jedynie przeszkodzić innym. Brodacz patrzył na umierających do tego stopnia, iż kilka łez z jego oczu spłynęły, lecz wziął się w garść i przestał lamentować, by móc chłodno policzyć straty w ludziach.

TheMo:
Ostrze przeciw ostrzu, strzały przeciw strzałom. Teraz doszła magia przeciw magii. Themo z trudem zachował spokój, kiedy deszcz ognia spadał na uciekające wojsko. Starał się zwracać więcej uwagi na przeciwnika, dostrzec jakie ruchy wykonuje. Demoniczne kobiety rzucające zaklęcia. Porównał ich ich pozycję z miejscem uderzenia. Zasięg strzału wyszkolonego kusznika. Tyle mu wystarczyło. Rozkazał więc krasnoludom i gwardzistom załadować i pruć srebrem, gdy znowu spróbują tego manewru. Jednak bardziej go martwiła pewna rzecz. Taka duża rzecz. Z rogami. Z doświadczenia wiedział, że behemoty potrafią opętywać. Dlatego też polecił magom bardziej czuwać nad żołnierzami i interweniować w razie opętania niż skupiać się na rzucaniu zaklęć ofensywnych. Most był pusty. Valfdeńczycy czekali aż przeciwnicy ruszą, by znów zająć pozycje.

Narrator:
Zza szeregów wrogiej armii wybiegły rozwścieczone behemoty. Tuż za nimi dorównywały im kroku w szarży nefrytowe diablice. Wróg zaczął nacierać kierując swoje siły na most przy brzegu.


Taka uwaga. Jeśli deszcz ognia spada przed i na moście. Wy znajdujecie się przed i na moście. To trochę naciągane, aby pisać, że jakimś cudem znajdujecie się na obszarze, gdzie nie spadają kule ognia, chociaż przed chwilą tam staliście. Nie wiem co takiego trudnego jest w napisaniu posta o tym jak unikacie kul, które dziesiątkują armię. <aniol>

//Siły przeciwnika:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Siepacz_bractwa_ciemno%C5%9Bci x 12 450
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Jaszczurzy_wojownik x 4 299
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Elfi_%C5%82ucznik x 4 545
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Behemot x 6800
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Berserker_Angelosa
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bia%C5%82y_demon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Cie%C5%84_Otch%C5%82ani
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Czarny_mag
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoni%C4%85tko
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Elitarny_gwardzista
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Invuto
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Kultysta
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Nefrytowa_diablica x 3450
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Nieudany_eksperyment
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Odpad_mutacji
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogar_z_otch%C5%82ani
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Pospolity_demon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Przekl%C4%99ty_hoshu
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wampir_banita
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Wynaturzenie_mutacji
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zab%C3%B3jca_zakonu_Leytalon
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zab%C3%B3jczy_mutant

//Armia Valfden:
39300 x Poborowi
11200  x Valfdeński rycerz
3320 x Gwardzista
2840 x Elitarny gwardzista
898 x Wysoki elf
810 x Krasnoludzki wojownik
3132 x Rycerz Bractwa ÂŚwitu
5 x Wampir
3 magów

Nawaar:
Krasnolud otrząsł się ze swoich rozważań na temat swojej bezsilności tutaj, bo to był czas kiedy musiał martwić się o swoje życie, gdyż wtedy na pole wpadło stado behemotów a wraz z nimi diablice takie połączenie nie wróżyło niczym dobrym zwłaszcza, że liczby obrońców dość poważnie zmalały. Kiellon w końcu skupiając się na walce postanowił wymierzyć w nadbiegające bestie a z pozycji, której się znajdował miał doskonałe do tego predyspozycje. Dlatego mierzył w stronę behemota, bo już nie jednego powalił podczas walki na Zuseh. Brodacz splunął gdzieś z boku mówiąc. - Mamy przejebane jak sto pięćdziesiąt. Zabijmy ilu się da, bo jutra możemy nie doczekać. Zamarudził i zasiał zwątpienie wśród strzelców, ale co tam i tak wszyscy tutaj zginą jedni szybciej inni później! Kiellon czekał aż padnie rozkaz do oddania strzału na pozycje wroga.

Rodred:
// W takim razie trochę inaczej sobie to wyobraziłem. Myślałem, że za mostem to w jego bezpośredniej bliskości, a stanowisko dowódcy raczej jest dość daleko od niego.

Wbiegłem na pogorzelisko i dopadłem do pierwszego rannego. Może i powinienem zająć się walką, ale wróg i tak był poza zasięgiem.
Krasnolud miał szeroko otwarte oczy i patrzył się na kikut nogi którą rozerwał jeden z pocisków. Szybko schyliłem się i wziąłem go na barki. Nie stawiał się bo był w szoku. Doszedłem do namiotów medyków i wszedłem do środka. Szybko znalazłem wolny stół i położyłem rannego na nim. Jeszcze sprawdziłem czy dalej żyje i już miałem wychodzić kiedy wśród medyków ujrzałem wampira, czy raczej wampirzycę.
To się usadowił krwiopijca jeden.  Uśmiechnąłem się pod nosem i wyszedłem z tego okropnego miejsca cierpienia i śmierci. Choć z drugiej strony to ono właśnie dawało nadzieję, że ktoś cię poskłada po ciężkiej walce. Ale wampir to ostatnia osoba którą chciałbym nad sobą zobaczyć w trakcie operacji.

Pole bitwy trochę się zmieniło i wróg się zbliżał. Jako, że większością rannych już ktoś się zajął, podszedłem trochę bliżej czekając, aż wróg znajdzie się w zasięgu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej