Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy księżyc kładzie gwiazdy na nocne niebo

<< < (4/5) > >>

Gunses:
Dusza związana z ciałem wampira aż po jego kres nadal trwała u boku swojego pana. Niczym zjawa snująca się po żalniku, tak i duch Gunsesa mimo iż przeklęty, złączony był z tym grobem i tym ciałem. Trwał u wezgłowia niczym przedwieczny byt, zwany przez wampirów Setrme, a przez ludzi ÂŚmiercią.
Krew rozlała się po wysuszonych tkankach, nasączając je krwią niczym chłonne płótno. Wystarczył krótki kontakt świeżej posoki z ciałem, aby przełamane zostały prawa natury. W jednej chwili ciało zaczęło się regenerować, tkanki wypełniać świeżością soków. Zaschnięte organy rozkurczyły się, napełniły, zregenerowały. Płuca, w których był tylko kurz, teraz na nowo gotowe były zaczerpnąć tchu. Serce, które kształtem przypominało zasuszony pąk, teraz rozkwitło czerwienią. Zszarzałą skóra napięła się i zbielała. Wysuszone oczodoły wypełniły się pod powiekami, a usta rozwarły się w i zaczerpnęły tchu.
W tym stanie wampir przeleżał kilka minut. Kiedy struny głosowe nadawały się do mówienia, jeszcze oschle, ale już wyraźnie rzekł
- Krwi... Więcej.

Silion aep Mor:
Krasnolud z lekkim zdziwieniem na ustach obserwował zasuszone zwłoki rozkwitające niczym kwiaty na wiosnę, jak pąki na owocowych drzewach.
Spoglądał spokojnie na unoszącą się klatkę piersiową, łapiącą łapczywie oddechy, na język oblizujący wargi ze smaku krwi. Widział gdy skóra staje się śnieżno biała a oczy zaczynają miotać się pod powiekami.
Trzeba przyznać iż nie mógł wyjść z podziwu wampirzej regeneracji ale też nie zachwycał się tym do przesady.
Odkorkował dwie pozostałe butle z krwią i zaczął powoli wlewać ludzką juchę do bladych ust krwiopijcy.
- Witaj Gunsensie wśród żywych! - rzekł z powagą w głosie - Jesteśmy w podziemiu kaplicy miasta Metr. Czy pamięć krwi pokazała Ci co się dzieje na wyspie? - zapytał spoglądając na prowizorycznie zabandażowaną dłoń na której rana wyjątkowo go piekła.

Gunses:
Gunses wsłuchał się w słowa krasnoluda, jednocześnie układając w jasną wizję obrazy, głosy i informacje jakie otrzymał od Siliona wraz z jego krwią. Wypiwszy pozostałe dwie butelki poczuł, że ubrania ponownie opinają się na ciele, co znaczyło, że powrócił do pełni sił.
- Tak, chociaż zajęło mi to kilka sekund. Hmm... - przejechał językiem po zębach żuchwy a potem szczęki - Hmm... Trupi jad - szepnął do siebie, po czym wstał w sarkofagu, rozruszał ramiona i kark. Zarzucił na plecy łuk i miecz, które zostawiono przy nim i zeskoczył na podłogę.
- Nie powiedziałeś mi nic o Północy. Opowiesz mi to w drodze do stolicy. Co się wydarzyło w Revar, po tym... po tym jak mnie uśpili.

Silion aep Mor:
Mężczyzna wzruszył ramionami. - Nikt Cię nie uśpił. Wyschłeś z braku krwi. - rzekł spokojnie - Dam Ci jeszcze łyka krwi, wtedy zobaczysz co w Revar. Najważniejsze to to że Bękarty Rashera wybiły dzikie wampiry. - mówił nadal.
Spojrzał na swoją dłoń, ściągnął prowizoryczny bandaż i chwycił szklany nóż. Pogłębił nim ranę z której zaczęła obficie cieknąć krew.
Skupił swe myśli na sytuacji w Revar, na tym co związane z tamtejszą sytuacją i z tym jak bękarty oswobodziły to hrabstwo. Chciał ujawnić to co wiadome, nic prywatnego.
Nachylił dłoń nad szyjką butelki i napuścił tam około pięćdziesiąt mililitrów swej posoki. Podał to wampirowi.
- Wypij to i znikajmy stąd, raczej kapłani się nie ucieszą na widok osób myszkujących po podziemiach kaplicy poza tym jesteś potrzebny w stolicy - demony podburzyły wampiry i te teraz trawią Ekkerund od środka. Musisz uruchomić swoje kontakty hrabio. - mówił szybko patrząc jak bladolicy pije.
Zawinął ponownie wokół dłoni mokrą od krwi chusteczke i czekał z niecierpliwością.

Gunses:
Gunses jednak wiedział, co sprawiło, że zawisł na długi czas na pewnym drzewie. Nie zrobiłby tego przecież dobrowolnie, jednakże nie czuł się w obowiązku, tłumaczyć tego komukolwiek. Przynajmniej na razie.
Z krwi Siliona wyczytał tyle co nic, albo krasnolud nie brał udziału w oczyszczaniu Revar, albo alkohol wyżarł mu dziury w pamięci.
- Jakie twierdze wyzwoliliście spod rządów dzikich wampirów? - spytał wychodząc z katakumb świątyni. Skierowali się do koni, którymi mieli udać się na południe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej