Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy księżyc kładzie gwiazdy na nocne niebo

(1/5) > >>

Silion aep Mor:
Nazwa wyprawy: Gdy księżyc kładzie gwiazdy na nocne niebo
Prowadzący wyprawę: Narrator/Silion aep Mor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Bycie Silionem
Uczestnicy wyprawy: Silion aep Mor


Krasnolud już siedział na swym koniu przed domem w Efehidonie, wiedział iż jego misja jest bardzo ważna, gdyż musi odszukać osobę która ma bardzo dużo do powiedzenia w sprawie obrony wyspy. Osobę mającą duże wpływy wśród różnorakich istot a zwłaszcza dzieci nocy.
Wiedział tylko że nie wie zbyt wiele. Ostatnio widziany w okolicach Metr... Tosz to kawał drogi. Westchnął załamany.
Sprawdził jeszcze raz czy butelki z krwią na pewno nie wypadną mu z juków i pognał konia przed siebie.
Issei wystrzelił w przód niczym błyskawica, mknął przez miasto wymijając wszystkich po drodze i mając gdzieś ich pokrzykiwanie o piracie drogowym. Jego cel teraz był ważniejszy.
Szybko dotarł na obrzeża miasta, przestrzelił przez bramę miejską by zostawić zaraz za sobą obraz stolicy Valfden, zmierzając w kierunku gór.

Narrator:
No i krasnolud tak jechał szybko niczym wiatr, w oddali widział las.
Było ciepłe Astasowe popołudnie, wiał lekki wiaterek. Wszystko wydawało się takie spokojne. Widać demony jeszcze tutaj nie dotarły.

Silion aep Mor:
Mężczyzna pędził z wiatrem czując przy tym taką upojną błogość. Jego płaszcz powiewał na wietrze zaś koń wywiesił język na zewnątrz chłodząc się tym samym niczym pies.
Widział w oddali las, las który tak dobrze znał, przez który tyle razy przejeżdżał tudzież znał go doskonale. Wiedział że jest tam pięknie w Atunus gdyż pamiętał jaką piękną przygodę przeżył z Armin w tymże miejscu podczas ich pierwszej przygody do Ereno. Widzieli tam małą słodką wiewióreczkę, grupę jeleni patrzących na nich z dumnie uniesionymi głowami czy później bliżej gór stado wilków które o dziwo spokojne pozwoliły im przejechać.
No ale teraz było Astas i nie był tutaj z Armin a sam i miał odnaleźć pewnego wąpierza dlatego też przyspieszył jeszcze bardziej podziwiając piękny las.
W środku był on naprawdę okazały i zachwycający, z jednej strony klaustrofobiczny gdyż była tam masa drzew jak to w lesie a z drugiej niczym nie ograniczona przestrzeń.
Zachwycając się tym widokiem parł dalej przed siebie mając nadzieję jak najszybciej dostać się w góry, do hrabstwa Revar.

Narrator:
Las zaiste był piękny lecz drogą przezeń strasznie się ciągnęła.
Po około godzinie czasu zauważyłeś wyjazd z niego oraz w oddali upragnione góry.

Silion aep Mor:
Krasnolud wjechał do lasu wciąż pędząc niczym posłaniec zwiastujący zapowiedź wojny, ostatnio dużo takich posłańców jeździło po wyspie, no może zanim demony zaczęły zajmować wyspę bo teraz już nie ma czego oznajmiać.
Tętent kopyt i chrzęst metalu podków wybijał o trakt i znajdujące się tam kamienie rytmiczną melodię. Zazielenione korony drzew liściastych gdzie nie gdzie pokazywały pyszne owoce.
Drzewa iglaste tak groźnie łypały na każdego obnażając swe igły, pokazując tym samym iż nie należy im przeszkadzać w odpoczynku.
Krasnolud coraz bardziej przyspieszał ciesząc się z chłodnego wiatru w ciepły i słoneczny dzień. Jechał zjednoczony z naturą niczym elf pośród swych krzaczków i jagódek. Jego broda od tej prędkości uciekała mu gdzieś w tył łaskocząc go w skórę.
Koń wydawało się że na razie zbytnio się nie męczył, był zaprawiony w podróżach bo choćby po ostatnim pędzeniu do Bractwa ÂŚwitu jego mięśnie jeszcze nie zapomniały tego wysiłku.
Po około godzinie drogi dojrzeli światełko w tunelu zielonych oczu, skierowali się do niego by w ciągu kilku minut wystrzelić z lasu w stronę gór.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej