Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #31
Arivel:
Jeden z nich się pacnął w twarz, inny zaśmiał, a kolejny przyciągnął cię bliżej.
-Może jeszcze pójdziesz na środek ulicy i pokrzyczysz tak trochę o tym? - powiedział człowiek, który cię przyciągnął.
-Od razu widać, że jest nowa. - rzekł ten od twarzy.
-Tyle, że gorsza nawet od tych dwóch tutaj.
-Ej! - odezwali się pozostali niemal chórem.
-Chodźmy dalej, bo nie ma tutaj co tak stać. Wszyscy ruszyli przez bramę ku domom dzielnicy szlacheckiej. Nieznajomi nosili na sobie bawełniane szaty, które mimo podstawowego materiału prezentowały się dość ładnie. Ten, który się zaśmiał nosił jeszcze na ręku sygnet. Można by ich uznać za uboższych szlachciców albo porządniejszych obywateli Efehidonu.
Toruviel:
Elfka jeszcze trochę chichocząc ruszyła za nimi. Wbiła się między nic, tak iż szła po środku. Obejrzała sobie dokładnie każdego z nich. ÂŁadni panowie, nosili się ładnie i schludnie, mogłaby ich brać, gdyby nie była na ascezie od członków. Asceza od członków... ty to masz pomysły kobitko! Ciekawiło ją co i jak.
-No to co?- zaczęła przerywając ciszę która się jej nie spodobała. Mówiła jednak ciszej.- Na co mamy hopsać? Jaki jest plan?- wyszeptała, głodna wiedzy no i pieniążków.
Arivel:
-Sprawa jest taka, że do miasta przybył jeden dość znany szlachcic z swoją córką.
-Podobno córka ma wychodzić za mąż. A że to nie byle kogo córka...
-Dostała pokaźny prezent w postaci pierścionka zaręczynowego.
-Słuchy chodzą, że siedzi w nim szmaragd wielkości jabłka.
-ÂŁup godny porządnie zaplanowanego skoku.
-Tutaj właśnie wchodzimy my mała. Mamy swoje doświadczenie. Jednak wszystko trzeba dokładnie przeprowadzić.
Toruviel:
-Mmm, pierścionek godny dziewczynki tatusia.- mruknęła cichutko. Szła dalej wśród mężczyzn.
-Więc... jaki mamy plan?- zapytała ciekawa planu działania. Wszak musieli się pośpieszyć, nie miała luksusu czasu. Niestety.
Arivel:
-Wiemy gdzie się zatrzymują. Zatem po prostu się tam włamiemy. Ty i Jen włamiecie się do środka i zabierzecie to co najcenniejsze. - powiedział wskazując na drugiego bardziej doświadczonego człowieka.
-Natomiast ci dwaj będą stali jako czujki. Jeden z nich na dachu, drugi od strony ulicy. Ustalimy znaki, które pomogą nam się porozumieć. Wszystko trzeba przeprowadzić o zmroku. - mówił Jen.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej