Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #31
Toruviel:
Nazwa wyprawy: Test kruka #31
Prowadzący wyprawę: Arivel
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, chęć dołączenia
Uczestnicy wyprawy: Toruviel z Elanoi
-A dokładnie?- zapytała zaciekawiona elfka. Wszak musiała się dowiedzieć co ma dla niej kobieta. Czy kogoś okraść, czy kogoś zabić. A może to i to? Więc spytała, a po pytaniu wyczekiwała odpowiedzi, która olśniłaby jej mroki tej niewiedzy i wskazała cel.
Arivel:
-Czwórka moich agentów przygotowuje pewien skok w dzielnicy szlacheckiej. Dwóch jest nieco bardziej doświadczonych i dwóch młodzików. Dołączysz do nich i pomożesz im. Brzmi prosto, prawda? Problem polega na tym, że ostrze którego skosztowałaś było zatrute, więc na wykonanie zadania z nimi masz jakieś 24 godziny. Po takim czasie wątpię by cokolwiek ci pomogło. Tak więc naprzód młoda. Reszta będzie czekać na ciebie za główną bramą prowadząca do szlacheckiej. - wyjaśniła kobieta. -Powodzenia. - dodała z szelmowskim uśmiechem.
Toruviel:
Kurwa...
-Twoja trucizna jest... smaczna.- powiedziała z uśmiechem po czym żwawym krokiem ruszył.
Perspektywa śmierci dawała jej pewien dreszczyk emocji, no i popędzała, mimo wszystko. Zaczęła biec, kierunek raczej znała, trochę spacerowała wcześniej po mieście. Lata życia przechadzek i hartowania siebie w lasach Elanoi dały jej doskonałą zwinność i kondycję. ÂŚmigała między ludźmi niczym muszka. W przestrzeniach mniej zaludnionych biegła sprintem, ale nie dłużej niż jakieś 10 sekund, bo szybko zbliżała się do innych krup ludzi, elfów, krasnoludów i innych ras. Zbliżała się z każdym postawionym szybko krokiem.
Arivel:
W takim tempie dość szybko dotarłaś do bramy przy dzielnicy szlacheckiej. Domy tutaj ewidentnie odróżniały się od tych, w których obecnie zamieszkiwałaś. Koło wejścia zauważyłaś także grupkę osób swobodnie ze sobą rozmawiająca na jakiś temat.
Toruviel:
W końcu dotarła. Zwolniła do zwykłego chodu. Wyłączyła się trochę, bo wchodziła jakby do innego świata.
Tak jakby pieniądz był Bogiem, jakby bogactwo było jego błogosławieństwem, a bieda potępieniem. Jakby to był Eden, raj bogaczy. Niebo o strzelistych dachach, błyszczących dachówkach. O kryształowo czystych oknach. Drzwiach w pięknych barwach pięknego drewna. Wszystko to symetryczne, ładne, spójne. Po prostu idealne. Troszeczkę ją to przytłaczało, bowiem sama mieszkała na biednym podgrodziu, w jakiejś chateczce, która zapewniała tylko tyle ile było trzeba.
Elfka miała zamiar podebrać troszkę z tej boskości tym pieniężnym aniołom. Wyrwała się z przemyśleń, przypominają sobie o limicie czasowym, jaki ją zobowiązywał. Podszedł do tejże grupki.
-Co tam?- spytała z uśmieszkiem na ustach.-Czyżbyście mieli plany na skoczek? Skok?- zapytała słodziutko chichocząc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej