Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Stawka większa niż życie
Silion aep Mor:
Pięć z dwunastu fregat przedostało się w stronę portu zaś pozostałe siedem oddało kolejną salwę w stronę masywnego fortu. Kule świstały nie czyniąc mu poważnych szkód a jedynie lekko go uszkadzając zewnętrzne umocnienia.
Elf zbieg na dół do swego ludzkiego kompana gdyż widział że statki podpłynęło już za blisko, były bowiem w odległości mniejszej niż dwieście metrów.
Dwaj magicznie uzdolnieni mężczyźni skupili się, formując w chmurach wielkie kule magmy które były z zewnątrz zastygłe w delikatną skorupkę zaś wewnątrz płynne i gorące.
Skoncentrowali się po czym razem wypowiedzieli.
- ELASH RUESH ANESH QIESH OSH HU! - wykonali odpowiedni ruch rękami by po dosłownie kilku sekundach mogli ujrzeć jak dwa wielkie meteory lecą z nieba uderzając we fregaty i dosłownie wciskają je pod wodę.
Dwie z nich zostały doszczętnie zniszczone zaś pozostałe mniej lub więcej uszkodzone.
Obrońcy fortu nie czekali na nic, wsparci przez magiczny atak oddali salwę we wroga ze stu dział, dosłownie robiąc sito z uszkodzonych już po uderzeniu meteoru statków.
Okręty nabierały wody poprzez dziury w kadłubie, coraz szybciej zanurzając się pod taflę wody.
W tej oto chwili fort "Custodi in aeternum" zakończył swoją część obrony. Reszta walki musiała rozstrzygnąć się w porcie.
W tymże porcie zaś aż wrzało od okrzyków zachęcających do walki i krzyków bólu od soli w morzu które wydawały demony.
Armia Atusel była wyjątkowo spokojna i opanowana, wiedzieli co mają robić i czekali tylko na rozkazy które jak narazie nie nadchodziły.
Zaraz po przybiciu statków do przystani, zanim jeszcze demony wyskoczyły ze swych fregat szaman wreszcie skończył mruczeć pod nosem, odpiął od pasa swój mały nożyk po czym naciął sobie obie dłonie od wewnętrznej strony, skupił się i uformował z nich energią duszy krwawą kule którą posłał na trap pierwszego z brzegu statku.
- ARASHIZ URUESH ISASH! - wypowiedział cicho pod nosem.
Nagle na trapie wybuchł czerwony gaz przez który przebiegło z kilkadziesiąt demonów topiąc się jak parafina.
Silion skoncentrował się choć nie miał na to zbyt wiele czasu, wycelował kuszami w dwa pierwsze lepsze demony zbiegające po trapie jednego ze statków i pociągnął za spust. Nagle srebrne bełty wyskoczyły z broni miotającej niczym kreshar podczas ataku na młodą kurkę starej wieśniaczki i wbiły się w łby ogrzych demonów którzy zaryli swymi paskudnymi mordami o kamienną ulicę, sprawiając tym samym iż ich kilku rozpędzonych braci wpadło do morza.
- Ognia! - krzyknął tymsamym wydając rozkaz.
Wpierw Wysokie elfy wystrzeliły podpalone strzały, był to istny grad pocisków, po trzysta sztuk leciało w każdy jeden okręt zabijając przy tym część załogi oraz podpalając żagle. Następnie strzały oddawały krasnoludy strzelając do wybiegających po trapach i skaczących do wody wrogów starając się omijać tarcze lub przebijać się przez nie w ostateczności.
Ulokowani na dachach elitarni gwardziści skutecznie eliminowali pływające z trudem w słonej wodzie ogrze demony.
Armia Ardenos została wręcz zdziesiątkowana bez żadnych strat po stronie Valfden.
Pan Atusel postanowił podejść bliżej brzegu by zajrzeć delikatnie czy nic jeszcze nie wybiegnie ze statku, nagle z wody wyskoczyła ręka i został złapany za nogę. Wystraszony odskoczył w tył lądując tym samym na tyłku. Był to ostatni z przedstawicieli otchłani który przez chwile podtopił się w wodzie tym samym unikając śmierci z rąk strzelców, teraz próbujący wciągnąć marszałka pod wodę. Chcąc się uwolnić, krasnolud uderzył kuszą w łapsko oponenta po czym wierzgał nogą, drugą ręką z której wypuścił przy upadku drugą kuszę sięgnął po srebrny nóż. Zrobił zgrabne zgięcie brzucha w przód oraz zamach ostrzem co poskutkowało odcięciem kończyny stwora. Demon zawył z bólu i drugą ręką chwycił się mocniej brukowanego brzegu portu. Wciągnął się błyskawicznie i stanął na nogi lecz zanim cokolwiek zrobił brodacz zgrabnym ruchem odciął mu jedną z podtrzymujących go w pionie kończyn a następnie gdy ten upadł przebił mózg bronią.
Póki co odnieśli zwycięstwo!
Melkior Tacticus:
Wygrali. Pytanie, jaki sens miał taki atak? Zbadanie obrony? Nikt tego nie wiedział. Silion mógł się jednakże cieszyć z łatwego zwycięstwa.
Silion aep Mor:
Nawet jeśli chcieli zbadać obronę, było już dla nich za późno.
- Przeszukać statki! Tylko ostrożnie! - krzyknął Silion do ludzi odpowiedzialnych za zbrojenie statków w porcie, Ci sami mieli teraz rozładować ewentualne fanty.
Inkwizytor:
- Pośpiesznie znalazł się przed obliczem Siliona jeden z inkwizytorów. Panie marszałku! Gołąb przyniósł wieści. Proszę - przekazał pergamin.
Silion aep Mor:
Silion zdziwił się widząc inkwizytora. mimo wszystko na nic nie czekał, odebrał wiadomość.
- Dziękuje panu, już czytam. - rozwinął pergamin by dowiedzieć się o co chodziło tak naprawdę i co to za wiadomości.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej