Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Zaginiony brat
Torstein Lothbrok:
Jak na razie nic. Sytuacja coraz bardziej go bawiła. Imitacja światła która wpadała do domu oświetliła jakieś drzwi. Torstein zainteresował się nimi. Może to do jakiejś magicznej krainy prowadzi? Wiking po cichu dobył miecza, podszedł cicho do drzwi i delikatnie nacisnął na klamkę, jednocześnie przechylając drzwi. Zajrzał.
DarkModders:
Drzwi otworzyłeś bez żadnych oporów. Były najzwyczajniej w świecie otwarte. ÂŚwiatło momentalnie wpadło do pokoju ale jego mały zasięg skutecznie uniemożliwiał ci przeszukiwanie domostwa. Wiedziałeś tylko tyle. Byłeś na korytarzu. Pozostałą jego część skrywał mrok.
Torstein Lothbrok:
Przyłożył rękę do jednej ze ścian korytarza i tak sunąc nią po niej szedł. Niepewnie, bo niepewnie, ale nie dziwota. Wszak nie boimy się ciemności, acz tego co w niej czyha. Szedł tak, trzymając miecz w drugiej ręce, na prawo od twarzy.
DarkModders:
To nie był najlepszy pomysł. Idąc o omacku po chwili przewróciłeś się na jakimś przedmiocie mocno uderzając głową o kolejny przedmiot. Zamroczyło cię. Po chwili poczułeś jak krew spływa ci po czole.
Torstein Lothbrok:
Kurwa jego jebana, w dupe ruchana, obsrana mać!- podniósł się i dotknął czoła. Stał krew. Dotknął się po głowie, by sprawdzić czy nic mu nie jest, wszak dość mocno zajebał dyńką. A gdyby miał teraz walczyć? Gdzie są te pochodnie, gdy ludzie ich potrzebują?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej