Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
TheMo:
-Jakie nieznane? Przecież tam byłeś jakiś czas temu. Razem prowadziliśmy ostrzał. Teraz pewno będzie powtórka. I nawet mamy krasnoludzkiego strzelca pełnego entuzjazmu.
Skomentował słowa swych towarzyszy boju i sam spojrzał w stronę morza. Sam uważał, że płyną w nieznane, ale nie chciał tego pokazywać. Starał się swoim entuzjazmem podbudować morale innych. Od dłuższego czasu brakowało mu rozrywek w postaci porządnej walki, ale tutaj wszyscy szli na głęboką wodę.
Mohamed Khaled:
- Znane, ale i nieznane.. Ciekawe, jak bardzo się tam zmieniło? Wtedy, po odbiciu Zuesh i teraz, po ponownym ataku... - mruknął.
Rozumiał, co Themo chciał przekazać. Nie potrafił jednak jakoś pozbyć się dziwnych wrażeń, że to będzie jedna wielka katastrofa.
Gorn Valfranden:
Gorn stał sobie spokojnie nie dając po sobie znać czy boi się. Bo nie bał się śmierci. Kiedy usłyszał pytanie o gotowość kopnął głową dając znać że jest gotowy
DarkModders:
- Nawet wtedy, za pierwszym razem nie wyglądało to za dobrze. - powiedział do zebranych. Jego mina przybrała kamienny wyraz. Odwrócił się od rozmówców spoglądając na morze.
- Musze się lekko znieczulić. Panowie, chętni na bimberek?
Mohamed Khaled:
- Lej - wyraził swoją chęć jednym krótkim słowem, klepiąc go delikatnie po plecach. - Trzeba się rozluźnić, do Zuesh jest jeszcze szmat drogi.
Wyciągnął z kieszeni szaty paczkę papierosów. Nową, jeszcze nawet nie otwieraną. Zawsze miał w zapasie jedną dodatkową, gdyby tamte wyszły w szybkim tempie.
- Szeklan? Themo? - zapytał, wyciągając paczkę w ich kierunku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej