Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (16/66) > >>

TheMo:
Skinął głową i odwrócił się w stronę zgromadzonych Bękartów.
-Słyszeliśta?! Wbijać na Pięść!
Niewielki oddział zebrał swoje rzeczy i po chwili trap zapełnił się kolejką najemników chętnych powojować na Zuesh. Sam dowódca zwrócił uwagę na Marduke'a, który go zaczepił.
-Pani? Przecież nie goliłem się od... Nieważne. Tak, to ja. Graal to ten statek należący do Evening.
Objaśnił rycerzowi. Kiedy on odszedł, Themo również ruszył w swoją stronę. Poczekał aż wszyscy władują się na pokład i przy okazji dopilnował, by nikt nie zawrócił. Skoro podjęli taką decyzję to muszą się z nią liczyć. Gdy już było wystarczająco miejsca sam wszedł na statek. Dopiero, gdy znalazł się na pokładzie zsiadł z konia. Rozprostował kości i przekazał lejce jednemu z najemników, by ten odprowadził Zalgo pod pokład. Sam podszedł do znajomych towarzyszy.
-Witajcie. Gotowi na drugą bitwę?

Melkior Tacticus:
- Gotowi. Rany... jeszcze nie dowodziłem flotą nigdy. W akademii to co innego. Ręce mi latają jak u alkoholika...

Nawaar:
Krasnolud patrzył na miasto i na rozbijające się fale na brzegu w głowie roiły mu się scenariusze walki jakie mogą na niego czekać, bo w bezpośrednim starciu byłby skazany na śmierć, ale jako strzelec mógłby się spełnić i tego planu się trzymał, tylko szkoda dla niego, że życie pisze własne scenariusze i mogło być nieciekawie, ale już podjął się tego zlecenia, że wypłynie wspomóc naszych chłopców w walce o wolną przyszłość. W Torgonie różne rzeczy się działy, ale wytrzymali w walce, więc i tutaj jakoś sobie poradzą. Miał w każdym bądź razie nadzieje i tymczasowo milczał spoglądając na towarzyszy i czekał tak na rozkaz do wypłynięcia i padło pytanie o gotowość krasnolud powiedział w swoim imieniu, a raczej wykrzyczał w tłum ludzi.
- Tak!
Może i był mały, ale każdy się tutaj liczył nawet kalecy, którzy potrafili utrzymać broń.

Melkior Tacticus:
8 fregat było gotowych, załadowanych po stępkę ludźmi i sprzętem. Melkior zajął miejsce przy sterze okręetu flagowego "Pięść Rashera". Wciągnięto trap, kotwice, rzucono cumy.
- ÂŻagle spuść! Odpływamy!

Mohamed Khaled:
- No i ruszamy w nieznane... - mruknął pod nosem, uśmiechając się ponuro. To będzie naprawdę ciekawa wyprawa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej