Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Mohamed Khaled:
- Chyba, że z tej wojny się nie wraca - zaśmiał się krótko. - Ja prowadze całe życie wojnę. Swoją prywatną. Być może nastanie taki dzień, że wyjadę ze stolicy i już nigdy nie wrócę. Zniknę. A jedyne, co po mnie zostanie, to wspomnienia... I, jeśli dane mi będzie, to ktoś bliski... - sam nie wiedział, dlaczego to powiedział. To ostatnie zdanie... Czy miał kogoś na myśli? Chyba tak. Nie był jednak pewny.
DarkModders:
- Zawsze zostaje i takie wyjście. - powiedział spoglądając w stronę morza próbując choć na chwilę uspokoić nerwy przed tą wyprawą. Wreszcie usłyszał przemówienie Melkiora. Wysłuchał je dokładnie. Po jego zakończeniu postanowił udać się na okręt.
- No to chodźmy panowie. Czas nagli. - powiedział po czym ruszył w stronę okrętu. Szybko do niego dotarł. Wchodząc po trapie powiedział sobie jeszcze w myślach - Niech Rasher ma nas w swojej opiece. Wszedł na okręt i pierwsze co zrobił to zatrzymał się zaraz obok burty oczekując na wejście pozostałych kompanów z którymi gawędził.
Gorn Valfranden:
Gorn natychmiast ruszył za Szeklanem. Wszedł szybkim marszem na pokład. Oparł się na burte i czekał na pozostałą dwójkę towarzyszy. Zagadnął jaszczura - Pamiętasz jak na tej wyprawie z Karimem 2 albo nawet 3 razy ci tyłek uratowałem ? :D . Paladyn obserwował port i resztę ludzi idących przez port. Był gotowy do akcji. Prędzej czy później coś takiego by się zdarzyło. Wojownik był skoncentrowany na okolicy.
Nawaar:
- No to idziem. Rzekł wysłuchując słów naczelnego dowódcy, którym okazał się być elfem, krasnolud nie ukrywał zdziwienia wywołanym tym faktem, ale zrobił pierwszy krok na przód potem drugi niepewny czy wszystko zapakował, czy aby na pewno był gotów? Jedno było pewne ta wojna odmieni go jak każdego dobrze, że w tej walce nie był sam i po chwili wszedł na trap, by stanąć u boku towarzyszy nowo poznanych towarzyszy doli i nie doli. Kiellon był gotowy na wszystko a do tego miał alkohol, który go uspokoi i nasyci, przed walką, bo jakoś pobyt na statku mu się nie podobał i wolał stały grunt najlepiej kopalni w Torgonie gdzie czuł się najbezpieczniej. Teraz jednak nie miał wyboru i musiał walczyć ze sobą i przyszłymi przeciwnikami.
DarkModders:
- Pamiętam. Tego nie da się zapomnieć. - powiedział do Gorna. W tym czasie opierał się o burtę. Cały czas patrzył w morskie fale rozbijające się o statek. To go uspokajało.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej