Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Marduk Draven:
-A więc, Melkiorze...ilu mamy żołnierzy?- zapytał rycerz, gdy anielica już odleciała, otrzepując przy tym się z odrobiny kurzu. Ciekawiło go wszak jakimi siłami dysponują. Nie myślał raczej, że dostałby coś pod komendę, był w końcu ledwie rycerzem.
Nawaar:
Krasnolud do końca nie znał okoliczności śmierci jego ojca, ale Szeklan wszystko wyjawił kim mógł być prowodyrem jego śmierci, a był to anioł Funeris jakoś nigdy o nim nie słyszał, lecz wkrótce się dowie wszystkiego! - Więc tak się sprawy miały, o dobrze, że Ciebie poznałem Szeklanie jesteś w porządku. Jednak na trzeźwo tego nie zdzierżę i muszę się napić. Nie wiem, co to ale raz kozie śmierć. Powiedział i pociągnął solidny łyk z flaszki słodki alkohol rozlał się po jego ciele, ale było w nic coś niezwykłego jakaś bogata mieszanka albo nowy przepis jedno było pewne sponiewierać to potrafiło taki alkohol był w cenie. Krasnolud w pewnym momencie się wzdrygnął i oddał flaszkę jaszczurowi mówiąc z uśmiechem. - Dobre to było, ale musisz mi wyjawić recepturę albo lepiej producenta, bo chcę tego więcej! Mówił szczerząc zębiska oraz rechocząc głośno w końcu poczuł się dobrze i mógł klepać demony nawet na końcu świata, ale powrócił do rzeczywistości. - Mogę zapytać jak straciłeś łapsko? Pewnie na innej wojnie. Ni to stwierdził ni powiedział, ale ciekaw był tego wszystkiego.
Melkior Tacticus:
- 1400 ludzi z Bractwa, 25 magów... Eee... widze że idą Bękarty to razem będzie z 1500.
- Melkiorze muszę przeszkodzić na moment, mam wieści o magu który zabił Aragorna.
- A więc to robiłeś w Terwor. Szkoda że dopiero teraz.
- A więc obchodzi cię jednak ta sprawa. Wolnym krokiem ruszyli na okręt flagowy.
- Merith, nadal mam żal za to jak Aragorn potraktował mnie i swoich przyjaciół, że okazał się być chujem, choć patriotą. Niesmak i plama na honorze i nazwisku jednak została... Odciąłem się od tego jak mogłem ale...
- Echa Przeszłości nie milkną?
- Heh, tak. ÂŁowcy, Renfri ponoć nie żyje. Wydałem 1001 grzywien na zbadanie sprawy ale nadal nie mam 100% pewności. Vernon też nic nie wie.
//Poprosze o przerywnik. :P
DarkModders:
Podał krasnoludowi flaszkę. Za nim ten się napił, powiedział.
- Mogę ci powiedzieć więcej na ten temat. Byłem wtedy na wyprawie z twoim ojcem. Wiem co się tam dokładnie stało. - powiedział do niego. Po tych słowach przyglądnął się uważnie jak Kiellon łoi nie znany mu alkohol. Widząc to jego lewa brew uniosła się w górę a jego twarz przybrała niewielki grymas. Jakby bólu? Sam tego nie wiedział. Wreszcie odessał się od butelki. Na jego zapytanie powiedział.
- Wiesz, ja ten alkohol odebrałem szajce złodziei urzędujących w kanałach Atusel także receptury i składu nie znam. Co do mojej ręki to straciłem ją w walce z demonem na Zuesh. Cholernie ciężko wtedy było, teraz może być gorzej.
Gorn Valfranden:
Gorn akurat wracał z areny kiedy usłyszał o tym że trzeba się stawić do walki. Natychmiast ruszył do portu aby odnaleźć innych. Doskonale wiedział że większość jego znajomych tam będzie. Nie mylił się, dostrzegł znajome sylwetki. Każdemu kiwał głową. - Witaj Szeklanie przywitał się a kiedy usłyszał o czym rozmawia z krasnoludem podszedł do niego - Witaj, jestem Gorn Zwrócił się do krasnoluda Paladyn
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej