Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (9/66) > >>

Marduk Draven:
Rycerzowi nie spodobało się to, iż Evening chce zadecydować za Elizabeth. Bo czemu? Może Eli chciała ruszyć do walki z demonami, nawet jako rekrut? On by tak zrobił.
-Evening...- zaczął.-Nie chcę podważać Twojego autorytetu, ale uważam że, Elizabeth sama powinna wybrać czy chce, czy nie chce walczyć z demonami... tak tylko mówię.- rzekł, bowiem zwykł mówić co miał na myśli. przeważnie. Odetchnął morskim powietrzem.

Melkior Tacticus:
Błysło na zielono szaro, z mgiełgi wyszedł siwawy elf, podpierająjący się kosturem i z mieczem u boku.
- Merith! Witaj przyjacielu.
- Witajcie, szkoda że w takich okolicznościach. Ale ktoś powinien pokierować zebranymi tu... osobami władającymi magią. Jestem Mrith, zwany Miltenem. Powiedzmy że arcymag magii żywiołów. Tego że pracuje dla krasnoludzkiej hanzy najemnej już nie dodał, no i tego że znał Aragorna.

Nawaar:
Krasnolud zobaczył i poznał nową twarz, a była to udekorowana w łuski twarz jaszczuroczłeka do tego jednorękiego, ale Kiellon jakoś nie był rasistą no może z wyjątkiem wampirów ich nie darzył sympatią. Dlatego niezwłocznie uścisnął dłoń Szeklana. - Miło mi Kiellon aep Kharim. Przedstawił się jaszczurce i odpowiedział ponownie na dziwne pytanie. - Gdybym nie był gotowy na śmierć mości Szeklanie to bym się nie wybierał. Wiem, że może wydarzyć się wszystko nawet to, że nie dopłyniemy do miejsca przeznaczenia. Odetchnął i nabrał powietrza morskie takie przyjemne dla płuc do tego walące rybami z portu istny rarytas. - Mam broń oraz chęci bronić tej wyspy grunt, by zginąć godnie podczas walki w razie czego będę was osłaniać moją flintą .Nie masz może flaszki ze sobą? Musze się lekko odprężyć i odkazić gardło przed wypłynięciem. Zapytał zaciekawiony z oczami bezbronnego psa. Wtedy pojawił się mag, ale od nich trzymał się z daleka dla niego to kuglarze, którzy wszystko zrobią aby namącić na tym świecie i zawsze mają swoje racje, ale inteligencji i znajomości świata nigdy im nie odmawiał a to zawsze przydatny kompan, który rzuci kilka kul ognia albo coś podpadli najlepiej okręt nieprzyjaciela.

Evening Antarii:
-To nierozsądne posyłać ją na śmierć. To nie zabawa. Bardziej przyda się na pokładzie pomagając tam- skończyła temat. Chyba że dziewczyna naprawdę będzie chciała zginąć z ręki demonów. Tymczasem z mgły wyszedł jakiś elf. -Miło mi poznać, Evening Antarii. Jednakże proszę mi wybaczyć. Muszę lecieć po Razjela i Zariel- anielica odbiła się od ziemi, machnęła skrzydłami wzniecając niedużą chmurę kurzu i wzleciała wysoko. Nie leciała jednak do Bractwa. Postanowiła się ulotnić na jakiś czas. Zariel ani Razjel nie mogli być powiadomieni o tym, gdzie znajduje się Eve i co szykuje się na Zuesh...

DarkModders:
Jaszczur wysłuchał krasnoluda. Słysząc jego imię, na twarzy jaszczura pojawił się szczery uśmiech. Syn Kharima, nigdy by nie pomyślał że spotka jego potomka.
- Miło mi cię poznać. Bardzo szanowałem twojego ojca, a za jego samobójstwo w dalszym ciągu obwiniam tego anioła Funerisa. Był honorowym krasnoludem. - powiedział po czym dodał. - Mądrze mówisz. Wiesz, nigdy bym nie darował sobie tego że uciekłem przed wojną jak ostatni tchórz. Co do flaszki, to jakąś tam mam. Chętny ją zdegustować? Mohamedzie?

//Nie wiem czy to dobry pomysł by napoczynać tą flaszkę metanolu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej