Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Narrator:
Evening Antarii nie zastała Szablastozębnego w kajucie, zapewne musiał wyjść się przewietrzyć po długiej naradzie w obecności Jana Sobieskiego. Dowódca garnizonu z Funery stał przy stole przyglądając się mapie okolicznych wód.
Pochłoniętego bez reszty walką Mohameda na ułamek sekundy coś rozproszyło. Wydało mu się, że usłyszał jak ktoś szepcze jego imię.
Mohamed Khaled:
Co? Ktoś go wołał? Co, jak, kiedy? Głosy w głowie? A może faktycznie ktoś.. go wołał.. Ale? Szeptem? Coś tu nie grało. Potrząsnął głową, po czym wrócił do walki.
Ale ziarenko zostało zasiane... Ten.. Tajemniczy głos... Czy mu to się wydawało, czy na prawdę ktoś to zrobił?
Gorn Valfranden:
Gorn dalej walczył swoim mieczem i tarczą. Zauważył że jeden demon rusza w stronę krasnoluda więc zastąpił mu drogę -Najpierw musisz przejść mnie Powiedział do demona. Ten natychmiast ruszył do ataku. Paladyn blokował spokojnie i z wyczuciem ataki. W pewnym momencie pchnął tarczą na topór atakującego go potwora wybijając demona z rytmu walki i sprawiając że ręka którą trzymał topór wygięła się. Zaatakował szybkim atakiem pięknie oznaczając pierś demona znakiem ,,Z'' niczym Zorro. Cofnął się lekko i wykonał zamianę. Czekał na atak oponenta trzymając pewnie topór i tarczę. Ponownie utrzymywał się w stylu defensywnym broniąc się. Zauważył że ataki demona nie były zbyt szybkie. Więc postanowił wykonać tempo tzn. zaatakować w trakcie ataku przeciwnika. Tak też zrobił, udało mu się to. Kiedy stworzenie z piekła rodem szykowało się do ataku samo oberwało od Paladyna Bractwa toporem między oczy. Rzeczona broń zagłębiła się w twarz wroga i spowodowała jego śmierć. Zauważył demona biegnącego w stronę Mohameda. Paladyn szybko wyjął topór i wbił ponownie tarczę w ziemię. Krzyknął już nie wiadomo ile - Izeshar! i wystrzelił szybko pocisk esencji w stronę demona biegnącego w kierunku towarzysza Ten oberwał i padł na ziemię plackiem nie żywy u stóp maurena.
6061x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
Nirsal:
Zza szyku demonów wyłonił się czerwony jegomość. Dla Mohameda czas wtedy ustał. Wszystko co go otaczało stało się jedynie rozmytym tłem. Zapach siarki nasilił się do tego stopnia, że wywołał grymas na jego twarzy. Nirsal spokojnym krokiem omijał swych braci z otchłani zachowując się tak, jakby cała sytuacja bardzo go bawiła. - Mam dla ciebie propozycję śmiertelniku!
Mohamed Khaled:
- Ty, demonie? Propozycję dla mnie? Teraz? Popatrz się! Twoi kompani umierają... - odparł. Coś go jednak ruszyło. Coś... Dziwnego. Coś, czego nie potrafił wyjaśnić żadnymi znanymi mu słowami - a znał ich dużo.
- Propozycję... Jaką? By skrócić o łeb kilku Twoich?
Wiedział, że w takiej sytuacji nie miałby nawet jak pokonać tajemniczego demona. Rozgniótłby go w kilka sekund. Ale.. Postanowił się zabawić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej