Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Elizabeth:
Walka trwała, a jej losy wciąż były w żaden sposób nierozstrzygnięte. Kolejni rycerze i wojownicy uginali się pod silnymi uderzeniami demonicznych broni i tracili życie w obronie miasta, w którym całkiem możliwie byli po raz pierwszy w swoim stosunkowo krótkim życiu. Uszy Elizabeth powoli przyzwyczajały się do otaczających ją dźwięków rzezi, jęki pełne bólu i cierpienie budziło współczucie, jednakże i gniew, co pulsował w głowie jak krew w żyłach. Ręce już nie drżały, a strach zniknął ze źrenic młodej kobiety. Emanowała nienaturalną ekscytacją, jakby trafiła wprost do swojego naturalnego środowiska. Nadszedł czas, żeby i ona, chociaż tylko rekrutka, wykazała się zdolnościami wojennymi, jakie nabyła w bractwie. Nadszedł czas, żeby te wszystkie modlitwy o pokój, wolność i sprawiedliwość wspomóc też działaniem i przyczynić się w piękny sposób w budowie lepszego jutra. Jutra bez złych, nikczemnych demonów, bez zagrożenia czyhającego na chwilę nie uwagi, bez smutku i niepewności jutra. O to wszystko warto było walczyć i zabiegać, dlatego Elizabeth nie zamierzała się zawahać, choćby o krok, przed wymierzeniem sprawiedliwości tym łajdakom, którzy bez krztyny poczucia moralności, mordowali dumnych i wspaniałych rycerzy.
Elizabeth złapała mocniej swój kiścień, aż jej delikatna rączka zaczerwieniła się niepokojąco. Szarpały nią emocje, a jako jednostka bardzo wrażliwa i emocjonalna, nie była w stanie powstrzymać swojej rządzy mordu. W drugiej ręce trzymała sztylet, który lśnił srebrzystym kolorem poplamionym miejscami krwistą, intensywną czerwienią. Ostrze idealnie leżało jej w dłoni, jakby wręcz było stworzone dla niej do siania zamętu na tej wyspie w szeregach wroga. Uśmiechnięta Elizabeth długo nie czekała i rzuciła się w wir walki. Jej malutkie ciało świetnie ukrywało się wśród trupów żołnierzy i przemykało, wręcz w sposób niewidoczny, między nogami walczących. Jak orzeł wypatrzyła bezbłędnie swoją ofiarę , która nie spodziewając się małej, krwiożerczej istoty zlekceważyła w pierwszej chwili jej mordercze zapędy. Pędziła niczym błyskawica i z rozpędem uderzyła kiścieniem o biedne nogi jej przeciwnika. Ugięły się one mimowolnie, a stwór zajęczał z bólu, wytrzeszczając przy tym oczy, jak gdyby miały mu zaraz one wypaść. Tę chwilę mała dziewczynka z wykorzystała, tnąc sztyletem podbrzusze, wypruwając flaki na zewnątrz. Demon zakwiczał jak zarzynana świnia i powoli osunął się na ziemie. Jednak na nim Elizabeth nie zamierzała kończyć upuszczanie swych emocji, wytarła tylko sztylet o brudny już rękaw i wróciła dalej mordować, będąc doszczętnie pochłonięta przez wir walki.
6075x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
Gorn Valfranden:
Gorn postanowił to zrobić. Schował miecz i wyciągnął młot. Wyrzucił go na ziemię, nie potrzebował go już. Wziął topór należący do jednego z zabitych przez niego demonach. Topór był o wiele lepszy niż młot. Schował go w dawne miejsce młota i dobył miecza dalej trzymając w drugiej ręce tarcze. Już biegł na niego następny wróg. Paladyn szybko zablokował tarczą cios od lewej toporem wrogiego demona. Odciął się mu atakując mieczem w ramię ręki trzymającej tarczę oponenta. Ten zablokował atak. Paladyn miał jednak już pewien pomysł. Wojownik zaczął polegać na szybkości. Unikał ataków i blokował tak że nawet demon nie zdążył obronić się przed ciosem miecza trafiającego go w klatkę piersiową którą mocno zranił. Odskoczył szybko i schował pierwszą broń dobywając swojego nowego nabytku, topora. czas przetestować cię w boju pomyślał paladyn ruszając do ataku. Atakował zaciekle wciąż spychając przeciwnika do defensywy. Zauważył że demon nie pilnuje zbyt swoich nóg więc tam postanowił zaatakować. Zbliżył się na tyle że potężnie uderzył tarczą w tył nogi potwora sprawiając że legł on na ziemię. Zamachnął się i rozwalił mu toporem głowę zabijając kolejną bestie z piekła rodem. Wbił tarczę na chwilę na ziemię i - Izeshar po raz kolejny wydał z siebie krzyk inkantacji wyczarowawszy w wolnej ręce pocisk. Posłał go w stronę demona który znajdował się niedaleko niego. Ten oberwał prosto między oczy ginąc natychmiast i padając na plecy leżał tam już martwy.
Wyrzucam:
Nazwa broni: czerep lasu
Rodzaj: młot
Typ: jednoręczny
Obuch: 8
Wytrzymałość: 20
Opis: Wykuty z 0,77kg mosiądzu i wystrugany z 0,2kg drewna o zasięgu 0,6 metra.
Zabieram:
Nazwa broni: topór ogrzego demona
Rodzaj: topór
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 1,38kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,7 metra.
6073x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
Nawaar:
Kiellon załadował ponownie swój muszkiet, który był to raz to nie pamiętał w tej zawierusze i sieczkę jaka nastąpiła. Krasnolud mając już broń w pogotowiu znów wymierzył w demona, coraz więcej ich się przedostawało a jednostki sprzymierzeńców malały i nie wyglądało to dobrze na szczęście żeglarze powrócili, i mogli dołączyć do bitwy. Brodaczowi od razu humor się poprawił i stał się bardziej odważny wspierając swoich z dystansu. Marduke, Szeklan i Mohamed walczyli ile mogli, ale ktoś musiał ich osłaniać i właśnie tak wyszło, że to jemu przypadła ta rola, bo już do nich nadciągał jeden demon, więc postanowił go ustrzelić.
Kiellon oparł fuzyjkę o kawałek deski, by mieć broń pod kątem prostym i czekając kilka sekund wymierzył i nacisnął spust. Broń natychmiast wyrzuciła srebrny pocisk, który pomknął z zawrotną prędkością trafiając demona, który chciał zagrozić kompanom brodacza. Pocisk trafił oczywiście w łeb, bo akurat nie zasłonił się puklerzem a jedynie wyprowadzał cios toporem w jego towarzyszy. Broń ogra upadła a on wraz z nią, kiedy pocisk prześwidrował jego czachę nie zostawiając nic w środku kula pozostająca w środku wypaliła znaczną część organ służący do myślenia i demon zaliczył permanentnie zgon.
Następnie znowu wziął jeden pocisk i ponowił załadunek broni.
Pozostaje 14 srebrnych pocisków
6072x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
DarkModders:
Po jednym przychodziły kolejne. Nie było nawet ani chwili wytchnienia, a tego właśnie powoli zaczęło mu brakować. Nie mniej był doświadczonym wojownikiem więc nie narzekał na to. Kolejny demon też okazał się być sprytnym tyle że mało inteligentnym. Teraz to jaszczur rządził w wymianie ciosów. Jego mocne cięcia wyprowadzały demona z równowagi. Jedyne czym się bronił przed śmiercią to swoim puklerzem. Wreszcie zmęczony demon zaczynał popełniać karygodne błędy. Widząc odsłonięty nadgarstek i dłoń, w której trzymał topór, wiedział już co ma robić. Mocnym, ale i sprawnym cięciem, uszkodził demonowi ścięgna powodując tym niedowład jego dłoni a w konsekwencji upuszczenie topora. Był teraz bezradny. Nie zamierzał zwalniać. Po tym wykonał piruet. Ogon jaszczura z impetem przywalił w czaszkę demona ogłuszając go natychmiastowo. Był bezradny. Podszedł do niego, uniósł szablę nad głowę po czym wbił go w czaszkę demona powodując tym jego momentalną śmierć. Można by było teraz rzec: jedna bestia mniej.
6071x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
Mohamed Khaled:
Kruk po ujebaniu łba jednemu z demonów, nabrał pewności co do tego, że da radę i reszcie, która powoli zmierzała już w jego stronę. Mimo, że była to niebezpieczna potyczka, okupiona nawet śmiercią - jak w przypadku Vargasa i Vashira - nie mógł sobie pozwolić na to, by ulec pokusie poddania się. A taką podpowiadały mu jego głosy w głowię.
Rozejrzał się szybko po barykadzie. Jego towarzysze dawali radę. Nie poddawali się. On też nie mógł!
- Chodź tu, ty kupo mięcha! - zakrzyknął, uderzając ostrzem w tył głowy i lekko go rozcinając. - A może się boisz?
Demon zaryczał, potem zamachnął się toporem. Kruk schylił się pod ciosem, uderzając chwilę potem pod pachą i ucinając całą rękę, nie tylko przedramię.
Bestia nacierała puklerzem jak oszalały, chcąc przygnieść Kruka do jakiejś powierzchni i zakończyć jego biedny, czarny żywot. Nadszedł najpewniej decydujący cios.
Uskoczył zwinnie na bok.
Szybko uniósł ostrze w górę, potem w dół i ciął po nodze. Bestia padła na ziemie, zaryczała i zaczęła się zasklepiać.
Kruk jednak, z uwagi na to, że mógł go capnąć, uderzył jeszcze w drugą nogę i rękę, tak że miał teraz wszystkie cztery kończyny do powolnego zasklepiania..
Zamachnął się i .. pierwszy cios spadł na kark ogrzego demona, wpijając się w skórę. Wyciągnął ostrze i... kolejny cios spadł, tym razem głębiej się zagłębiając, zatrzymując się dopiero na kręgach. Znów się zamachnął i znów uderzył, tym razem przełamując kręgi i docierając na dół. ÂŁeb jednak nadal jakoś się trzymał. Buf! Ostatni cios spadł na szyję, łeb potoczył się na bok, a demon zawył i umarł jak ten kot pod płotem.
6070x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
Nasi:
2800 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1100 Bractwo ÂŚwitu
31 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej