Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (48/66) > >>

Marduk Draven:
Słuchając przemowy Thema, Marduke naciągnął kuszę.
-Racja!- zakrzyknął Rycerz, gdy generał skończył ostatnie zdanie.
Rycerz raz jeszczey wymierzył z kuszy. Raz jeszcze wstrzymał oddech. Raz jeszcze puścił bełt. A on zaś ugodził bestię w ramię. Wojownik Zartata zarzucił kuszę na plecy, dobył tarczy i młota, pobiegł, pomóc Themo.
Zablokował cios demona, którego trafił z kuszy, swoją tarczą i zdzielił go młotem po twarzy, niczym gromowładny Thor, od prawej do lewej. Powtórzył uderzenie, lewym górnym skosem. Coś chrupnęło, a bestia splunęła kilkoma zębami, wtedy to Marduke wykonał potężny zamach po prawym skosie i trafił ogrzego demona w skroń, zabijając go na miejscu.
Zablokował cios kolejnego przeciwnika tarczą, przy czym zdzielił go młotem po stopie, dezorientując. Skorzystał z tego, schował młot i dobył miecza. Sieknął przeciwnika od lewej do prawej, na wysokości klatki piersiowej, po czym ciął znowu, do góry, tnąc przez czoło, czaszkę, twarz i klatkę piersiową. Demon padł z krwawiącym krzyżem na piersi.


6285x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie


14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos
Zgłoś do moderatora     Zapisane

Nawaar:
Krasnolud wysłuchał przemowy towarzysza poznanego w Izbie, Kiellon miał już dość tej walki i najchętniej by odszedł na statek i uciec do swojego domku na Podgrodziu. Wiedział, że walka z demonami do najłatwiejszych nie należy i nigdy, nie będzie należeć jednak on nie poddał się i zamierzał walczyć z przeważającymi siłami przeciwników choć umysł podpowiadał mu uciekać to serce nadal walczyło. - Za wolność! Wrzasnął za dwoma mężczyznami i ruszył w bój, aby móc wystrzelić kilka naboi, które szybko się kurczyły a zapasów nie miał skąd nabrać.
    Kiellon jak na krasnoluda przystało dobył muszkietu i popędził za towarzyszami tam oparł się o jedną z desek i wymierzył do ogra a konkretnie w jego łeb, by zabić natychmiast i nie tracić niepotrzebnie kul. Brodacz wymierzył i wystrzelił naciskając spust kłąb dymu wytworzył się podczas wystrzału zasłaniając mu trochę widok, ale widział upadek ogrzego demona, który zbliżył się w stronę Thema oraz Marduka. Kula świsnęła i trafiła go bezpośrednio w łeb nawet wrodzona regeneracja mu nie pomogła i padł martwy niczym drzewo ścięte przez drwala dając obrońcą czas na przegrupowanie się, a on sam zaczął ponownie ładować muszkiet.

Pozostaje 15 srebrnych kul

6284x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie


14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos

 

Mohamed Khaled:
Nie był patriotą. Nie walczył nigdy dlatego, że chciałby oddać życie dla dobra kraju. Był Krukiem, dbał tylko o siebie. Dla swojego zarobku, dla własnej chwały i kąpania się w złocie. Nigdy nie zamierzał ginąć z imieniem Isentora na ustach. Mimo tego, słowa Themo jakoś na niego wpłynęły. Jak już wcześniej zwrócił uwagę, od spotkania Tamary na podgrodziu coś zaczęło się w nim zmieniać. Coś... miękło. Chcąc czy nie, musiał to przyznać. Jak więc to z nim było? Zmieniał się? Tak. Był tego pewny. Nie wiedział jeszcze tylko, jak ta zmiana na niego wpłynie.
- Słyszeliście, żołnierze?! - ryknął do towarzyszy. - Walczmy! Póki płynie w nas ostatnia kropla krwi!
Katana jakoś sama z siebie wysunęła się z pochwy i powędrowała do jego dłoni. Wzniósł ostrze wysoko ponad siebie, chcąc dodać otuchy i sobie, i im. Ruszył zaraz za Themem i Marduke'iem na barykady, gotów walczyć. Nie, żeby ginąć. ÂŻeby walczyć dla dobra siebie i wielu innych. Walczyć o własne życie dla Tamary.. Dla nich, czyż tak?

Pierwszy demon napatoczył się szybko. Ogrzyskie ścierwo. Przeciwnik, z którym nawet na dachach Efehidon musiał walczyć. Jebane plugastwo.
Zaatakował go z topora. Sprawnie, bez najmniejszych trudności. Mohamed miał kilka drobnych problemów, by ominąć ten cios, ale po kilku głębszych przemyśleniach, które mignęły mu przez myśl w ułamku sekundy, wykonał zwrot na pięcie w prawo, unikając śmiertelnego uderzenia.
Kontratakował.
katana latała szybko, choć nie mistrzowsko. Pierwsze kilka ciosów zostało zablokowanych przez tarczę, którą demon przy sobie miał.
Jednakże, kolejne jego ruchy były już precyzyjniejsze. Dawno nie używał tego ostrza na takim przeciwniku, musiał na ponów się wdrążyć we wszystkie aspekty życia wojny.
Pierwsze cięcie poleciało na zgięcie łokcia, gdy ogrzy demon chciał zadać cios. Ostrze przeszło gładko, ucinając rękę. Demon zawył z bólu, albo ze wściekłości? Wolał się nie wgłębiać. Zadał kolejne krótkie cięcia, raniąc przeciwnika w klatkę piersiową. Kurestwo było wytrzymałe, musiał to szczerze przyznać. Ale cóż, czego się nie robi dla chwały i kobiet?
Kolejne cięcie skierował w kolejne zgięcie na łokciu. Tym razem ręka nie przecięła się całkowicie, została na kilku ścięgnach.
Kolejny ryk.
Głośnie kurestwo, to nie dobre kurestwo.
Zrobił kilkakrotnie obrót na pięcie, każde cięcie kierując na kark demona. Cięcie po cięciu i znalazł się przy rdzeniach kręgowych.
Ostateczny cios.
Uderzył raz, a porządnie. ÂŁeb oddzielił się od ciała, spadł gdzieś obok, a cielsko z głuchym łoskotem poleciało w dół.


6283x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie


14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos

Melkior Tacticus:
Melkior zaś powoli acz systematycznie kończył bitwę morską. Wygrywał chociaż tutaj.

6283x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2600 Kunan (-Vargas, -Vashir)
999 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie


12x Nasze Okręty
4x Fregaty Ardenos

Gorn Valfranden:
Paladyn szybko krzyknął - Izeshar   i wystrzelił pocisk esencji poleciał wprost na demona biegnącego w jego kierunkutrafiając go prosto w twarzy zabijając go i sprawiając że już jego bezwładne ciało upadło do stóp wojownika.  Chwilę później   walczył jak oszalały dzik z następnym ogrzym demonem swoim mieczem i tarczą które wyciągnął  . Unikał i blokował ataki nie dając się zranić przeciwnikowi czasem oddając własne ataki. Czekał na jakikolwiek słaby punkt przeciwnika. A wiedział że prędzej czy później dana słabość się ujawni, była tak u każdego jeśli ten nie był świadomy o swoim słabym punkcie. Co chwilę zarówno zwiększał i zmniejszał odległość od przeciwnika chcąc wywołać u niego zdenerwowanie przeciągającym się pojedynkiem i zmusić go do ataku który mógłby wykorzystać.  Niedaleko niego walczyli inni jego kompani, radzili sobie dobrze więc bardziej martwił się o siebie.




6282x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2600 Kunan (-Vargas, -Vashir)
999 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
8 Ochotnicy
8x Magowie


12x Nasze Okręty
4x Fregaty Ardenos

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej