Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (47/66) > >>

TheMo:
No i obrona się posypała. Themo nie był z tego powodu zadowolony. Jednym cięciem pozbawił głowy demona, który wychylił się nad blankę. Gdy widział, że już nikt nie utrzyma tych murów sam zaczął się wycofywać. Pomimo pełnego rynsztunku szło mu to nawet sprawnie. Dobrze, że dbał o swoją kondycję. W końcu sam też znalazł się w porcie. Rozejrzał się kto tu przybył i szukał jakiegoś podwyższenia.

6288x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie


14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos

//Dokładny opis sytuacji w porcie poproszę.

Melkior Tacticus:
Nie było, fala demonów nacierała na barykady.

//Zaraz dam mapke

Elizabeth:
Wojenna zawierucha zagorzała na dobre wokół zagubionej małej istotki, która obserwowała swoje najbliższe otoczenie.  Wszechobecny szczęk oręża ogłuszał ją, a śmierć towarzyszy wprawiał ją w osłupienie. Widziała śmierć rycerzy bractwa, którzy z honorem oddawali się potyczce do samego końca. Krew bryzgała z każdej strony, tak iż po chwili miała w niej całą twarz i zbroje.

Usłyszała rozkaz odwrotu i niezwłocznie próbowała się do niego dostosować. Niestety na jej drodze stanął demon, który oblizując usta, ostrzył już sobie ząbki na smaczny obiadek. Widać było, że widzi w niej bezbronną ofiarę, która w każdym razie nie zdoła się obronić. Nic bardziej mylnego, gdyż kobieta z niezwykłą szybkością wystrzeliła w stronę demona i z siłą obu jej rąk grzmotnęła mu kiścieniem po kolanie. Chrzęst kości i silny ból, z pewnością świadczący o złamaniu, zdezorientował go. Ten ułamek chwili kobieta wykorzystała na wyciągnięcie srebrnego sztyletu i szybkimi ruchami cięła uda potwora na plasterki, dobijając się ostrzem do tętnic udowych oraz rozcinając je, powodując duży wylew krwi. Widząc, że znacząco oszołomiła swojego przeciwnika i nie będzie jej już raczej gonił, zaczęła uciekać. Tak właśnie Elizabeth wycofała się szczęśliwie do portu. 

Narrator:


Niebiescy to my, czerwony wróg. A zielone to barykady

TheMo:
Widząc zamieszanie wśród kunan zagwizdał w palce. Z tłumu wyłonił się Zalgo, który ruszył razem z tłumem w stronę portu. Wskoczył na swojego ogiera i zaczął przemawiać do żołnierzy.
-Kunanie i Valfdeńczycy! Głowa do góry! To co, że wasi dowódcy zginęli? Nie oni jedyny oddali życie w tej wojnie i nie oni jedyni dzisiaj zginą! Jak myślicie, czy polegli chcieliby, żebyście się wycofywali? Czy chcieliby, żebyście uciekali? Nie! Chcieliby, żebyście dali tym demonom takiego łupnia, jak to zrobiliśmy w poprzedniej bitwie! Chcieliby, żebyście pokazali tym demonom, że jedyne co tu spotkają to śmierć z rąk walecznych Kunan i Valfdeńczyków! A więc nie załamywać się! Pokażmy, że ich życia nie poszły na marne! Pokażmy, że Zuesh nie da sobie odebrać wolności! Niech przyszłe pokolenia nie zaznają strachu spowodowanego przez demony! Chwyćcie za broń i walczcie!
Krzyczał ile sił w płucach, przechadzając się konno pomiędzy oddziałami. Sam dla poparcia swych słów czynami wyciągnął srebrny miecz i pogalopował w stronę najbliższej barykady. Gdy był tuż przed nią, zeskoczył z konia i wylądował na niej. Złapał za rękojeść miecza oburącz i stojąc na podwyższeniu wbił ostrze w głowę najbliższego demona. Za pomocą kopniaka wyciągnął swoją broń i podskoczył, unikając cięcia po nogach wykonanego przez jednego z demonów. Odskoczył nieco do tyłu, by nie być aż tak narażonym na ataki i czekał aż następni zaczną się przebijać.

6287x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon

Nasi:
2765 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1000 Bractwo ÂŚwitu
27 Bękarty Rashera
12 Ochotnicy
8x Magowie


14x Nasze Okręty
10x Fregaty Ardenos

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej