Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gdy krwawy księżyc wschodzi

<< < (43/66) > >>

Evening Antarii:
Evening wzbiła się w powietrze. Przez chwilę miała nawet ochotę stąd odlecieć gdzieś w krainę zwaną Bieszczadami. Ale nie mogła. Musiała stworzyć pozory walki, że jest po dobrej, valfdeńskiej stronie. Z góry walka była łatwiejsza. Nie było się narażonym na miecze przeciwnika. Anielica podleciała do murów na odległość 90 metrów. Wybrała za cel jednego ogrzego demona, który się wspinał. Nawet dzielnie. Do czasu...
Antarii sięgnęła po swój miecz. Skoncentrowała się, co należało uczynić przed każdym zaklęciem, nawet najprostszym, bowiem to Zartat dawał siłę wojownikowi. Anielica zaczerpnęła tej mocy. Sięgnęła po swój kiścień. Niebieska poświata otoczyła broń, która chwilę później pognała niczym błyskawica w upatrzonego demona. Evening przy pomocy mortokinezy nadała kiścieniowi taki tor, by demon został pozbawiony głowy. Nie było innego sposobu, gdy nie posiadało się srebrnej broni. Kiścień zaś samoistnie wrócił do ręki właścicielki.
Cielsko demona spadł w dół strącając przy okazji jakiegoś innego, wspinającego się niżej.
Evening dostrzegła Vargasa walczącego wśród kunan. Nie mogła zmarnować takiej okazji. Wzleciała wysoko, tak, by nikt jej nie widział na niebie. Tam odczepiła od pasa miksturę niewidzialności i wypiła ją. Buteleczkę zbiła o kolano i resztki szkła spadły na dół. Eve powoli zaczęła znikać, wtapiać się w tło. Będąc w całości niewidzialną, anielica sfrunęła w dół. Pikowała kilka sekund a dwadzieścia metrów nad ziemią wyhamowała gwałtownie. Nie chciała, by ktoś czuł powiew wiatru od jej skrzydeł. Zatoczyła kilka kółek wokół walczącego Vargasa, wyczekując odpowiedniego momentu na atak mortokinezą. Wyczuła moment, gdy Vargas właśnie zamierzał się na cios, a jego kocia szyja była odsłonięta. Przy pomocy siły umysły Evening złamała mu kark. Słychać było chrupnięcie... Nie mogła się pomylić. Gdy ujrzała Vargasa leżącego na ziemi bez ruchu, wzbiła się ponownie wysoko w górę.




//święty rzut, mortokineza, -1x mikstura chwilowej niewidzialności


7134x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon (Jeden ranny Mahomed)
4x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon


Nasi:
5449 Kunan (-Vargas)
1390 Bractwo ÂŚwitu
59 Bękarty Rashera
110 Ochotnicy
21x Magowie

Mohamed Khaled:
Przeładował szybko, napiął bełt, nabrał powietrza w płuca i wypuścił je. Powtórzył tą czynność, tym razem jednak się wychylając. Szybko namierzył demona, którego wcześniej już zranił i....
Cichy brzęk cięciwy dał o sobie znać w momencie, gdy śmiercionośny pocisk powędrował prosto w demona.

Po tym wszystkim odłożył kuszę na plecy, a wysunął swoją katanę. Chciał wspomóc Themo jak najlepiej w obronie muru. Te zawszone gnidy nie mogą się tu dostać!

7133x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
4x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon


Nasi:
5449 Kunan (-Vargas)
1390 Bractwo ÂŚwitu
59 Bękarty Rashera
110 Ochotnicy
21x Magowie

Narrator:
7033x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon


Nasi:
5254 Kunan (-Vargas)
1330 Bractwo ÂŚwitu
49 Bękarty Rashera
90 Ochotnicy
19x Magowie

Kunanie widząc śmierć dowódcy spanikowali, część uciekła. Na szczęście, ich naczelny wódz, Khan Vashir zagrzewał ich do boju masakrując czaszkę behemota.

Evening Antarii:
Część roboty wykonana... przemknęło przez głowę anielicy. W górze czuła się lepiej, choć dobiegały ją tu odgłosy umierających ludzi i mieczy uderzających o siebie. Nie brakło wycia z bólu czy jakichś głośniejszych komend dowódców. Będąc w górze Evening znów mogła dojrzeć swe ciało. Dziwnie było go nie widzieć. Tym razem planowała zadziałać inaczej.
Ponownie zniżyła lot. Leciała chwilę nad polem bitwy nim odszukała króla kunan. Vashir dzielnie walczył, choć zaraz miało się to zmienić. Za chwilę on miał być pokonanym...
Zrobiła jedno szerokie kółko. Dojrzała miejsce, w którym mogła by szybko wylądować i zaatakować demona. Tak też zrobiła. Znajdowała się jakieś 30 metrów od Vashira, chciała go mieć w zasięgu wzroku. Uważała też, by wokół niej nie było valfdeńczyków. Zaczerpnęła ponownie mocy Zartata, choć sama się dziwiła, dlaczego bóg obdarza ją energią, wiedząc, iż jej wola jest w rękach demonów.
Evening wyciągnęła ostrze z czarnej rudy, chwyciła pewnie w obie dłonie. Broń wycelowała na wprost, ręce miała wyciągnięte prosto, sztywne w łokciach. Przygotowanie trwało kilka sekund. Następnie anielica zaczęła obracać się wokół własnej osi, najpierw powoli, po chwili jednak wirowała niczym tornado. Miecz siekł demony przy murze.  W miarę obracania się, Antarii mknęła naprzód 10 metrów. Zatrzymała się, musiała odetchnąć. Kilkanaście ogrzych demonów zostało rannych od jej miecza, natomiast tylko 2 straciły głowy, czyli zakończyły swój żywot. U reszty rany zasklepiały się.
Namierzyła Vashira. Był jeszcze bliżej. Piętnaście metrów od niej. Szubko użyła siły swego umysłu do złamania mu karku. Mortokinetyczna siła dosięgła króla Kunan, łamiąc jego kręgi niby jakiemuś kocięciu. Nawet nie miauknął. Nie spodziewał się tak zdradzieckiego czynu... Upadł na ziemię, tak samo bezwładnie jak wcześniej Vargas. Ogrze demony dobiły go jeszcze swymi broniami, jakby dla pewności. Evening tymczasem przemieściła się w powietrze, jakieś 30 metrów nad ziemię. Jej ciało zmaterializowało się wysoko. Odbiła się mocno skrzydłami opuszczając "miejsce zbrodni".


//tornado pożogi, mortokineza, przemieszczenie

7031x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ogrzy_demon
0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Demoniczny_behemot
0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Garguli_demon


Nasi:
5253 Kunan (-Vargas, -Vashir)
1330 Bractwo ÂŚwitu
49 Bękarty Rashera
90 Ochotnicy
19x Magowie

Marduk Draven:
Jego kusza została przeładowana. Bełt znalazł się na łożysku. Za ten czas okazało się że Gargulce padły, tak samo jak Behemoty. na placy boju zostało tylko coś jakoś, w chuj dużo ogrzych demonów. To jednego z nich rycerz wziął na cel. Wstrzymał oddech i puścił bełt, który po chwili wbił się w korpus bestii. Demon nie upadł martwy. Trudno. Musiało starczyć.  Wtedy ujrzał jak Mohamed z kataną biegnie gdzieś, najpewniej bronić murów. Rycerz uznał że bardziej się przyda z mieczem. Pobiegł za maurenem, dogonił go. Skinął głową i gnał tak w kierunku przywódcy Bękartów. Dobył zarówno tarczy, jak i srebrnej klingi - Spowiednika.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej