Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Elizabeth:
- Zawsze jesteś taki małomówny, Marduku? A może po prostu preferujesz inaczej zadowalać kobiete niż przez szczerą, miłą rozmowe? - Elizabeth nie spuszczała wzroku z mężczyzny i dokładnie mu się przyglądała. Chciwie łapała każdy szczegół jego osobliwego wyglądu. Nie przeszkadzało jej, że rycerz patrzy na nią czasem z góry, a wręcz możliwe, iż się jej to nawet podobało.
Melkior Tacticus:
- Coś taki blady? Spytał Merith wchodząc za Melkiorem do kajuty.
- Zabito króla. Odparł, opierając się o stół z mapami.
- No i? Przecież obaj wiemy o jego... braku serduszka. Powiedział prześmiewczym tonem.
- Wtedy bym nie zbladł. Mówię poważnie, zabity na amen. Nie napisali dokładnie jak i co ale...
- Mamy przerąbane. Tylko on mógł coś zrobić!
- Ciszej, cały statek nie musi wiedzieć. Cała nadzieja w jego uczniach, o ile jacyś jeszcze są po za Egzorcystą.
- Wybacz, to dla mnie szok. Nie powinieneś zawrócić? Pieprzyć Zuesh, marnowanie zasobów w takiej chwili...
- To załamałoby ludzi, musimy nakopać demonom do dupy. Nawet one potrafią uznać że lepiej na nas uważać.
//Jak chcecie to można podsłuchiwać
Marduk Draven:
-Czyż nie jestem miły?- odparł.
Prawdę mówiąc, inaczej niż z góry nie mógł na nią patrzeć. Klękać nie zamierzał, chyba że Eli byłaby wcieleniem Zartata. Wiatr nagle zmienił kierunek, jego włosy wylały mu się na twarz, a on skrzywił się lekko. Komiczny był to widok. Rycerz związał włosy rzemieniem.
-Nie wiem jak ty, ale ja napiłbym się.
Evening Antarii:
Anielica nadleciała jakiś czas później. Z powietrza, z dużej wysokości fregaty wyglądały dość mizernie. Jak skorupki toczące niezłomny bój z siłami przyrody. I zdawało się... że mogą utonąć w każdej chwili. Evening przebiegł dreszcz. Zniżyła lot, zakołowała nad swoim statkiem. Wylądowała na pokładzie.
-Widzę, że poradziliście sobie beze mnie- rzekła ot tak, do załogi i do swoich ludzi. -Teraz najważniejsze... żeby się zrelaksować. Wiem że to dziwne, ale napijcie się, zapalcie...- spróbowała się szczerze uśmiechnąć. Zaczęła przechadzać się po Krwawym Graalu doglądając rycerzy zarządzających fregatą.
A później powie się Melkiorowi, że więcej wsparcia od aniołów nie da się uzyskać.
//Kto jest na Graalu, a kto na Pięści?
TheMo:
-Ożesz kurwa.
Gdyby nie hełm i gęsta broda, inni również by zobaczyli jego bladą twarz. Z napływu emocji aż usiadł. Wziął kilka głębokich wdechów i podparł się pięścią o podbródek.
-Jeśli teraz zawrócimy to będzie znaczyło, że mamy wewnętrzne kłopoty. I dla naszych żołnierzy i dla wroga, a ten może wykorzystać okazję i uderzyć pełnymi siłami.
Zaczął myśleć o czymś innym, jednak nie odchodził zbyt daleko od tematu króla. Dzięki temu nieco ochłonął po tej tragicznej informacji. Podniósł się z krzesła i stanął już prosto, splatając dłonie za plecami.
-Nie znam wszystkich sekretów naszego, miej go Rasherze w swej opiece, króla. Może to i dobrze, bo od tego są tajemnice. Ale jeśli zginął permanentnie, to mamy kłopoty. Na szczęście kanclerz i marszałek zostali na Valfden. Zostawmy im ten burdel, my wygrajmy bitwę, by mieć na jakiś czas spokój od demonów.
Przeszedł się kawałek i oparł dłońmi o stół.
-Mamy jakieś informacje odnoście stanu Zuesh?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej