Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Kazmir MacBrewmann:
- Kazmir aep Groth. Przedstawił się i wypił zawartość podstawionego kubka. - Starczy, jesteśmy na wojnie kurwa.
DarkModders:
- Kaziu, spokojnie. Co to taka dawka na takich chłopów jak my. - powiedział nalewając ostatnią porcję Kiellonowi. Dlaczego ostatnią? Bo flaszka zaczeła świecić już pustkami.
- Dobre było ale się skończyło, panowie. - powiedział chowając pustą flaszkę i puste kubki do plecaka.
Elizabeth:
Kobieta zaczęła z nudów bawić się włosami i patrzyć na rycerza, który również narzekał na brak zajęcia. Ciężko było rozszyfrować to spojrzenie, jednak z pewnością nie wróżyło ono nic dobrego. Podeszła i oparła ręce o burte, znacząco przybliżając się do swojego rozmówcy. Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, który nieumiejętnie próbowała ukryć.
- Rzeczywiście, choć dla mnie to miła odmiana, że nie muszę nic robić. Można teraz skupić się na relaksie, póki jeszcze nie przyszło walczyć nam z wrogiem. Co o tym sądzisz? - Spojrzała mu w oczy, próbując nawiązać z nim lepszy kontakt.
Mohamed Khaled:
Zapalił kolejna fajkę, częstując także Szeklana. Czekała ich długa podróż. Krwawa, niebezpieczna, ale za to jaką ekscytujaca!
Melkior Tacticus:
//Przypominam tym bez wilka morskiego że choroba morska pojawia się po 48h
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej