Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Narrator:
--- Cytat: Silion aep Mor w 04 Czerwiec 2016, 18:54:29 ---Krasnolud poprawił ubranie i zlustrował zarządce stoczni od góry do dołu. Dobrze znał tego człowieka.
- Drogi panie, proszę przygotować i uzbroić pięć fregat, mają popłynąć za statkiem podskarbiego Melkiora z odsieczą Zuesh, to polecenie króla. Pięć, nie mniej, nie więcej. - mówił zdecydowanym głosem - Jedna z nich zabierze transport magów i czarodziei którym za pomoc koronie zaoferowałem odkupienie wśród społeczeństwa, jeśli dobrze pójdzie i będzie odzew na plakaty to powinni nadciągnąć w najbliższym czasie. Powinni płynąć sami by nie było burd z szarymi, niemagicznymi Valfdeńczykami. Może wreszcie docenią magie. Na statkach pozostałych popłyną obywatele który czekają w porcie i postanowili ratować królestwo. - ciągnął dalej wypowiedź.
- Proszę nie zapomnieć o jedzeniu, musi go trochę być by nie pomarli z głodu przez ten czas, no ale oczywiście nie za dużo bo się nie pomieszczą i w ogóle a to wyprawa wojenna a nie pływający katering.
--- Koniec cytatu ---
- Rozkaz.
Mohamed Khaled:
- Sądzę, że to przeze mnie. Naraziłem tą dziewczynę na niebezpieczeństwo... Nie wiem, czy ich planem było ukaranie ją za mnie, czy to, bym ruszył za nimi i bezmyślnie dał się złapać w pułapkę. Nie wiem. Naprawdę nie wiem...
Zaciągnął się dymem.
- Jeśli uda się ją odnaleźć, nigdy więcej nie pokaże się jej na oczy. Wątpię, czy byłaby mi wstanie wybaczyć to, co z nią pewnie właśnie robią... Pożałują.
DarkModders:
Jaszczur po raz kolejny zaciągnął się papierosem. Nawet dobry był.
- Nie myśl tak nigdy. Nie miałeś nawet jak zareagować. Przecież cie związali a po uwolnieniu już ich nie było. Pomoge ci w jej uwolnieniu. Na mnie możesz liczyć. - powiedział.
Poklepał go po plecach dodając mu tym otuchy.
Silion aep Mor:
Krasnolud uśmiechnął się. - Tak więc do roboty drogi panie a ja mykam inne sprawy załatwiać. - rzekł po czym wyszedł z kwatery zarządcy.
Szedł przed siebie wymijając obywateli niepewnych swojego losu. Zauważył iż pierwsi magowie zaczęli się już pojawiać, część z nich teleportowała się od razu na miejsce lecz większość przybyła innymi sposobami.
Zbierali się tak w osobną grupkę, niepewnie zerkając na zwykłych, szarych obywateli.
Silion wyminął ich uśmiechając się przyjaźnie do co poniektórych.
Po drodze minął Szeklana i Mohameda. - Witam panowie! Wy w tą a ja w tamtą. - rzekł po czym wskoczył na koń i skierował się do stolicy.
Bethrezen Hatton:
Paladyn Bractwa ÂŚwitu zjawił się w Atusel. Swe kroki skierował do stoczni. Szukał zarządcy, gdyż chciał z nim ustalić, ilu rycerzy i paladynów może wsiąść na fregaty i udać się na pomoc Kunanom.
[member=24422]Melkior Tacticus[/member]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej