Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gdy krwawy księżyc wschodzi
Narrator:
--- Cytat: Silion aep Mor w 04 Czerwiec 2016, 13:09:38 ---Krasnolud konno zajechał do portu, widział tam tłumy podenerwowanych mężczyzn trajkoczących jak przekupki w dzień targowy. Wszyscy powoli odbierali srebro z tutejszego magazynu straży miejskiej. Krasnolud wiedział że to dobrze gdyż w pewien sposób zmobilizowało obywateli ale nie wiedzieć czemu go to nie interesowało.
Po głowie chodziły mu inne, ważniejsze dla niego myśli ale bądź co bądź musiał dopełnić swoich obowiązków.
Zajechał do stoczni i szukał zarządcy odpowiedzialnego za statki.
[member=24422]Melkior Tacticus[/member] [member=14831]Narrator[/member]
//Ja tutaj tylko na chwilkę, fabularnie bo muszę, nie dopisuj mnie do uczestników ;)
--- Koniec cytatu ---
- Tak panie marszałku? Spytał mężczyzna będący zarządcą stoczni. - Okręty gotowe, wybrał pan dowódcę?
Silion aep Mor:
Krasnolud poprawił ubranie i zlustrował zarządce stoczni od góry do dołu. Dobrze znał tego człowieka.
- Drogi panie, proszę przygotować i uzbroić pięć fregat, mają popłynąć za statkiem podskarbiego Melkiora z odsieczą Zuesh, to polecenie króla. Pięć, nie mniej, nie więcej. - mówił zdecydowanym głosem - Jedna z nich zabierze transport magów i czarodziei którym za pomoc koronie zaoferowałem odkupienie wśród społeczeństwa, jeśli dobrze pójdzie i będzie odzew na plakaty to powinni nadciągnąć w najbliższym czasie. Powinni płynąć sami by nie było burd z szarymi, niemagicznymi Valfdeńczykami. Może wreszcie docenią magie. Na statkach pozostałych popłyną obywatele który czekają w porcie i postanowili ratować królestwo. - ciągnął dalej wypowiedź.
- Proszę nie zapomnieć o jedzeniu, musi go trochę być by nie pomarli z głodu przez ten czas, no ale oczywiście nie za dużo bo się nie pomieszczą i w ogóle a to wyprawa wojenna a nie pływający katering.
Melkior Tacticus:
Robi wrażenie, zawsze. Pomyślał na widok OGROMNEJ sali, wielkości małego miasta. I nie było w tym ni słowa przesady. Zbliżył się do jednego z wampirzych strażników.
- Melkior Tacticus. Jestem tu z rozkazu króla, muszę pomówić z Vulturiusem.
- To niewykonalne, Hrabia Cadacus zwolnił go ze służby a...
- Co kurwa?! Wrzask elfa rozniósł się echem po murach mających przynajmniej 50tyś lat.
- Reagauje tylko na rozkaz Pana Krwawe... Nie dokończył, Melkiora już nie było.
Mohamed Khaled:
Mohamed podróżował wraz z Szeklanem w stronę miejsca, gdzie w niedługim czasie zacznie się zbierać ekipa na ratunek Zuesh.. Pieprzone demony. Kolejny problem w tym okrutnym świecie.
- Po raz pierwszy od dawna wróciłem do swojego domu na podgrodziu. Rzuciłem się do łóżka, poszedłem odpocząć... - mówił spokojnym głosem. - W nocy obudził mnie wbity w oparcie łóżka bełt. Kilka cali wyżej i byłbym już trupem.. Nie zdążyłem nawet dobrze się przygotować do walki, gdy wpadły pochodnie. Dom dosyć szybko się zajarał... - wyciągnął z kieszeni papierosa i odpalił - Chcesz?
Zaciągnął się mocniej dymem i westchnął. Zaczął mu opowiadać o tym jak uciekł z domostwa, jak odnalazł rozkazy, a potem przestraszył niemal na śmierć biednych pijaczków. Opowiedział mu także o scenie ratowania Tamary. W tej chwili załamał mu się głos. Wspomniał, że gdy z nią rozmawiał, czuł coś dziwnego w środku. Stawał się wtedy spokojniejszy...
- Koniec końców, gdy się obudziłem, byłem już związany. Tamarę zabrano w jakieś miejsce, mnie zostawili. udało mi się uwolnić i odszedłem jak najdalej...
[member=25349]Szeklan z Tihios[/member]
DarkModders:
Jaszczur, za nim wyszedł z Mohamedem ze swojego domostwa, zapisał wszystko co powiedział mu na kartce by Lorn, jak wróci do domu, przekazał te informacje Eretowi. Szli w stronę Atusel by ratować kolejny raz Zuesh przed tymi cholernymi paskudami. Czy Menaeb nigdy się czegoś nie nauczy? Czas dać mu konkretną nauczkę.
Wracając do rozmowy. Jaszczur wziął od przyjaciela papierosa. Wsadził go do ust po czym podpalił go. Zaciągnął się nim porządnie tak aż poczuł szczypiący dym w swoim gardle. Wypuścił dym z ust, swój wzrok skierował na Mohameda. Widział jego przejęcie, załamujący się głos. Ten chłopak na prawdę przeżywał we wnętrzu jakąś przemiane. Po wysłuchaniu go przemówił.
- Miałeś cholerne szczęście w nieszczęściu. Nie spodziewałbym się że po twojej interwencji w Brugrardzie będą szukali zemsty. Najbardziej zadziwia mnie jeden fakt. Dlaczego porwali tą Tamarę? Przecież ona nie była z niczym związana.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej