Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
Torstein Lothbrok:
Torstein warknął niczym wściekły wilk. W ciągu ledwie kilku sekund złapał kobietę za gardło i podniósł w górę, jedną ręką. Jego twarz była czerwona niczym krew z tętnic. Był wściekły. Niedźwiedzia ÂŁapa zaś mocno zaciskała się na gardle Ingrid, nagle jednak puściła. Kobieta upadła na ziemię, próbując złapać oddech, zaś Torstein docisnął swoje kolano do jej brzuch i uderzył ją w twarz. Nie otwartą ręką, pięścią, rycząc przy tym jak dzikie zwierze. Wpadł w szał berserkera i pierdolnął ją drugi raz, po czym dobył topora i uniósł go w górę.
Melkior Tacticus:
A Ingrid w tym czasie zarzuciła ci łańcuch na szyję i zrobiła pętlę, zaczęła cię dusić.
Torstein Lothbrok:
Szał Berserkera nie ustąpił, mimo bycia duszonym. Wziął zamach i uderzył ją trzonkiem topora, tak iż kobieta straciła przytomność. Wyplątał się z łańcucha i splunął na nieprzytomną kobietę. Dyszał ciężko, zarówno przez to iż był chwilę temu duszony, jak i ze wściekłości. Oczekiwał dezaprobaty Themo.
Kazmir MacBrewmann:
Postanowił zejść do brygu, bo coś za długo schodziło im z Ingrid. Może prostata im dokucza? Krasnolud ruszył w głąb ładowni i zastał sceny jak ulic Garugi.
- Ingrid! Ingrid! Ingrid! Wrzeszczał jeszcze nim Torstein ją oszołomił.
TheMo:
Themo tylko pokręcił głową. Spod jego barbuty wydobywał się wyraz niezadowolenia. Zauważył, że Ingrid trafiła w jego najczulszy punkt, nie licząc jąder. Wtedy uświadomił sobie jak bardzo wikingowie są nieprzewidywalni. I jeszcze wszedł Kazio, który zachował się... jak normalny krasnolud.
-Torstein, wyjdź i ochłoń.
Jego podwładny nie potrafił się zabawiać z jeńcami, albo robił to w zły sposób. Mimo to wyszedł z bójki bez szwanku. Co nie było dziwne, zważywszy na unieruchomioną ofiarę. Podszedł więc do nieprzytomnej Ingrid i spojrzał swoimi oczami wykształconego chirurga na jej obrażenia i wyszukiwał możliwości udzielenia jej pomocy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej