Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
Melkior Tacticus:
- Pal! Krzyknął gdy okręty znalazły się jakieś 100m od siebie, burta w burtę. Oba wypaliły. Fregata Bękartów miała więcej szczęścia, uszkodzenia i straty nie były zbyt wielkie. Za to wrogi statek rażony kartaczami ucierpiał mocno, jak i jego załoga. Jedna z kul wpadła do prochowni, zapalając proch i wyrywając dziurę w poszyciu. Ardenoscy korsarze szli powoli na dno...
TheMo:
Themo obserwował walkę. Ba, nawet był w samym centrum. Jednak nie stał jak kołek, a skulił się przy wejściu na dolny pokład. Nie chciał oberwać kulą armatnią jak idiota. Czekał ze swoją kuszą, aż podpłyną wystarczająco blisko, by móc ręcznie dokończyć to, co armaty nie dały rady... I na tym się skończyło. ÂŁut szczęścia, opatrzność bogów, celne trafienie. Ważne było to, że wrogi statek szedł na dno. Wyciągnął bełt z łożyska i nacisnął spust, by zwolnić cięciwę. Wyszedł zza osłony i założył kuszę na plecy. Ogarnął wzrokiem górny pokład i zniszczenia, jakich dostali.
-Rannych do mnie, martwymi się zajmiemy później.
Krzyknął sygnalizując chęć pomocy. W końcu po coś odbył kompletne szkolenie medyczne.
Melkior Tacticus:
Na szczęście rannych nie było, doliczono się 5 zabitych marynarzy. Melkior spojrzał na pokład, dwa połamane maszty, trzeci trzymał się jakoś, ale żagle były nieźle poszarpane. No i uszkodzony kadłub, w miejscu gdzie powinna być dziobowa armata ziała metrowa wyrwa. Drugie działo zaś nadal leżało pod kikutem dziobowego masztu. Elf oparł się o ster.
- Trzeba uprzątnąć resztki masztów i zmienić żagiel, nie wiem jeszcze jak doczłapiemy do Aw Draddar. Na razie dryfujemy.
Torstein Lothbrok:
Wiking wyszedł spod pokładu. Lekko poobijany i obolały. Szafka uderzyła go w czasie bitwy.
-Co jest?- spytał widząc szarpane maszty, uszkodzone żagle i trupy.
Melkior Tacticus:
- To co widać. Dryfujemy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej