Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Podróż do paszczy lwa

<< < (27/46) > >>

Dwalin aep Durin:
Krasnolud siedział sobie na beczce będąc w doskonałym humorze. Aż tu nagle usłyszał to co krzyczał majtek na bocianim gnieździe. - Boże... Powiedział do siebie po czym głośniej - Słyszeliście chłopaki kapitana!. W dyrdy do dział i ładować. Jak krzyknął tak też zaczął robić. Bez zbędnego gadania szybko podał łańcuch najbliższemu marynarzowi który. naładował armatę przy której była potem podawał łańcuchy innym reszcie. Kiedy skończyli Bękart krzyknął zwracając się do kapitana - Załadowane! Po czym znalazł sobie dogodną pozycję i zaczął ładować swoją kuszę.

Melkior Tacticus:
Dwalin niestety nie umiał ładować armat. Ba! Nie miał żadnych umiejętności niezbędnych do pracy na statku, źle naładowana armata nie wystrzeliła jak powinna i rozerwała działo razem z kawałkiem burty przy dziobie, eksplozja powaliła krasnoluda i zabiła jednego z marynarzy. druga armata pod wpływem wybuchu odczepiła się i poleciała do tyłu uderzając o jeden z masztów i łamiąc go... Maszt wpadł do morza. Wrogi okręt oddał strzały z dziobowych armat, celując w maszty

TheMo:
No niestety, wroga flota i tu ich dopadła. W zasadzie to wolał się trzeci dzień z rzędu obijać, niż spotkać ardeńską flotę. Omiótł wzrokiem górny pokład. Widząc uwijającą się załogę postanowił samemu się przygotować do walki. Zdjął z pleców swoją kuszę i zaczął ją ładować srebrnym bełtem. Nie posiadał innych. Jednak nie widziało mu się walczyć z demoniczną załogą. Przykucnięty na pokładzie ładował więc swoją kuszę, nie spuszczając wrogiej fregaty z oczu.
Niech no tylko znajdą się w zasięgu naszych dział...
Rozmyślanie strategii przerwał mu wystrzał na dziobie. Odwrócił głowę i zobaczył sunącą po statku, pod wpływem odrzutu, armatę uderzającą w maszt.  Oderwał dłoń od broni i uderzył się nią w czoło <facepalm>.
-Z kim ja pracuję...
Konsekwencje zostaną wyciągnięte później. O ile wszyscy przeżyją. Wrócił do ładowania broni.

Melkior Tacticus:
Kule wrogiego okrętu rozdarły żagle kolejnego masztu i złamały jego fragment, Melkior zrobił nagły i rozpaczliwy zwrot na prawą burtę. Statki dzieliło 250m. bateria 8 armat "Pięści" wypaliła robiąc sito z dziobu i fragmentu burty.
- Kartacze! Dawać kartacze!

Kazmir MacBrewmann:
- Pierdacze kurwa! Jakaś kula armatnia przebiła się przez pokład niszcząc jedno z dział, załoga jak i Kazmir robili co mogli, a mogli nie wiele. Krasnolud wszak nie wiedział czemu tak mocno oberwali.
- Gotowe! Ryknął ubijając ostatni ładunek.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej