Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Podróż do paszczy lwa
Melkior Tacticus:
- Jak uważasz. Odparł krótko. - O ile się zgodzi na układ.
TheMo:
-Jeśli się nie zgodzi...
Tu zrobił krótką przerwę i wzruszył ramionami.
-Dam Torsteinowi wolną rękę, a reszta przypilnuje, by nikt się nie wtrącał. Ewentualnie sam zrobię porządek.
Melkior Tacticus:
- Pożyjemy zobaczymy. Wpierw tam dotrzyjmy żywi i nie opętani.
TheMo:
-Więc trzymajmy się jak najdalej od kontynentu, jak się da. A na razie...
Złapał się jedną dłonią za tułów. Kiszki najemnika domagały się zapłaty za robotę, jaką cały czas wykonują, trawiąc całe hektolitry alkoholu. A robiły to dając niezbyt komfortowe uczucie ssania w środku ciała i wydając przy tym odgłosy jelenia, którego ominął czas godów.
-Przydałoby się coś wrzucić na ząb. A potem wyspać się porządnie.
Założył swój hełm, by krople deszczu nie wpadały mu za kołnierz zbroi. Upchnął swoją grzywkę gdzieś pod stalowe osłony, by nie opadała mu na oczy. Chyba czas nieco skrócić te włosy.
Melkior Tacticus:
Dwa dni później. Pogoda była doskonała, wiatr odpowiedni a okręt szedł jak burza. Zapowiadał się kolejny nudny dzień rejsu gdy w pewnym momencie majtek na bocianim gnieździe krzyknął coś czego Melkior, ani nikt inny wolałby nie słyszeć.
- Fregata na kursie! Ardenos! Idzie prosto na nas! Byli dość daleko od kontynentu, no ale niestety, nie aż tak by całkowicie uniknąc okrętów wroga. Melkior i tak wybrał dalszą trasę niż ostatnio.
- Na stanowiska! Dziobowe ładować łańcuchami!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej