Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W imię ojca
Melkior Tacticus:
- Osoba to pisząca na pewno nie należy do wykształconych, charakter pisma raczej kobiecy... ale mogła pisaćc pod przymusem tatuśka. Po za tym wali czereśniami i pomarańczą. Skąd u córy sołtysa tak DROGIE rzeczy jak pomarańcze?
TheMo:
-A czego się spodziewać po wieśniaczce. Pomarańcze, ciekawe pytanie. O ile mi wiadomo to są importowane z Ilusmiru. Albo i z Isgharu. A to w obecnych czasach tanie nie jest. Czyżby tatuś chciał się przypodobać zięciowi? To się robi coraz bardziej zagmatwane.
Melkior Tacticus:
- Na Valfden też rosną, u Deva w hrabstwie. Są tańsze, ale nadal po za zasięgiem przeciętnego chłopa. Chociaż to Mirty... tamtejsza karczma to ponoć siedziba bandziorów.
TheMo:
-Ta, a z tych dracońskich tuneli pod cmentarzem wyłazi wszelkie gówno. I przypominam, że to jednak sołtys a nie przeciętny chłop. Cholera, już zaczynam mówić, jakby to była moja rodzina.
Melkior Tacticus:
- To trzeba te tunele zawalić, albo zabezpieczyć. Tak czy inaczej... nie ma co gdybać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej