Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W pogoni za opętanym
Dragosani:
- I tak wiem, że w duchu się cieszysz - odpowiedział wampir. Wszedł do prywatnej stajni (kto bogatemu zabroni?) i wyprowadził z niej konia. Maximus, bo tak zwał się czarny ogier, prychnął widząc Melkiora. Prychnął po końskiemu, rzecz jasna, lecz w owych prychnięciu dało się wyczuć absolutną pogardę. Jak gdyby koń pogardzał wszystkim, co nie jest nim. No i Dragiem, bo on karmił konia. Wampir wskoczył zwinnie na grzbiet zwierzęcia. Spojrzał z góry na elfa. Nastało Hemis, więc nie musiał aż tak obawiać się promieni słonecznych.
- Mam nadzieję, że nie przyprowadziłeś swojego wierzchowca - rzekł. A Maximus zaś zaczął węszyć wokół dłoni elfa. Zapewne w celu wybrania palca do odgryzienia.
Torstein Lothbrok:
Tymczasem w nudnym, nie kalesonowym świecie, to jest w Bastardo, wiking- rekrut Torstein odnalazł wzrokiem Gedrana i ruszył doń żwawym krokiem.
Witaj. Zaczekajmy na Generała, potem ruszymy do Miodowa, chyba że Generał inaczej postanowi.
Melkior Tacticus:
Melkior odsunął się od wrednej kobyły, odwzajemnił pogardliwe spojrzenie i w głębi siebie współczuł hrabiemu posiadania takiego stworzenia.
- Przyprowadziłem, tobie na złość, stoi pod bramą do tego czegoś co nazywasz dworem. Odparł złośliwie.
Dragosani:
- Więc będę musiał pilnować Maximusa. Ostatnio coś lubi się popisywać przed innymi końmi... - Wąpierz westchnął. - Dobra, nie ma co zwlekać. Ustaliliście jakieś miejsce spotkania? Bo "w drodze" jest odrobinę mało precyzyjne. - zapytał, popędzając wierzchowca, coby ruszył swój leniwy tyłek.
Melkior Tacticus:
- W Miodowie, gdy tam dojedziemy moi ludzie będą już wiedzieć gdzie Yarpen się chowa. Melkior wskoczył na Kropkę i popędził klacz, im szybciej opuszczą stolicę tym lepiej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej