Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŁzy Fenile - Upadek Barona

<< < (28/29) > >>

Evening Antarii:
Evening zareagowała równie szybko. Wiedziała, że ten pojedynek coś za szybko i za łatwo się skończył. Rzeczywistość nie mogła być tak piękna. Dlatego, gdy ujrzała kilka lecących wiwern w ich stronę, nawet się nie zdziwiła. Rycerze zaś nie zdążyli nawet pochować swych broni, więc byli gotowi do walki.
Anielica jednym, wyćwiczonym ruchem dobyła miecza. Czas zrobić z niego użytek. Skoncentrowała się, by pobrać nieco energii od Zartata, która pozwalała jej na skuteczniejszy bój. Przemieściła się na około 120 metrów nad ziemią, rozpostarła szeroko skrzydła, by złapały masy powietrza i pozwoliły unieść się anielicy bez problemów. Evening pozostała niewidoczna dla wiwern, gdyż znajdowała się nad nimi. Jednak gdy stworzenia zaczęły zniżać lot by dopaść tych na dole, Eve złożyła skrzydła tak, by mogła swobodnie i szybko spadać w dół, kontrolując jednak lot. Przyspieszała, aż wreszcie około 40 metrów nad ziemią ostrze miecza dosięgło skrzydło wiwerny, dziurawiąc je. Istota zaskrzeczała z bólu, wygięła się dziwnie i zaczęła spadać jak kamień. Wreszcie uderzyła w ziemię, piach stłumił huk. Anielica znalazła się przy wiwernie z mieczem w dłoni. Przez chwilę nieuwagi nieomal nie została ugodzona żądłem, bo choć wiwerna miała uszkodzone skrzydła to pazury i ogon działały sprawnie. Dlatego Antarii zdecydowała się jednym ruchem z góry na dół w szyję bestii, zakończyć jej żywot.

W tym czasie Malachiasz poczekał aż wiwerna zniży lot. Wylądowała wreszcie na piasku, a rycerz wykonał unik przed pazurami. Później zaatakował zwierzę od tyłu, a ostrze jego miecza zanurzyło się w grzbiecie wiwerny, która padła w piasek.
Ron pomógł jednemu rycerzowi Chatal, który dość nieporadnie próbował uniknąć pazurów i żądła. Uratował go z pewnej odległości, wymawiając inkantację -Izeshar i wtedy pocisk przeleciał obok wojownika. Trafił jednak idealnie w łeb wiwerny zostawiając w tym miejscu spaloną dziurę.
Wilhelm mierzył się z ostatnią bestią. Umknął szybko przed ciosem ogonem, a później też przed pazurami, gdyż wiwerna chciała wzlecieć i zaatakować z góry. Jednak paladyn przemieścił się za jej plecy, obrócił się wokół własnej osi i godził bestię w podbrzusze, rozpruwając skórę i odsłaniając wnętrzności. Krew wylała się ze środka.



//0x wiwern
Eve 1, rycerze 3 (pocisk esencji)

Narrator:
I było po bitwie... wrzawa wszelka ucichła a wokół roznosiło się wyłącznie złowieszcze dudnienie magicznej bariery ściśle okalającej wieżę.


(niestety tylko taka grafika :( )
Wokół nie pozostało już nic żywego poza wami, grupką rycerzy i rycerzy z chatal.

Evening Antarii:
-Kensh, ja nie chcę tam iść. Po co się narażać?- zaczęła znowu anielica. Nie miała ochoty na odwiedziny tego miejsca tak bardzo przepełnionego magią. -Mamy to, po co tu przyszliśmy- w jej głosie słychać było rezygnację. Miecz powędrował do pochwy. Sprawdziła pobieżnie stan rycerzy. ÂŻaden z nich nie narzekał na rany czy urazy.

Kenshin:
Gdy wszystko ustało i zrobiło się ponownie cicho mógł spokojnie odpowiedzieć. - No sam przecież narażać się nie będę mamy to, po co przyszliśmy, więc możemy wracać aż skończę oprawiać te stworzenia, a skoro ich ilość jest dość imponującą to trochę potrwa, także dajcie sobie na wstrzymanie.
Ork w swoich założeniach miał nadzieję pójścia do wieży i zbadania jej choć raczej unikałby niepotrzebnego narażenia siebie, jednakże ten niezwykły budynek go nęcił i zachęcał taka dziwna sytuacja to była. Jednak rozum wziął górę nad ciekawością i został, by móc walczyć innego dnia, zatem schował swój łuk do sajdaka i zabrał się do pracy.
Na sam początek zebrał wszystkie stworzenia na jedną kupę, aby mieć blisko i nie latać po całej plaży, bo szkoda było na taką błahostkę czasu zwłaszcza, że niedługo znów rozpęta się piekło od wysokiej temperatury. Dlatego zbierając wszystkie truchłą zabrał się najpierw za skórowanie. Kenshin nigdy jeszcze nie skórował gada zwłaszcza tak wielkiego i już wiedział, że będą nie małe trudności z tym, lecz się nie poddał i zaczął w taki sposób. Ork dorwał swój sztylet ze szkła i powoli, starannie zaczął nacinać skórę pierwszej bestii zaczynając od ogona potem piął się wyżej i wyżej dopóki nie dotarł do skrzydeł tutaj się chwilę zastanowił i zrobił to tak, że rozłożył skrzydła bestii na bok, po czym ostrzem przejechał po łączeniach z tkanką dając upust naprężonym mięśniom i wtedy skóra sama się zwinęła dochodząc do pleców bestii następnie ork posuwał się dalej wzdłuż grzbietu aż skończył na głowie tam zrobił nacięcia, wzdłuż czaszki oraz dwa nacięcia w poprzek w ten sposób oddzielił górną warstwę skóry następnie następnie przewrócił bestie na plecy i tam ponownie poszedł sztylet w ruch robiąc nacięcia, wzdłuż tułowia a kończąc na nogach, na których musiał się trochę skupić, by nie pociąć tak cennej skóry dlatego zrobił kilka ruchów sztyletem, by ponacinać skórę newralgicznych miejscach i w końcu oddzielić skórę od reszty mięśni. Tak właśnie jednym ruchem później ściągnął całą skórę i położył ją na miękkim piachu w taki sposób zdobył tą cenną rzecz dla bractwa z każdej zabitej wiwreny.   
Teraz przyszła pora na pozyskanie pazurów tutaj sprawa była prosta i nie trzeba było zbyt większego wysiłku, po prostu ork wbijał sztylet prosto w pazur a następnie delikatnie podważając go wyciągał w całości tak zrobił z każdą łapą wiwreny, która padła podczas tych walk. Ork kończąc bawić się z pazurami oczyścił je i schował do swojej torby.
Następnie wziął się za pozyskanie żądła jadowego i samego jadu do tego przygotował już swoje fiolki i podszedł do każdej z wiwren i na końcu samego ogona nacisnął mocniej na końcówkę, która wyskoczyła razem z żądłem a tuż za nią wyleciał śmiertelny płyn, który mógłby go zabić w minutę. Kenshin dokładnie przystawił fiolkę, by żadna z kropel nie padła na jego ciało, bo mogłoby to się źle dla niego skończyć. Kiedy już napełnił jedną to podchodził do kolejnej wiwreny rozpoczynając proceder na nowo, gdyż każda z wiwren miała w sobie mało jadu, bo zaledwie pół litra jadu a na to wystarczała jedna fiolka. Druid pozbierał żądła jadowe i również schował je do swojej torby tak samo jak jad.
Druid teraz postanowił zdobyć krew nim dobierze się do organów wewnętrznych w tym celu pozbierał wszelakie butelki jakie mu pozostawały i klęcząc przed każdą z bestii zamaszystym ruchem pociął im tętnice a szkarłatna ciecz zaczęła wypływać ork jedynie postawiał kolejne fiolki aż do zapełnienia tak zrobił aż przestała posoka wyciekać z głównej arterii następnie podciął jeszcze z każdą bestii w okolicach nóg, by wycisnąć krwi tyle ile się dało. Ork kończąc ten proceder zakorkował każdą z fiolek i schował ją do torby.
Kenshin następnie przewrócił bestie na bok i chwytając sztylet wbił się nim w pomiędzy żebra tam przecinając się przez resztkę skóry, mięśnie dotarł do serca, które nie miał zbyt łatwo jak wyciągnąć dlatego wsadził do środka bestii swoją łapę a następnie sztyletem poodcinał wszystko to co trzymało je w środku tak wyciągnięte serce schował do specjalnego worka przystosowanego do przetrzymania w jak najdłuższej sterylności taki organ podobnie zrobił z wątrobami, tylko oczywiście zdobywał ten organ z innej strony, bo nie widział potrzeby, aby przedzierać się przez całe truchło, co i tak sprawiło mu trochę problemów, lecz zdobył upragniony organ znacznie szybciej a niżeli miałby to robić tam, gdzie zdobył serce.
Ork będąc już cały umorusany we krwi i lepiący się od niej na sam koniec zostawił sobie oczy bestii, jednak wcześniej napił się wody z bukłaka i wylał jej trochę na swoje dłonie a potem czoło zmywając trud zdobywania trofeów. Tak jak było powiedziane wcześniej nastała pora na zdobycie oczu tutaj również nie był problemu, tylko druid wbił sztylet w czoło stworzeń rozdzierając czaszkę i po chwili gałki oczne były na wierzchu, tylko je zebrał i umieścił w następnych fiolkach.
Tak skończył obrabiać całą zwierzynę. - Uuf skończyłem. Powiedział i usiadł na miękkim piasku odsapując chwilę, by napić się wody. Teraz wypadałoby rozdzielić trofea zwłaszcza skóry dla bractwa, by ork sam nie musiał ich taszczyć i mogli się zabierać w drogę powrotną odpuszczając sobie wieżę na inny wypad!

Zdobyłem :

5,5 litra jadu wiwerny,
66 pazurów wiwerny,
11 żądło wiwerny,
55m2 skóry wiwerny,
220 litrów krwi wiwerny
11 serc wiwerny
11 wątrób wiwerny
22 oczy wiwerny

// Z tą krwią to trochę przesada nie sądzisz?

Narrator:
//Nie, gdyż zasady nie zmuszają ciebie do posiadania własnych pustych fiolek - mimo że powinny i w dosłownym rozumieniu zasad oraz dostępności przedmiotów w grze świadczy o takiej zasadzie, która jednak nie funkcjonuje w grze, zatem... ta ilość krwi została pozyskana, tak samo litry jadu wiwerny. Kiedyś powiedział bym, że spuściłeś tą krew na ziemię, pozyskałeś ją z ciała, ale nie miałeś w co ją zebrać, teraz jednak tego nie zrobię i zawierzę twojej ocenie co jest realistyczne i ile z tej krwi i jadu rzeczywiście zabierzesz :) .

Oprawianie zwierząt samotnie trwało długo, minęły 3 godziny gdy wszystko było gotowe a słońce na niebie świadczyło o południu gdy srogie westchnięcie "uff..." dobiegło wszystkich o skończonej pracy myśliwego.

Sylvill podszedł do zebranych trofeów i westchnął ociężale ze zrezygnowaniem.
- Ehhh... trzeba by to zatachać do koni i jakoś poprzypinać, rycerze z pewnością pomogą to zebrać, las jest pusty możemy zająć ręce tobołkami z tymi... rzeczami. - Powiedział i uśmiechnął się półgębkiem na tyle na ile potrafił w tej sytuacji w jakiej był, zmęczony, zrezygnowany i zdołowany nastrojem tego miejsca i depresyjnymi dźwiękami drgań struktury magicznej bariery.

Sylvill zaczął rozkładać płaty skór i zawijać w nie trofea Kenshina aby móc większe ilości targać w związanych tobołach ze skóry wiwerny. Gdy płat skóry był w 1/3 zapełniony a to żądłami a to pazurami a to innymi pierdołkami, zawinął skórę i związał końce razem tworząc duży wór ze sporym ciężarem. sprawdził czy da radę unieść i ze zniesmaczeniem zarzucił tobół na plecy i zaczął powoli iść w kierunku obozowiska z którego wyruszyli o świcie pod wierze, czekała ich krótka podróż szlakiem a dalej już tylko powrót do miasta by cała podróż dobiegła końca, a dwoje bohaterów tego dnia mogło zająć się ważniejszymi sprawami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej