Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kuszenie Evening Antarii

<< < (5/6) > >>

Evening Antarii:
-Jeśli moi przyjaciele wciąż się opierają demonom, które są w nich, to są silniejsi od ciebie i tej twojej armii. Dopóki są ludzie, którzy walczą przeciwko demonicznym siłom, to ty przegrywasz, rozumiesz? Valfden nie przegra... Nie doceniasz naszej siły. To, co mi pokazujesz, to nieprawdziwe chore wizje. To nie jest przyszłość. Przyszłość to twoja zagłada, a ja nie ulegnę. Tle to ode mnie zależy, jaka ta przyszłość będzie. Modyfikowanie wspomnień to nie jest zapowiedź twojego zwycięstwa, wręcz przeciwnie. Jestem służką Zartata, nie złamie mnie byle demon, którym gardzę i z którymi przysięgłam walczyć. Mam szerzyć nadzieję i dobro, jestem przeznaczona do zwalczania zła- w tym momencie Eve ze złością zacisnęła zęby. Wyobraziła sobie Zariel, Funerisa też, Niebiańską Przystań, Posąg Zartata i siłę, którą zawsze jej dawał. Nie, on wcale jej nie opuścił. Gdyby go tu nie było, on już by uległa. Lecz była silniejsza i Tausae o tym wiedział. Dlatego mamił ją tymi nieprawdziwymi wymysłami. Eve pokrzepiła się wyobrażeniem boskich istot. Postanowiła działać swoim umysłem dalej. Stworzyła postacie aniołów spotkanych w Przystani i Zarta.
- Odejdź! Odejdź!- krzyczały w stronę Tausae. - Twoje dni są policzone, a nasza moc potężniejsza niż wszystkie demony razem wzięte. Odejdź!

Tausae:
- Twoi przyjaciele przeszli na moją stronę, co do jednego. Możesz ocalić ich życia przyłączając się do nas. Torgon ugiął się pod nami. Ta wyspa i twierdza są nasze. Moje armie szykują się do boju, moja flota przygotowuje się do wypłynięcia. Valfden nie jest gotowe, aby oprzeć się naszej sile. Tylko z nami przeżyjesz i będziesz mogłą ochronić swoich przyjaciół. Tausae wyciągnął do ciebie dłoń.

Evening Antarii:
I znów miała się poświęcać, by ratować przyjaciół? Fakt, ostatnio nie poszło zbyt dobrze, choć zdołała uratować im życie...
Propozycja była tak kusząca... Ten ból psychiczny był już zbyt długi, za długi nawet dla niej. Chciała pomóc, owszem. Przecież zawsze była nadzieja, prawda? A dalsza walka tutaj, w tych lochach, nie miała sensu.
Anielica podała dłoń demonowi.

Tausae:
Ból nagle ustał, okowy opadły. Poczułaś ogromne ciepło, spokój i harmonie ze światem. Tausae nie wydawał się już tak odpychający, nie bił od niego przenikliwy chłód. Odczuwałaś w stosunku do niego uczucia bliskie rodzeństwu. - Powstań siostro, pokaże ci nowy świat!

Evening Antarii:
Anielica uśmiechnęła się. Po raz pierwszy od dawna, nie wiedziała bowiem ile czasu minęło. Paraliżujący strach i ból zniknęły, wszystko stało się... spokojniejsze i łagodne. Tausae wydał jej się bliski niczym członek rodziny. Nie był straszny, wręcz przeciwnie. Wszystko stało się jakby łatwiejsze.
Evening wstała ciesząc się brakiem kajdan. Rozprostowała skrzydła.
-Chciałabym ujrzeć ten świat...- odparła na słowa demona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej