- Obyś miał rację. - zwróciła się do krasnoluda. - Jak zejdę na stały ląd to się położę na ziemi i zacznę ją tulić. - zaśmiała się maurenka. - Wiem, że ławka jest zbyt twarda, ale chyba nie mam innego wyjścia... - dodała po chwili i rozejrzała się, ale nie szukała czegoś na czym by się mogła położyć. Szukała raczej jakiegoś okrągłego, metalowego przedmiotu... Ciemnoskóra poczuła się jakby przez moment odleciała w inny świat. Nudności zaczęła gwałtownie narastać, a twarz maurenki stała się całkiem blada. Statek ciągle kołysał się to w prawo, to w lewo. Armin zamknęła oczy i chciała się jakoś wyciszyć, ale to nic nie pomogło. - Przepraszam Sil... - powiedziała wyrywając się z objęć ukochanego i jak oszalała pobiegła przed siebie. Akurat znalazła to, czego szukała. Wiadro. Kobieta przykucnęła, nachyliła się i można by się domyśleć co się dalej wydarzyło.