Sztorm! Usłyszał ork znaczy się, że będzie bujać i to nie na żarty. Dziewczyna dopiero wtedy pozna co to jest choroba morska, można nawet śmiało rzec, że obiad się zwróci i to nie jeden raz! Właśnie wtedy poczuł zapachy jakie rozrzuciły się po kambuzie. Mięso i wino ładnie wypełniały pomieszczenie do tego stopnia, że orkowi kiszki zaczęły marsza grać. Armin nadal byłą zrezygnowana i marudna, ale ork jakoś nie wykurzał się tym, gdyż jest chora i to wystarczy, żeby zrozumiał jej stan, ale on sam poczuł się marudny, bo nie chciał sztormu.
- Jeszcze nam tutaj sztormu brakowało, jakby mało było nieszczęść. Ventepi daj nam siłę byśmy jakoś to przetrwali i dopłynęli na wyspę w zdrowiu i szczęściu.
Poprosił na głos, bo mógł a archonta nie było widać na tym statku pewnie też ma chorobę morską i siedzi w kubryku, a w kości nie chciał grać, bo hazard był dla niego zbyt niebezpieczny, on po prostu nie chciał wpaść w nałóg, jakby wyprawa dla niego była za mało niebezpieczna.