Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz

<< < (2/21) > >>

Canis:
Oczywiście Beatrice otworzyła! Ona była odźwierną witającą no to i żegnającą! Odwzajemniła uśmiech jeszcze bardziej zalewając się czerwienią.

Saluś westchnął głęboko.
- Panie Tyrr, spotkajmy się przed dworkiem, pan swojego też pewnie musi skądś odebrać boś pan na pewno na piechotę z tego Ekkerund nie drobił krokiem. Spotkajmy się przed dworem i ruszajmy, szkoda czasu.

Powiedział iw szedł do kuchni, skąd tylnym wyjściem pokierował się an tył dworku, gdzie stał już przysposobiony do podróży ogier imieniem Pałasz. Salazar chwycił za uzdę i delikatnie podrapał dłonią końską głowę pomiędzy wielkimi czarnymi oczami aż po nos... konie lubią drapanko! Saluś pociągnął za uzdę delikatnie prowadząc dookoła dworu aż przed drzwi frontowe, gdzie chwytając za siodło sprawdził, czy dobrze osadzone na grzbiecie, by następnie przełożyć nogę przez strzemiona by następnie wybić się z drugiej nogi przełożyć drugą przez grzbiet. W końcu wylądował na grzbiecie i wyjął z kieszeni czapeczkę i wspominając kreatora całego odzienia, kubraka jak i tej czapeczki w zestawie, założył na głowę przyklepując na uszach. Poprawił kubrak na sobie co by elegancko, ładnie wyglądać i chwycił za lejce czekając...

Dragosani:
Dragosani zaś szybko przełknął po ciemnym niebie na teren swojego dworu. Znajdował się on całkiem blisko domostwa Salazara. Dodatkowo wampir w postaci nietoperza był szybszy niż w normalnej. Dotarł więc tam dość szybko. Wszedł do domu. Zabrał kilka drobiazgów i powiedział Visenyi, że wychodzi i nie wie kiedy wróci. Kobieta była przyzwyczajona do takich nieobecności Antaresa, więc nie pytała o szczegóły. Drago zaś przeszedł do małej stajni, która znajdowała się na terenie dworku. Przygotował konia do drogi. I w końcu wyruszył.
Zjawił się przed dworkiem Salazara w chwilę później. Maximus, jego czarny ogier, zarżał na powitanie Pałasza. Dragosani, w przeciwieństwie do Salazara, nie miał na sobie ciepłego odzienia, dobrego na zimę. Tylko typowy wampirzy pancerz i swój czarny płaszcz. W przeciwieństwie do.Salazara nie wspominał także twórczyni tego płaszcza. Bo i po co?
- I już jestem - zakomunikował oczywisty fakt. - Dobrą porę sobie wybraliśmy - powiedział. - Lubię hemis.

Canis:
- Ja... to zależy. Ogólnie nie przepadam... z drugiej strony jest mi bliska. Zeszłoroczna była bardzo fajna! - Odparł jakże wymijająco mając na myśli raczej brak przywiązania do wszechogarniającej ciemności, która mimo wszystko jest mu bliska i to z doświadczeń jak i skrytej w cieniu jego natury. Z drugiej strony większą wagę przywiązywał do tego z kim spędzana w jakim nastroju czy celu. A że wspominał... wspominał bo było mu ciepło! ha! a ostatnie zdanie bo mu się tak powiedziało pff...  <ignorant>

- Gdy dotrzemy do Ekkerund pierwsze udamy się do stajni, skryć kuce, ale później... trzeba by się pokazać z osobna, w różnych miejscach tak by nasza obecność wspólna była przypadkowa i nie związana ze sobą i żeby nikt nie widział, ze udajesz się do pałacu albo że cie wnoszę... Podejrzewam, ze Ekkerund zna się chociaż odrobinę na kontrwywiadzie i potrafi obserwować nowo przybyłych do miasta, trzeba więc uniknąć możliwość powiązania naszej obecności. Tak samo Tyrr, będzie musiał od nas odejść jeszcze nim zbliżymy się do gór, by nasza wspólna obecność nie zakryła się podejrzeniami o spisek - został w jakiś sposób wygnany czy wysłany na niego pluton egzekucyjny tak? czyli jest wrogiem publicznym numer jeden. Jeżeli z nim wiedziemy to kim my będziemy? tym samym...

Dragosani:
- Nie lepiej, żebym zostawił konia jeszcze przez Ekkerund? - zasugerował Drago. - W jakiejś mieścinie po drodze. Tyrr też by mógł tam zaczekać. A ja mogę ostatni odcinek drogi nawet i przejść czy tam przelecieć. Zminimalizujemy w ten sposób ryzyko tego, że ktoś zacznie coś podejrzewać. Tyrr coś mówił, że wampiry nie są teraz tam mile widziane.

Canis:
- Przykro mi to stwierdzić ale jesteś obiektem bardziej pożądanym dla Vafden, jeżeli zginiesz na szlaku będą ciebie szukać od Efehidonu po Ekkerund na szlaku. jeżeli ktoś zauważy ciebie w Ekkerund jako ostatnim miejscu gdzie byleś, będą pierw szukać w Ekkerund. Gdy ja zaginę będą mnie szukać w drugiej kolejności. Zatem lepiej by ciebie widziano w Ekkerund, przynajmniej miejscowości bardziej znanej do których wysyła się depesze. W Ekkerund na pewno Valfden ma swoje kontakty, a mile widziane... przecież nikt nie zaatakuje kanclerza Valfden od tak. Ale jak uważacie kanclerzu, byliście hetmanem to pewnie wiecie lepiej. - odparł już znużony tym czekaniem, zaczynał tracić cierpliwość i maił chęć wrócić do dworku i wyrwać krasnalowi brodę wraz z żuchwą. roznieść ciało an strzępy i oderżnąć łeb, zatknąć następnie na pice i wywiesić na płocie ku przestrodze dla gości z podrwieniami dla Aggromora, że Valfdeński hrabia jest skuteczniejszy od plutonu egzekucyjnego... ot tak mu tylko przez myśl przemełło.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej