Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odem Mortis. Uzależnieni.

<< < (4/6) > >>

Komisarz Zbigniew Haft:
- Powołujemy dużo ludzi do służby o to chodzi? Mamy ogłoszone nabory ale brakuje chętnych... takie życie. - mówił znowu nie rozumiejąc pytania. - Kulty? w sensie sekty, regionalne wierzenia, zorganizowane komórki terrorystyczne o charakterze religijnym? Nie sposób wszystkich wymienić. Znaczy, ze mamy bardzo dużo. To główny problem naszych terytoriów.

Patty:
- Komisarzu... - westchnęła smutno anielica - No nic. Jedna rzecz. Potrzebuję ekwipunku. Dwa miecze i tarcza, znajdą się?

Komisarz Zbigniew Haft:
- Nie zajmuję się takimi rzeczami. Takie rzeczy znajdują się w koszarach albo zbrojowni. To jest komisariat władz miasta. Koszary i zbrojownia są przy stajni miejskiej na obrzeżach miasta, w zachodniej jego części. nie znam uzbrojenia, najczęściej są to włócznie tarcze i łuki ale może znajdzie się jakiś miecz. o miecze może zapytać pani strażników miejskich bo przypominam, ze takich też tutaj mamy, takie ciś na ich wyposażeniu jest, krótkie miecze jednoręczne - Wiem bo z finansów mojego miasta muszę na to bezużyteczne barachło łożyć.

Patty:
- W porządku. Zapomnij, że w ogóle tutaj wchodziłam - rzuciła anielica i zdjęła zaklęcie, pozostawiając komisarza samemu sobie, a sama wyszła z budynku i skierowała się w stronę rogatek, a konkretniej koszar miejskich. Jej cel, czyli kopalnia czarnej rudy, wydawał się złowrogi i kobieta miała przeczucie, że przyda się jej choćby nędzne ostrze, gołymi rękami może nie zdziałać tam cudów.
Zatem Patty wyszła z budynku i niemal od razu przystanęła, widząc leżące tam ciągle martwe ciała poległych jeźdźców. Podeszła do nich i po przeproszeniu obecnych na placu ludzi zbadała delikatnie ciała, szukając ewentualnych wskazówek w postaci obrażeń, jakie im zadano, a także ewentualnych poszlak. Dobra doczesne, jeśli były obecne przy ciałach, nie interesowały anielicy, grabież nie była jej celem.

Narrator:
Jeden leżał z ranioną twarzą, rany były głębokie i odsłaniały kości twarzy jedno oko całkiem spalone drugie skryte rannymi tknkami, płątami skóry i tkane z twarzy. na twarzy nie było innych obrażeń.

Drugi leżał z odciętą ręką zwinięty w kłębek, lecz poza idealnie odciętą kończyną i splamioną krwią odzieżą nie miał żadnych dodatkowych obrażeń.

Trzeci postrzelony, z raną wylotową klatki piersiowej w klatce piersiowej w okolicy serca. Wokół rany toczyła się krew jasno czerwona, bąbelkująca jakby spieniona - zapewne utleniona z płuc - jako medyczka znająca się na pierwszej pomocy z pewnoscią znała ten typ obrażeń. 

Nic poza pojedynczymi ranami, żadnych deformacji mutacji ani tym podobnych głupot, o których usłyszała anielica na temat kopalni czarnej rudy. I to chyba było ważne.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej