Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odem Mortis. Uzależnieni.

(1/6) > >>

Patty:

--- Cytuj ---Nazwa wyprawy: Odem Mortis. Uzależnieni.
Prowadzący wyprawę: Salazar Trevant
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: bycie świadkiem śmierci trójki jeźdźców straży marchii Chatal dnia 20.03.22
Uczestnicy wyprawy: Patricia Morii
--- Koniec cytatu ---


Jeździec zmarł anielicy na rękach, jeszcze przed momentem kobieta nachylała się nad rannym i starała się usłyszeć te kilka słów, które umierający był w stanie z siebie wydusić, by po chwili po prostu umrzeć. Anielica wyciągnęła dłoń i zamknęła oczy zmarłemu. Ludzie z różnych kultur różnie odnosili się do swych zmarłych, ale żadna nie zabraniała okazania zmarłemu szacunku. Patty wyszeptała jeszcze krótką modlitwę za duszę zmarłych, polecając je Zartatowi i wstała.
Anielica rozejrzała się po zgromadzonych na dziedzińcu ludziach, szukając wzrokiem kogoś będącego u władzy, komisarza na przykład. Całe zdarzenie miało wszak miejsce tuż przed komisariatem władz miasta, kobieta mogła pokusić się zatem o stwierdzenie, że raban wywołany przybyciem rannych jeźdźców mógł wywabić komisarza z budynku.

Komisarz Zbigniew Haft:
I Patricia miała rację... po chwili rozwarły się brama komisariatu a w niej stanął sam on Komisarz Zbigniew haft jak zwykle wyglądającego na strudzonego, zmęczonego i zmartwionego. i rozległ się jego zmarnowany głos.
- Co się kurwa tu dzieje... Nawet chwili spokoju w na tym zadupiu nie ma... ech... - Mówił wzdychając na widok tego co tu sie stało, a jak zobaczył skrzydlatą i lekko się uśmiechnął - Super, jak coś Bractwo się tym zajmuje, ja umywam ręce, powodzenia. - Krzyknął z radości i tak szybko jak sie pojawił w bramie tak znacznie szybciej zniknął za bramą co by go nikt o nic nie pytał.

Tłum na placu i dziedzińcu spoglądał na anielicę szukając wyjaśnienia obecnych wydarzeń. Zapadła swoista niezręczna cisza...

Patty:
Pięknie, kurwa, pięknie, pomyślała anielica, obserwując znikającego w budynku władz miasta komisarza, człowieka, który powinien zająć się całą tą sytuacją. Patty nie wymagała od niego cudów, jednak ucieczka w ten sposób mogła zostać określona na wiele sposobów, z pewnością jednak w tym zbiorze nie kryły się takie słowa jak "honor" czy "odpowiedzialność".
Anielica bractwa świtu odnalazła wzrokiem najbliższego gapia i przemieściła się tuż przed niego, by uniknąć kolejnej dywersji. Spojrzała na swego rozmówcę i zagaiła rozmowę, doskonale wiedząc, że kierując swoje pytanie do tłumu nikt nie weźmie odpowiedzialności na siebie i jedyne, co kobieta usłyszy w odpowiedzi to większa ilość niezręcznej ciszy.
- Ci ludzie wyglądają na członków sił porządkowych tej marchii - Patty wskazała na ciała i konie niedawno zmarłych - Powiedz mi, gdzie mogę znaleźć ich dowódcę?

Canis:
- ale jak dowódcę? tego patrolu? Nie wiem któryś z nich był kierownikiem brygady pewnie. a jeżeli chodzi o dowódcę straży to tam poszedł... - wskazał palcem zamkniętą bramę komisariatu, zapewne maił na myśli komisarza Zbigniewa, chociaż strach jaki wywołałaś przemieszczeniem wzbudził człeka w okrutne zakłopotanie...

Patty:
- ÂŚwietnie, dzięki - kobieta uśmiechnęła się szczerze do człowieka, który wręcz pałał chęcią pomocy i ruszyła w stronę komisariatu, chcąc porozmawiać z samym komisarzem. Wszak był to człowiek, który powinien coś wiedzieć na temat owych jeźdźców, anielica uznała zatem, iż będzie to rozsądne podejście to rozpoczęcia poszukiwań.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej