Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pertraktacje - czyli droga do pokoju
Gorn Valfranden:
- Jedziemy dalej ? czy rozbijamy obóz? co wolisz?. Zapytał się Paladyn Marduka chcąc poznać jego opinie.
Marduk Draven:
-Nie widzi mi się spotkać kompanów tamtych wilków po ciemku. Rozbijmy tu obóz- odrzekł rekrut wstrzymując konia.
Gorn Valfranden:
- tak będzie lepiej. Odrzekł Paladyn i zsiadł z konia. Po czym poszedł w las poszukać drzewa na ognisko. Kiedy znalazł odpowiednią liczbę gałęzi znalazł dobre miejsce na obóz. Ułożył z gałęzi ognisko a następnie zaczął pocierać 2 patyki o siebie aby zapalić ognisko. Kiedy to zrobił usiadł przy ognisku i czekał aż Marduk łaskawie podejdzie tu z koniem.
Marduk Draven:
Marduke jeszcze chwilę rozglądał się uważnie, siedząc na koniu. Przez chwilę zdawało mu się że widzi błysk krwiożerczego, wilczego oka w krzakach. Przetarł raptownie oczy. Jesteś zmęczony, idź do ogniska i prześpij się.- rzekł sobie w myślach. Zsiadł ze zwierzęcia wyciągając wpierw prawą nogę ze strzemiona, przełożył ją przez konia i postawił na ziemi. Potem wyciągnął lewy but z drugiego strzemiona i stanął na gruncie. W lewej ręce trzymał lejce, prawą zaś miał na trzonie rękojeści miecza. Idąc ku ognisku rozglądał się, dosyć nerwowo. Po kilkunastu sekundach był już przy ognisku. Gorn był trzy metry od niego.
Czarnowłosy podszedł do najbliższego drzewa. Przyjrzał się mu od ziemi po koronę. Kora miała biało - czarną barwę. Brzoza...- pomyślał. Przyciągnął lekko konia, przeciągnął lejce za pniem, zawiązał na podwójny splot, na tyle mocny by koń się nie zerwał, lecz na tyle lekki by można go było szybko odwiązać. Pogłaskał jeszcze konia prawą ręką po pysku, lekko pod oczami i usiadł około jednego metru od Gorna. Wyciągnął ręce do ognia i zaczął delektować się jego ciepłem.
-Co teraz?- spytał z nutą ciekawości.
Gorn Valfranden:
- Jak to co? jeden trzyma wartę a drugi śpi. Paladyn odpowiedział Mardukowi a następnie podrzucił kilka gałęzi do ogniska. Potem zaczął się rozglądać po terenie. Siedział se przy ognisku grzał się. Przyglądał się także koniowi Szeklana Zbyszkowi. Poza tym co jakiś czas dorzucał także małe liście do ognia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej