Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pertraktacje - czyli droga do pokoju
Marduk Draven:
-Co do okrzyku, masz rację, głupi pomysł.- Marduke trzepnął lekko konia lejcami a ten ruszył truchtem przez las.-Co do poznania to uważam że najlepiej kogoś poznać w walce. Ale niektórych rzeczy jednak się z niej nie dowiesz.- popędził trochę konia.-Jaka jest Twoja historia?
Gorn Valfranden:
Gorn nie odpowiedział. Dopiero po chwili odpowiedział. - Tak się składa że nie lubię opowiadać o sobie. Może ty coś opowiesz? zakładam że spotkałeś już naszego anioła Funerisa?. Paladyn nie miał zamiaru opowiadać historię osobie którą znał od niedawna.
Marduk Draven:
-Dość dużej części nie pamiętam, ale do tego dojdę w trakcie opowieści. Pochodzę z kontynentu Tamriel, gdzieś na północ stąd, dokładniej z krainy Skyrim. Byłem tam heroldem czy kimś podobnym do tego w gildii Towarzyszy, czy jakoś tak. Była wojna, chyba na tle religii. Ja emigrowałem. Wylądowałem w Myrtanie gdzie z głodu zaciągnąłem się do wojska, akurat gdy trwała wojna z orkami. Tam straciłem pamięć i odniosłem rany. Nie pamiętam co się wtedy ze mną działo. Ocknąłem się kiedyś w jakiejś wsi, w karczmie gadali o portalu. Przeszedłem przezeń.
Gorn Valfranden:
- Rozumiem. Gorn kiwnął głową na znak że zrozumiał wypowiedź. - Ruszajmy bo czas tracimy.
// Ja idę spać. Dobranoc.
Marduk Draven:
Marduke trzepnął Zbyszka lejcami trochę mocniej, sprawiając ze koń pogalopował.
//Bywaj.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej