Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pertraktacje - czyli droga do pokoju
DarkModders:
Goshamal zaśmiał sie po czym powiedział po orkowemu.
- Rhah mu da ragadash, igreham durrari. - po tym słowach dodał.
- Wyrazem zwykłej odwagi było to że dostaliście sie na NASZE tereny Jabarth. Dość mam już was w tych okolicach, za kilka dni miasto pednie pod naszym naporem. - powiedział po czym stuknął laską o ziemie. Przyboczny strażnik od razu pojawił sie przy nim. Goshamal szepnął coś mu a ten momentalnie dopadł do Marduka i podniósł go stawiając na przeciw Goshamala. Rozwiązał cie.
- Twierdzisz nędzny robaku że pokój będzie korzystny, na jakiej zasadzie? Znając was, ludzi, staniemy się zwykłą, tanią siłą roboczą. Ludzie tacy jak wy wyrządzili nam wiele krzywd na północy. Jesteście nikim w naszych oczach.
Marduk Draven:
-Nie mam zamiaru mówić o tym z Tobą, szamanie. Z zachowaniem wszelkiego szacunku.- Marduke popatrzył się po tłumie zainteresowanych orków. Potem na twarz szamana. Rozłożył ręce i rzekł donośnie-Gdzie jest wasz przywódca? GDZIE JEST HOSH-URGASH?!
DarkModders:
Goshamal przybrał jeszcze bardziej kamienną minę. Widać było że aż kipiał ze wściekłości. Wtedy nagle wydarzyło sie coś co zdziwiło nawet orków. Z namiotu orkowego dowódcy wyleciała strzała która przeleciała obok głowy Marduka. Wtedy z namiotu wyszedł przywódca. Jego twarz wymalowana była na biało, nosił ciężki, stalowy pancerz z ludzką czaszką w pasie. Podszedł do ciebie i złapał cie za szczęke a drugą ręką przyłożył ci nóż do gardła.
- Głupi człowieczku, jeszcze raz wypowiesz moje imie bez należnej czci to obedne ci ten łeb, zrozumiane?
Po tych słowach puścił cie i powiedział.
- Czego chcesz, mów za nim skończy sie moja cierpliwość.
Marduk Draven:
Twarz Marduka była niczym niewzruszona skała. Skłonił głowę na znak szacunku.
-Na dobry początek, proszę byś rozwiązał mojego przyjaciela. Wtedy możemy przystąpić do właściwej rozmowy.
DarkModders:
UrGash zawołał na jednego z orkowych wojowników i kazał rozwiązać Gorna. Ten posłuszny rozkazowi wodza tak uczynił. Gorn był już w pełni wolny.
- Twój przyjaciel jest wolny. Mów więc o co chodzi i nie trać mojego cennego czasu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej