Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Związany paktem #5
Hope:
- W takim razie mam nadzieję, że masz coś innego, czym możesz walczyć w mojej obronie. Miło mi, jestem Togg.
Izabell Ravlet:
- Mam jeszcze to - dodała, wskazując na miecz. - Kiedy wyjeżdżamy? - zapytała jeszcze. Nie spodziewała się, że aż tak bardzo będzie jej zależało, tak bardzo spieszyło. To było dla elfki wręcz nietypowe. Może po prostu się zmiam. Albo już zmieniłam.
Hope:
- Wskazuj na wóz, nie traćmy w takim razie czasu. Po kilkugodzinnej jeźdźcie z kupcem w końcu dotarli na skraj dżungli. Jesteśmy na miejscu moja droga. - Dalej jadę już w swoją stronę.
Izabell Ravlet:
- Dziękuję, bardzo dziękuję - odparła. Zsiadła z wozu, pożegnała się z kupcem, a gdy ten odjeżdżał, ona wciąż stała wpatrzona w ścianę drzew. Odkąd przybyła na Valfden nie miała okazji zobaczyć tutejszej dżungli. Zaskakująco różniła się ona od zwykłych lasów. Tutaj elfka nie czuła się tak pewnie jak w puszczy. A kto wie, jakie dziwy kryją się głębiej.
Izabell wyjęła mapę, otrzymaną od staruszka w antykwariacie. Chciała się jedynie zorientować, w którym kierunku, mniej więcej, powinna iść. Jeśli teraz się zgubi, nikt nie będzie jej szukał. Po oględzinach schowała pergamin i ruszyła pomiędzy drzewa.
Starała się zachować szczególną uwagę. Przede wszystkim po to, by przeżyć.
Hope:
Przedzierałaś się przez gęsto porastające dżunglę zarośla. Upał dawał się we znaki, było tak duszno, że pot spływał Ci po policzkach. W pewnym momencie usłyszałaś lichy śpiew. Nie byłaś do końca pewna skąd dochodzi i czy nie jest wytworem Twojego zmęczonemu umysłu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej