Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Związany paktem #5
Izabell Ravlet:
Nazwa wyprawy: Związany paktem #5
Prowadzący wyprawę: Hope
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Otrzymanie od Hope'a mapy i informacji dotyczących położenia Mrocznego Paktu.
Uczestnicy wyprawy: Izabell
Elfka po wyjściu z antykwariatu szybko przypomniała sobie plan miasta. By dostać się w okolice valfdeńskiej dżungli, jak wywnioskowała, trzeba skierować się do zachodnich bram stolicy. Tam zaś należy szukać transportu na południe. A potem przeżyć.
Błahostka, skwitowała to w myślach, próbując dodać sobie otuchy. Tym niemniej, przez rynek i resztę miasta będzie czuła się pewnie.
Ruszyła więc spokojnie, chociaż wewnątrz była podekscytowana. Skierowała się na zachód, w kierunku bramy, by szukać tam pomocy.
Hope:
Pod bramą do drogi zbierał się kupiec, tragarze zapełniali jego wóz towarami, kiedy ten dopełniał transakcji z lokalnym garncarzem.
Izabell Ravlet:
Izabell miała za sobą pierwszy, a zarazem najprostszy etap podróży. Poczucie pewności siebie uleciało z niej momentalnie.
Los chciał, że jej uwagę przykuł jeden z kupców. W dodatku posiadający wóz. Jednakże elfka nie wiedziała kompletnie, czy na południu jest obecnie na tyle duży popyt na garnki, by móc założyć, że handlarz skieruje się w tym kierunku. Należało więc zapytać.
Nie chciała oczywiście przeszkadzać przy interesach, więc poczekała, aż układy się skończą. Z tego, że towar już ładowano, można było wnioskować, że nastąpi to rychło.
Gdy wreszcie mężczyzna był wolny, podeszła bliżej.
- Przepraszam - zaczęła, by zwrócić jego uwagę. - Nie kieruje się pan przypadkiem na południe? Chciałabym się dostać na skraj dżungli. Niestety, mam tylko kilka grzywien, ale mogę odwdzięczyć się rozmową, śpiewem, a jeśli posiada pan przypadkiem długi łuk i parę strzał, to znam się trochę na polowaniu i oprawianiu zwierząt.
Izabell była bardzo ciekawa, jak ów kupiec zareaguje na taką propozycję. Nieczęsto widzi się chyba młodą, skromnie ubraną elfkę z lichym mieczykiem proszącą o taką przysługę.
Jednocześnie nie obmyślała zapasowego planu w razie odmowy. Zapasowym planem było ponowne przemyślenie podjętych już decyzji.
Hope:
- Witaj moja droga. Hmm - zastanowił się mężczyzna. Twoje umiejętności posługiwania się łukiem mogą być dla mnie przydatne. Podróżuje traktem wzdłuż dżungli, czasem jakaś zbłąkana bestia próbuje się na mnie połasić. Mogę cię zabrać ze sobą w zamian za ochronę. Wyrzuciłbym cię na skraju dżungli, na końcu traktu.
Izabell Ravlet:
- Mi taki układ pasuje - odrzekła momentalnie. Udało się.
- Tylko, jak wspomniałam, nie posiadam w tym momencie łuku i strzał - dodała, by uniknąć nieporozumienia. - Nazywam się Izabell.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej