Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Związany paktem #5

<< < (8/10) > >>

Hope:

Bestia krążyła wokół Ciebie oceniając sytuacje. - Wyglądasz na opanowaną.

Izabell Ravlet:
Najpierw będzie się nade mną znęcać, pobawi się, a dopiero potem mnie ukatrupi, przebiegło przez umysł elfki. Głośno przełknęła ślinę.
- Ja... - zaczęła, a jej głos drgał. - Ja nie mogę, nie potrafię się postawić. Jestem raczej zrezygnowana. Nie wiem, co zrobić. Widziałam dziś wiele, ale niewiele rozumiem. Teraz jeszcze ty, jakąkolwiek istotą jesteś. Przerażasz mnie - urwała, nie wiedząc dlaczego tak łatwo było jej się wysłowić. Może powiedziała za wiele, ale nie potrafiła tego teraz ocenić.
- A ja chcę przeżyć, chcę się dowiedzieć, zrozumieć - wyszeptała jeszcze i zamilkła. Nie wiedziała, co się może teraz stać. Była kompletnie sparaliżowana.

Hope:

- Ja za to doskonale wiem co zamierzam! Kobieta rzuciła Tobą o ziemie posługując się telekinezą.

Izabell Ravlet:
Izabell jęknęła, uderzając o ziemię. Poczuła ból, a do tego paniczny strach zdawał się przejmować nad nią kontrolę. Jeżeli tylko starczyło jej sił, elfka starała się odczołgać się od kobiety, potem ewentualnie wstać i uciekać, byle przed siebie.
Nie mogę tu umrzeć, myślała, nie potrafiąc jednoznacznie określić dlaczego tak myśli. Nie miała na to czasu. Jak mogłaby się w ogóle mierzyć z czymś, co miota nią samą siłą woli? Gdyby była przynajmniej arcyliszem czy elementalistką, jakie widziała, wtedy miałaby, potencjalnie, jakieś możliwości. Ale co może zrobić elfka, ledwo trzymająca miecz w ręce, oprócz ucieczki? Nie licząc poddania się, ale Iz czuła, że to nie jest dobre wyjście dla niej. Nie chciała się poddać. Za to bardzo mocno chciała przeżyć.

Hope:
Bestia podeszła, jej demoniczna ręka przeobraziła się w ostrze. Wystarczyło jedno cięcie i zostałaś pozbawiona swej prawej kończyny. Upadłaś na kolana trzymając się za kikut, ciało przeszywał okrutny ból. W wyniku utraty krwi traciłaś i odzyskiwałaś przytomność. Po kilku minutach katorgi zdołałaś zatrzymać krwawienie prowizoryczną opaską  z kawałka szmaty. Bestia gdzieś zniknęła. Resztkami sił udałaś się w stronę spalonej wieży. Zbliżając się do zabudowań dojrzałaś przez opary we mgle tłum magów. Po przedarciu się przez zebranych w okręgu widzów dostrzegłaś, że uczestniczą w rytuale...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej