Sen ma to do siebie, że jest wytworem naszej wyobraźni i efekty tego co się w niem dzieje mogą wynikać z naszych decyzji, jeżeli jesteśmy świadomi decyzji i to my kreujemy efekty naszych działań we śnie, kiedy jesteśmy pełnymi jego kontrolerami, albo bierzemy bierny udział lub pół bierny, gdzie nasze działania są mniejsze lub ich nie ma i dajemy się nieść wizji.
Evevning pełna woli i pasji, chęci zerwania tej irytującej rozmowy podjęła walkę i uderzyła mroczną postać boga wśród ludzi, samego Meaneba.
Błysk uderzył w postacie przenikając kolejne cząsteczki ciała Meaneba, a on sam zamarł z rozwartą gębą. rozwarł się rozległy krzyk pełen bólu i przerażenia, gdy ciało Meaneba zaczęło rozsypywać się w drobiny, w popiół, w pył, który wraz z podmuchem wiatru, zaczął znikać wraz z efektami wizualnymi blasku.
Evening dostrzegła, ze wraz ze zniknięciem Meaneba, którego dusza wraz z pyłem umknęła z jej oczu, zerwał się gwałtowny wiatr, zaś wiry energii, z wyładowaniami je tnącymi zaczęły słabnąc, aż wreszcie zniknęły. Ciemne chmury na niebie niosące śmierć rozmyły się ukazując piękne, gorejące w zenicie słońce. I teraz w całej okazałości pokazały się ponownie pustynne połacie, skał i tworów wulkanicznych, wysuszonych terenów łaknących jednego - wody...