Autor Wątek: Lazurowy płomień  (Przeczytany 17487 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #140 dnia: 27 Listopad 2015, 14:52:49 »
-Wcześniej mówiłeś o tym, że tylko ja mogę zesłać deszcz. Jest jeszcze szansa dla tej krainy? - odmieńcy stąd uciekli a w ich miejsce przyszły demony. Wyjątkowo niegościnna okolica. Mimo, że był to świat we wnętrzu jej głowy, to chciała jakoś pomóc tej umarłej i spalonej ziemi. Z pomiotami z otchłani nie raz miała do czynienia i wiedziała jak z nimi walczyć. Oczywiście spodziewała się ich tu o wiele za dużo niż sama mogłaby pokonać...
-To tylko Ardenos jest w tak złym stanie?

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #141 dnia: 27 Listopad 2015, 17:14:50 »
- Całe Ignis Terra tak wygląda... znaczy się nie do końca... w niektórych miejscach wygląda trochę inaczej... im bliżej granicy Ignis terra tym roślinności więcej, tym życie się pojawia, tu w głównej części, którą zajmuje obecnie Ardenos, w miejscu upadku Meteorytu i bliskie przyległe tereny tak właśnie wyglądają... Najgorsze jest tam. - Powiedział wskazując kościstą dłonią zacieniony wręcz czarny element na horyzoncie.

Machnął kilkakrotnie skrzydłami w tym kierunku a jego postać niczym strzała pomknęła z zawrotną prędkością... zniknął ci z oczu, rozpłynął się.

Gdy dotarłaś w jego miejsce usłyszałaś krzyki, przeraźliwe krzyki i ujrzałaś wyłaniające się słońce i formujący mroczny wir, a u jego podnóża zaskakującą postać...




Forum Tawerny Gothic

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #141 dnia: 27 Listopad 2015, 17:14:50 »

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #142 dnia: 28 Listopad 2015, 18:06:21 »
ÂŚwiat powinien przeżyć nawet najgorsze kataklizmy, jeśli zachowa się choć garstka prawych ludzi. Eve bowiem wiele razy słyszała o asteroidzie, bo to przecież jej uderzenie w kontynent wyznacza ery. Możliwe, że w świecie z jej głowy, wszystko może powrócić do normalności, jeśli tylko sama tego zechce i nie będzie biernie przyjmować ukazujących się obrazów? Czuje się tylko niemoc patrząc na zniszczenia. Zawsze tak jest. Gdy komuś spłonie chata, zawsze czuje to samo. Ogień strawił cały majątek- nic się na to nie poradzi. Mimo to gorycz i rozpacz nic nie dadzą, a tylko wzięcie się za odbudowę przyniesie skutki. Eve właśnie do takiej sytuacji porównywała krajobrazy jak z piekła.
Evening szybko musiała dogonić czarnoskrzydłego rozmówcę. Ale zamiast niego był jakiś potwór, przeraźliwa zjawa powodująca mroczne wiry. ÂŚwiatło padało niemrawo na chmury wirujące coraz szybciej. Wyglądało to iście upiornie.
-Kim jesteś!?- krzyknęła anielica w jego stronę, przykładając rękę do czoła, gdyż szare promienie przebijające przez kłęby chmur, raziły ją prosto w oczy.

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #143 dnia: 29 Listopad 2015, 13:32:23 »
Postać spojrzała na ciebie, a w oczodołach nie było oczu, jedynie czarne wnęki zalane czarną cieczą niczym smołą.

- Ja? Nie znasz mnie? Hahahah... Jestem bogiem wśród ludzi. - roześmiał się gardłowo a jego głos niósł się po połaciach niczym echo grzmotu piorunów.

Na horyzoncie dojrzałaś jak powstają kolejne wiry łączące niebo z ziemią tworząc swoiste leje czarnych oparów. doglądać jak te twory energii zaczynają emanować energią, przez ich strukturę rozdzierać się pioruny i błyskawice mieniące się czerwienią, złotem błękitem i czernią...

- Czas działa na moją korzyść...

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #144 dnia: 29 Listopad 2015, 18:48:28 »
Eve... Obudź się... zabrzmiało błagalnie w jej głowie, gdyż widok i głos tej potężnej postaci bardzo ją wystraszył. Tak samo jak pioruny rozdzierające niebo i grzmoty wtórujące jego głosowi.
Bóg wśród ludzi? I zniszczone Ardenos... To nasuwało jej pewne skojarzenia z Meanebem, jednak nikt go nigdy nie widział, więc nie była pewna.
Eve, czy to ze strachu czy z braku pomysłów, nic mu nie odpowiedziała. Miała to do siebie, że czasem działała zbyt impulsywnie. Teraz nie chciała popełnić żadnego błędu. Tak naprawdę czuła się za słaba, by walczyć z tą mroczną istotą, a z drugiej strony miała świadomość, że to nie jest realny świat, tylko spaczony i widziany przez pryzmat jej wspomnień jak i chemicznej substancji.
Odezwała się po dłuższej chwili wypełnionej waleniem piorunów. -Jesteś władcą tych wszystkich demonów. To ty sprowadziłeś na tą świat tak wielką klęskę. Ale nigdy ci się to do końca nie udało...- jej słowa można by uznać za wypowiadane myśli, które właśnie w tej chwili przychodziły jej do głowy.


//Jak daleko on jest ode mnie?

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #145 dnia: 29 Listopad 2015, 19:05:19 »
//20 metrów? W zasięgu głośnego gadania... Możesz sama określić jak się do niego przybliżasz, on stoi na ziemi. :)

- Nie udało... masz rację... dwa razy dałem się przechytrzyć swojemu cholernemu nasieniu. Pierwszy raz wraz z moim bratem haniebnie sprzeniewierzyli się przeciwko mnie... przechytrzyli mnie cholerną nierządnicą... ah mam słabość do kobiecych bioder... - wspominał przyglądając się tobie. - Za drugim razem... miał zwyczajnie szczęście, ze powierzyłem powodzenie misji nieudacznikom, krasnoludom, orkom, tej nieczystej masie! - mówił głosem pełnym pogardy i nienawiści. - Ale dzisiaj... Dzisiaj uwięzieni za mgłą, nie widzicie co robię, nie jesteście świadomi co was czeka, a ja... ja już teraz prowadzę wojnę na waszym Valfden... już dziś powstaje front w kolonii, który doprowadzi do waszego unicestwienia, nie będę musiał nawet do was płynąć. HAHAHAH! - roześmiał się złowrogo...



Minęło 6 godzin, a słońce już długo szczytowało na niebie, gdy Salazar zbudził się.

//Jest godzina 18.00 słoneczko świeci, wszędzie cisza i spokój, wietrzyk delikatny powoli zaczyna się wzmagać.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #146 dnia: 29 Listopad 2015, 20:32:34 »
-Wojska Valfden znów z tobą zwyciężą- odparła pewna siebie Eve, lądując na ziemi. -...czy tego chcesz czy nie. Mgła wreszcie zostanie zniszczona, a nasze siły z łatwością odeprą twój atak. Ta zgraja więźniów i skazańców szykuje jakiś bunt? Prędzej oni sami się wybiją, niż zagrożą jakiemuś valfdeńczykowi. Nie są warci złamanej grzywny, a ty, dowodząc tą śmierdzącą zgrają, nazywasz się bogiem ludzi? Phi! Dobre sobie. Nikt się ciebie nie boi... Dysponujemy potężnymi magami i wojownikami Zartata. Poza tym nasze wojsko jest wierne, posłuszne i wyszkolone. Nie to co więźniowie z kolonii- a mówiąc to wzbierała w niej jakaś złość ale też przekonanie do własnej racji. Przyglądała się poczynaniom Meaneba, a raczej jego wizerunkowi wytworzonemu w jej głowie. W razie jakiejś nagłej, nieprzewidzianej sytuacji, była gotowa szybko zaczerpnąć boskiej energii.

Canis

  • Gość
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #147 dnia: 29 Listopad 2015, 21:06:45 »
Salazar otwierając oczka zanim podniósł głowę przemyślał 2 razy czy warto się podnosić i tracić energie... być może nie ma sensu, może szkoda wysiłku i energii? Ale cicho było, lekki wiaterek, niby ładny dzień... Wtedy dopiero zaczął myśleć czemu nie jest w łóżku tylko pod jakimiś kocami. Wtedy przypomniał sobie że przecież nie jest tu sam! Gdzie Evening "Anielica-Rycerzyca"?! pomyślał zestrachany a jego mina pełna przerażenia i strachu a oczy wielkości denara...  <huh> . Zerwał się z usłania, przypomniał sobie, że przecież Eve poszła już do posiadłości, już ciężko może walczy albo dogląda korzystnych pozycji do unieszkodliwienia terrorystów, a on sobie w najlepsze "lomara tnie". Poprawiając swoje odzienie, ruszył w dzicz w kierunku posiadłości Annara.
« Ostatnia zmiana: 30 Listopad 2015, 00:46:00 wysłana przez Salazar Trevant »

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #148 dnia: 29 Listopad 2015, 21:19:46 »
- Jestem bogiem wśród ludzi... ludzie są zbyt słabi, nieudolni, jestem lepszy i tworzę świat dla lepszych istot, niż ludzie. dla takich jak ty, też nie będzie miejsca. Pójdziecie do swojej przystani i tym razem, to my was zapieczętujemy. - powiedział i uśmiechnął się, a oczy wypełnione smołą przymrużyły się, przenikliwa czerń niczym mrożący krew w żyłach promień analizował ciebie.

- Przecież nie mówię o więźniach. Widzisz te wiry? to takie bramy... przejścia... u was na Valfden, dzięki pokładom niebieskiej rudy został otwarty podobny, mniej widowiskowy... ale podobny... tylko dzięki temu, że na czas utworzyliście barierę jeszcze istniejecie...

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #149 dnia: 30 Listopad 2015, 20:03:52 »
Meaneb, czy tam jego wyimaginowany twór, mocno ją irytował, chyba nawet bardziej niż Annar. Obaj postawili wysoko poprzeczkę. Jeden i drugi mówili rzeczy, których Eve nie chciała słuchać. Jakoś... takie dziwne postaci mocno zaczynały ją irytować i negatywnie na nią wpływać. Wkurzyła się - mówiąc kolokwialnie.
Nie mogąc dłużej zdzierżyć tej potwornej mowy i diabolicznego śmiechu Meaneba, Eve sięgnęła po boską energię zgromadzoną w jej duszy. Zrobiła to szybko i umiejętnie, gdyż to kwestia wprawy i dobrego treningu. Wyciągnęła dłoń przed siebie w której kumulowała się czysta magiczna moc. Wykrzyknęła inkantację Izeshar upishosh! posyłając w Meaneba potężny słup światła. Owo światło zalało ciemną postać swym blaskiem. Rozbłysk był szybki i niesamowicie jasny. To byłoby nieco trywialne pokonać wroga całego Valfden jednym zaklęciem... ale to tylko sen. Na dodatek żywioł życia przeciwstawiony postaci ucieleśniającej śmierć mógł wiele zdziałać. I przeciwnik zdawał się nie przewidzieć tego ataku anielicy bardzo dokładnie. Jeśli go nie zabije to przynajmniej spopieli, a nawet jeśli to się nie uda, to powinien choć na chwilę zostać unieszkodliwiony...
Dziewczyna mocno wierzyła w siłę tego zaklęcia. Choć banalne, to tu tak naprawdę nie ma żadnych ograniczeń. Wszystko jest tak, jak podpowie jej podświadomość, a jej prawdziwemu ciału nic przecież się nie stanie.


//błysk niebios

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #150 dnia: 30 Listopad 2015, 20:21:59 »
Sen ma to do siebie, że jest wytworem naszej wyobraźni i efekty tego co się w niem dzieje mogą wynikać z naszych decyzji, jeżeli jesteśmy świadomi decyzji i to my kreujemy efekty naszych działań we śnie, kiedy jesteśmy pełnymi jego kontrolerami, albo bierzemy bierny udział lub pół bierny, gdzie nasze działania są mniejsze lub ich nie ma i dajemy się nieść wizji.

Evevning pełna woli i pasji, chęci zerwania tej irytującej rozmowy podjęła walkę i uderzyła mroczną postać boga wśród ludzi, samego Meaneba.

Błysk uderzył w postacie przenikając kolejne cząsteczki ciała Meaneba, a on sam zamarł z rozwartą gębą. rozwarł się rozległy krzyk pełen bólu i przerażenia, gdy ciało Meaneba zaczęło rozsypywać się w drobiny, w popiół, w pył, który wraz z podmuchem wiatru, zaczął znikać wraz z efektami wizualnymi blasku.

Evening dostrzegła, ze wraz ze zniknięciem Meaneba, którego dusza wraz z pyłem umknęła z jej oczu, zerwał się gwałtowny wiatr, zaś wiry energii, z wyładowaniami je tnącymi zaczęły słabnąc, aż wreszcie zniknęły. Ciemne chmury na niebie niosące śmierć rozmyły się ukazując piękne, gorejące w zenicie słońce. I teraz w całej okazałości pokazały się ponownie pustynne połacie, skał i tworów wulkanicznych, wysuszonych terenów łaknących jednego - wody...

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #151 dnia: 01 Grudzień 2015, 17:24:26 »
Po wszystkim Eve otrzepała ręce, jakby zadowolona ze swojej roboty. Niewiele jej było, za to była skuteczna, co poskutkowało przynajmniej tym, że złowrogie niebo nie górowało nad tą okolicą. Chociaż chmury to też zwiastun deszczu, a z błękitnego nieba nie spadnie ani jedna kropla wody potrzebna tej krainie...
Stojąc tak samotnie na środku zniszczonego Ardenos będącego jej snem, Eve postanowiła poszukać jakiegoś sposobu na wywołanie deszczu. Może w locie natchnie ją jakiś pomysł. Odbiła się mocno od ziemi i zaczęła mocno machać skrzydłami, które po chwili pozwoliły jej znaleźć się kilkanaście metrów nad ziemią. A potem wyżej i wyżej, by widzieć całą okolicę z góry, szukać wody, jej źródła...

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #152 dnia: 01 Grudzień 2015, 19:03:22 »
Wznosząc się ku niebu i patrząc na horyzont, który to wraz z wnoszeniem się ujawniał dalsze połacie terenu pełne skał, górek, pagórków, szczytów wulkanów... ale i ogromnych kraterów.

W oddali jednak na linii horyzontu dostrzegła... że ziemia się kończy a zaczyna woda, to musiał być ocean! A nad nim, jego taflą unosiły się opary w formie pary, która... no jakby nie patrzeć, jest formą wody!  Pozostawał problem tylko jak ją zaciągnąć, przedmuchać nad tereny jej potrzebujące! Zdawało by się to być niemożliwe... jednak czy dla Anielicy-Rycerzycy takie to będzie? czy "służka" boga nadziei znajdzie jakiś sposób, by przewiać parę nad zasuszone, wypalone ziemie?



Salazar szedł sobie i szedł i w oddali poczuł znajomy już zapach. Poczuł pewien charakterystyczny zapach... intensywny, przyjemny - charakterystyczny i kojarzący się z roślinnością łąk i traw (taki ten... wiesiołkowaty o!). Czuł go, gdy po raz ostatni wraz z dwójką magów raczył się wycieczką w niebezpieczne góry... nie poczuł się senny.

Canis

  • Gość
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #153 dnia: 01 Grudzień 2015, 19:14:48 »
Ten zapach poznał, gdy wraz z Rakbarem i Elrondem udał się do kopalni srebra, z której docierały alarmujące wieści o agresywnych Haresisach atakujących kopalnie i dziesiątkujących straże jak i górników... Tak też rzeczywiście było, harsesisy w obronie swoich legowisk atakowały pracowników kopalni broniąc swoje młode, w obliczu zagrożenia każdy rodzic zapewne postąpił by tak samo... no chyba, ze sam zabija swoje dziecko czy coś, takie wypaczone jednostki też się zdarzają. Tak...t ego dnia zdobył swojego Harsesisa jako chowańca! No Na tow wspomnienie aż się uśmiechnął, by po chwili radość przemieniła się w smutne odczucie, gdy nawet nie udało mu się go dobre upiec... a tak długo go hodował.

Jednak zapach ten dokładnie znał i był mu niezwykle miły! A to za sprawą chociażby niedokończonego snu! Od razu wspomniał swój sen, który miał tego dnia... a śniło mu się, ze kąpał się w ogromnej kadzi wielkości dobrego jeziora, kadzi pełnej krwi, do której znoszono kolejne osoby i podrzynano im gardła dolewając kolejnych litrów ciepłej krwi... tak... to był dobry sen w odczuciu i jego wspomnieniu. Najgorsze było to, ze miał mieć ciąg dalszy... bowiem na samym dnie jeziora... było coś... czego nie znał, nie zdążył poznać, a bardzo chciał... Baron Noldor raczył jego i Nasarda swoimi zdolnościami regenerującymi czy odtruwającymi i wybudził ich ze snu.

Rozglądał się uważnie pod nogami, by dojrzeć je i przypadkiem nie rozdeptać tych zwierząt, bowiem były niezwykle rzadkie!

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #154 dnia: 02 Grudzień 2015, 21:58:48 »
Ponad oceanem unosiła się para wodna, która jakoś nie chciała się przemieścić nad ląd, chociaż miała tak blisko... Coś trzeba było wykombinować... I znowu jakaś pustka w głowie, ech.
Eve wzleciała nad ocean i ustawiła się w stronę lądu. Postanowiła wykorzystać do wywołania wiatru pewną umiejętność zwykle przydatną na polu walki. Wiedziała, że aby ta umiejętność zadziałała, musi wyjąć jakąś broń. Tak więc dobyła srebrnego miecza.
Anielica zaczęła w miejscu obracać się wokół własnej osi i rozpędzać przy pomocy skrzydeł, a po chwili osiągnęła bardzo dużą prędkość wirowania. Zachowywała się jak tornado, wokół niej powstawał wiatr. Chciała by to poskutkowało, a to w końcu sen gdzie wszystko może się zdarzyć według jej woli. ÂŁącząc te dwa czynniki, wolę i działanie, liczyła na choć częściowy sukces.
Gdy zatrzymała się czuła, jak kręci się jej w głowie, a także jak słaba jest... Ale chmury przesunęły się nad ląd. Eve wylądowała ostrożnie i patrzyła jak obłoki zbierają się nad spaloną, spustoszoną ziemią.


//tornado pożogi

Offline Narrator

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 1435
  • Reputacja: 1193
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #155 dnia: 03 Grudzień 2015, 12:46:06 »
Wytworne ruchy anielicy wokół własnej osi i przemieszczanie się jej krok za krokiem znad wód na ląd gromadziły wokół jej postaci pasy wilgotnego powietrza zgodnie z je życzeniem. powietrze, para woda zaczęły kłębić się i grupować wirując wraz z jej ciałem. Ten taniec trwający chwilę zmusił wilgotne powietrze znad oceanu na ląd.

Wytworzony wir gromadził wilgotne powietrze i gromadził, a gdy Evening się zatrzymała zmęczona... widziała jak dalsze masy napływają pobudzone impulsem jej działania. tak nad połacią suchych lądów znalazły się bogate, pełne chmury, które jak na rozkaz przybrały czarnej barwy.

Evening stojąc i przypatrując się temu poczuła, jak drobna jedna pojedyncza zagubiona kropla wody spadła jej na policzek i spłynęła po skórze w dół, by zatrzymać się na podbródku. Po chwili ta pojedyncza kropla nie była już samotną, bowiem wraz za nią, z nieba zaczął padać błogi, gęsty, ciepły deszcz... jakże przyjemny... jakże letni.

Poczałkowo ziemia chłonęła wodę i Evening niczym w przyspieszonym tempie widziała jak ogromne połacie pustynnych stepów zmieniają się w zielone pełne traw polany. Jednak jej wzrok mimowolnie utkwił przy niej, przed nią u jej stóp, zwrócony w jej stronę wyrósł mały żółty kwiatek. Wesoło wyglądając, wabiąc swoją przyjemną barwą i ciekawym zapachem, niecodzienną naturą i nieprzeciętnością. ÂŻółty wiesiołek zakwitł i przyjemnie doświadczał deszczu nie zrażając się ciesząc, że wreszcie może żyć i doświadczać życia takim jakim jest, pełnym cieszącego deszczu jak i prażącego słońca.



Evening zbudziła się... była oparta o konar drzewa i leżała u podnóża wielkiego drzewa, którego korona rzucała bogaty i pełny cień. Salazar dziwnym trafem akurat dotarł w to miejsce i mógł dojrzeć już obudzoną Evening.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #156 dnia: 03 Grudzień 2015, 14:59:36 »
Wreszcie lunął ożywczy deszcz. Zbawienie dla całej krainy nadeszło może trochę za późno, ale roślinność zdołała się odnowić i pewnie niedługo wszystko znów wróci do normy.
Na znak tego odnowienia wyrósł u jej stóp znany, mały, żółty kwiat. Eve, przemoknięta była już do suchej nitki nachyliła się po niego, by przyjrzeć się mu bliżej. Jego kolor i zapach przypominał jej rodzinne strony...
Wtedy się obudziła. A uczucie powrotu do realnego świata było niezbyt przyjemne. Takie jak nagła pobudka po krótkim śnie.
Wstała, sprawdziła, czy nic jej się w między czasie nie stało, ogarnęła wzrokiem okoliczne drzewa. Ujrzała też Salazara czyli musiało to trochę trwać, skoro on zdążył się wyspać.
-Zaatakowały mnie te dziwne roślinne zwierzątka!- zawołała jakby chcąc się poskarżyć.

Canis

  • Gość
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #157 dnia: 03 Grudzień 2015, 15:32:00 »
Na widok Evening znacząco mu ulżyło! Oczywiście wersji dla tej radości mogło być wiele... ale już ich nie roztrząsajmy.

- Wredne żyjątka! - powiedział z udawanym oburzeniem. - Nic ci nie jest? Miło się spało? - Zapytał uśmiechając się i przeżywiając głowę na bok jak by z zaciekawieniem i nieskrywaną pasją oglądał twarz Evening... cóż... pozostałość po gadziej naturze, zawsze tak głowę dziwacznie przekrzywiał przyglądając się uważnie. Potem spojrzał pod nogi, gdzie te zwierzątka były i powolnie się przemieszczały umykając spod nóg. - mnie też kiedyś uspały... niestety przerwano mi sen a był fajny...

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #158 dnia: 03 Grudzień 2015, 18:51:40 »
-Czy się spało miło? W pobliżu siedziby szalonych magów śmierci? I jeszcze musiałam we śnie tyle kombinować, że chyba się jeszcze bardziej zmęczyłam- westchnęła-Za to znalazłam tu na drzewie taki dziwny symbol. Serce podzielone na trzy części a w nim miecz, korona i jakieś słoneczko? Cokolwiek to może oznaczać...

Canis

  • Gość
Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #159 dnia: 03 Grudzień 2015, 20:39:47 »
Wzruszył ramionami.
- Cóż, odwiedzimy już ten pałacyk Annara i wracamy... Chciałem ci tylko pokazać ładne światełko na drugim brzegu rzeki... A wyszło co innego. Ale itak uważam ten dzień za dobry... Wrócimy do domu to się odpocznie w domu! - i znowu wzruszył ramionami z krzywą minką. - Słoneczko... eksplozja raczej. "Władza, wojna i chaos".

Forum Tawerny Gothic

Odp: Lazurowy płomień
« Odpowiedź #159 dnia: 03 Grudzień 2015, 20:39:47 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top