Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Lazurowy płomień
Evening Antarii:
-Ale kiedyś może powrócić- odparła ciszej. Nie chciała się nim już martwić, nie wiedziała nawet jak on wygląda, kim jest i gdzie mieszka. Dlatego postanowiła, za radą Salazara, nie przejmować się nim wcale.
-Tak, wracajmy. Służba... pewnie się zdziwili, że nie wróciłam na noc- uśmiechnęła się lekko pod noskiem, pewnie mając coś niecnego na myśli.
-Już nie będzie można oglądać lazurowego płomienia z drugiego brzegu. Patrz, takie piękne zjawisko, a mogło być bardzo niebezpieczne... Za to magów mam dość na jakiś czas. Zapewne na bardzo długo. I elfów. Magów i elfów!- zaśmiała się.
Canis:
- Jak się pojawi, to się przekona, że nie warto było po porażce kolegi pojawiać się nam na oczy. - powiedział i mrugnął oczkiem jednak to nie wszystko bowiem tak jak oczami łowił jej wzrok, tak w czasie tej rozmowy delikatnie znalazł moment by pochwycić w swoje ręce jej ramiona jakże delikatnie je przytrzymując i wodząc wzdłuż nich palcami, by dłoniami powędrować dalej za plecy i objąć ją w pasie przybliżając do siebie z chytrym uśmiechem słysząc o "zdziwieniu, ze nie wróciła na noc" i skargę na niecnych magów i elfów. - Oj mam nadzieję, ze znajdziesz wyjątki bo mentalnie byłem jestem i cholera niestety zawsze będę magiem. - Mówił trzymając tak Evening i wpatrując się w jej piękne oczy... wpatrując się w te piękne, pełne blasku i głębi oczy, wyraziste, nieprzeciętne, które jego naturalny porządek i poukładane proste życie potrafiły zmienić w chaotyczne, pełne niespójności, pełne pasji i zaangażowania ale też i chorej namiętności. Zdolne zmienić stan śmierci w życie takim jakie ono jest i być powinno. - Oj zawsze możesz dać im pretekst do domysłów! Poza tym... Co tu się dziwić, jesteśmy dorośli, mu nie mamy dozorców tak jak oni. - i mrugnął oczkiem z chytrym uśmieszkiem w odpowiedzi na ten lekki uśmiech pod noskiem skrywającym niecne myśli. - No mam nadzieję, że wśród tych magów znajdzie się wyjątek dla mnie... mentalnie byłem, jestem i niestety magiem pozostanę. A elfy to ... - zrobił chwilę przerwy bo na myśli miał jakże brzydkie sformułowanie którego nauczyły go dzieci z podgrodzia gdy dane było mu długo tam zamieszkiwać... ale znalazł lepsze sformułowanie! - straciły zaufanie, już drugi oszołom tej rasy który zamieszanie robi...
Jednak mówił dalej co by głupio nie było, ze tak Evening przytrzymuje przy sobie bez wyjaśnienia o co mu chodzi głuptakowi...
- Ale to wszystko nieważne piękne zjawisko, niebezpieczeństwo... Ważne że ty jesteś bezpieczna, że nam nic nie zagraża... a najpiękniejsze zjawisko mam właśnie przed sobą. - Powiedział z chytrym uśmiechem. przyciągnął Evening do siebie i namiętnie pocałował Evening, by po kilku chwilach oderwać swoje łapczywe usta i spojrzeć na nią z zaciekawieniem i przebiegłym wyrazem twarzy znanym z bajek o liskach chytruskach. - To co, wracamy? Kiepska to sceneria by się... bliżej poznawać. - Zauważył i skinął głową na bok, gdzie wokół nich sceneria pełna usłana trupów... jakby nie patrzeć Saluś miał szczęście do niekonwencjonalnych i niecodziennych sytuacji do wyrażania swoich uczuć... już pomijając fakt, ze robił to nie umiejętnie to jeszcze w takim klimacie... że... - Wracając pieszo, dróżką, szlakiem, będziemy mogli się... lepiej poznać... miło wspólnie spędzić czas... i pomartwić się co dalej. - powiedział i mrugnął licząc, że wspólnie uratują ten dzień pełen dziwnych wydarzeń mogąc w końcu zająć się sobą, a nie innymi! W końcu też puścił Evening, bo to trochę natarczywe było, jednak nie żałował wręcz przeciwnie... chytry wredny cwaniak!
Evening Antarii:
-Lepiej dla niego, żeby naprawdę się nie pokazywał, bo wtedy naprawdę się zdenerwuję, bardziej niż na Annara chyba- mruknęła niezadowolona. Nie lubiła takich przemądrzałych osób, na dodatek złych, mających plany zniszczenia ludzkości i w ogóle. Dobrze że ich siedziba legła już w gruzach, a magowie leżą martwi. Przynajmniej jakaś ich część. -Niby tak... Choć wiele już z tamtego okresu nie pamiętasz. Ale te mroczne myśli i zamiłowanie do tortur i okropnych widoków to rzeczywiście pozostałość po byciu magiem. Chyba, że jako dziecko też byłeś taki?- uśmiechnęła się, choć tak naprawdę trochę ją to przerażało i nie rozumiała tego. Wiedziała, że na przykład wojna jest drastyczna. Ale przecież dla rozrywki nie lubiła oglądać trupów na przykład takich jak Annar. Cieszyła się, że cierpiał, owszem. Lecz to tylko dlatego, że wcześniej wyrządził wiele zła i planował popełnianie kolejnych niedobrych uczynków. I tak skróciła mu miłosiernie te cierpienia, spełniła jego prośbę pozwalając odejść... Może strzał pociskiem esencji w twarz nie był najlepszym sposobem na dobicie, ale za to skutecznym i humanitarnym! Od razu się już nic nie czuje.
Anielica przysunęła się do niego i odwzajemniła ten jakże chytry pocałunek. Sama zaś musiała trochę stanąć na palcach. Przytuliła się do Salci i zamknęła oczy, bo akurat jej ten widok niezbyt pasował. Pole usiane trupami... Iście romantyczny widok.
-Mhm, niezbyt fajna. Możemy wracać, szczerze mówiąc mam ochotę wyspać się już w miękkim łóżku, bo ta łódka to nie była zbyt wygodna- przyznała.
Canis:
- Po prostu przywykłem do tego widoku. Ale nieważne...
Sauś objął ją rękoma przytulając do siebie i całując ją w głowę, gdy uskarżała się w końcu na powrót do tomu.
- Tak, chodźmy czym prędzej, nic tu po nas. - Powiedział odrywając się od jej kształtnego ciała i wskazując bramę wyjazdową z dworu, w końcu czas na nich, na ich wygody.
Narrator:
Gdy we dwoje byliście tak zajęci sobą, tą waszą wspólną przyjemność zakłócił oddział ciężkozbrojnej konnicy straży miejskiej i rycerstwa bractwa świtu, bo wiem jak to w zwyczaju było, ludzie szybko donosili o dziwnych wydarzeniach straży a ta jeszcze dłużej nim zdołała się zebrać do akcji by zareagować na doniesienia.
Scena byłą iście komiczna 15 rycerzy i strażników stanęło jak wryte stając przy zamku i oglądało was wtulonych w siebie wśród leżących martwych ciał.
Oczywiście wśród tych 10 osób, gdzie 5 było strażnikami miejskimi 5 rycerzami bractwa stanęło w osłupieniu nie wiedząc co zrobić. Bowiem z jednej strony panował spokój, jedyne osoby wyglądające na żywe to panna marszałek anielica-rycerzyca i jakiś tam rekrut. Co świadczyło,, ze byli prędzej na miejscu i załatwili sprawę za nich. Oczywiście nie śmieli nawet myśleć, by powodem tej masakry byli właśnie oni bowiem Anielica na pewno nic złego nie mogła zrobić, więc podejrzenie o popełnieniu przez nich przestępstwa zostało z zasady zaniechane w sprawdzaniu. Pozostawał problem co z honorarium, przecież dostali kasę za podjęcie interwencji a ta została podjęta, więc musieli się z kimś rozliczyć. Głupio było by oddać kasę do koszar, skoro już wzięli, a tez nie mogli całości zatrzymać, skoro ta dwójka zrobiła wszystko za nich. Tak analizował sytuację dowódca oddziału.
- Ekhem. Przepraszam ze wam przeszkadzamy! - chrząkał i prychał chcąc zwrócić waszą uwagę i oderwać was od siebie, to bowiem nie było jego interesem i nie plotkami miał się tu zajmować. - Podjęliście interwencje za nas, więc już z łaski podzielimy honorarium na połowę i dostaniecie 500 do podziału to damy wam po 250 za podjęcie akcji i my sporządzimy notatkę służbową. - I nie pozwolił wam nawet odpowiedzieć i nawet spróbować wyjaśnić, ze to czysty przypadek, anit ez nie chciał waszych wyjaśnień. - Cicho, cicho! Załatwione, wszyscy nie żyją nie interesuje mnie to, ja miałem podjąć interwencje, napisze notatkę i mam to z głowy. ÂŻona i łóżko na mnie czeka a nie włóczyć się po całym Valfden za jakimiś wybuchami. Jak komuś się będzie nie podobać to się sam podejmie, my odjeżdżamy a wy... eh. - machnął ręką i dał rozkaz do odjazdu zostawiając was samych równie zdezorientowanych co rycerze bractwa na wasz widok.
Zaś wy oboje mogliście spokojnie wrócić do domu, domów czy gdzie tam sobie chcieliście, nie tylko racząc się sobą, ale także ciesząc z dostanej kasy w dziwnych okolicznościach za to, że tego dnia byliście obiektem zainteresowania nie tylko swojego wzajemnie, ale także innych.
Wyprawa zakończona!
Podsumowanie: Salazar wysłał zaproszenie dla Evening w celu zaaranżowania spotkania w miejscu gdzie rzeki Amartodon i Elroiz spotykają się. Evening otrzymała list i udając się na miejsce spotkania spotkała tajemniczego Elfa imieniem Annar, który powoli i skutecznie dowodził ją od spotkania z Salazarem. Jednocześnie w tym samym czasie Salazar czekając na Evening został zaatakowany przez wysłanników Annara. Evening w końcu straciła cierpliwość do Elfa wysłuchując o tym, jak to Salazar umarł, a jednocześnie dziwne wizje związane z chęcią zabijania magów i tajemnicza organizacją GTW (Grupą trzymającą władzę). Salazar pokonał dziwnych podżegaczy, którzy podjęli próbę zabicia go. chwilę później zdenerwowana Evening na własnych skrzydłach przyleciała do niego. Salazar skorzystał z okazji by wyznać swoje uczucie Evening chcąc nie tylko rozwiać swoje wątpliwości, czy też rozterki, ale i uspokoić Evening i jej zdenerwowanie. Tak zajęci sobą zostali zauważeni przez małą dziewczynkę imieniem Oktawia. Ta chwilę ponarzekała, jacy to są obleśni i obrzydliwi całując się przy niej, gdy byli świadkami jak Annar wraz z 5 magów zaatakowali ja zaklęciem, a jednocześnie skupili atak na Evening i Salazarze. W krótkiej walce rozprawili się z nimi, by następnie po kilku minutach być świadkami eksplozji na niebie jakiejś niebieskiej materii po której niebo skryła zielonkawo-filetowa zorza często widziana w Hemis. Zaalarmowana wydarzeniami dwójka bohaterów ruszyła w kierunku plaży gdzie pozyskali informacje a to od napotkanego znajomego bibliotekarza, który ładnie to opowiadał o plotkach o miejskiej arystokracji, w tym o nich, a także od karczmarza, który wskazał mi miejsce i wypożyczył łódź. Udali się na drugi brzeg gdzie zmęczenie po całym dniu i nocy pełnej wydarzeń odczuwali zmęczenie. Salazar wiosłując w sposób wzmożony zmęczył się, przez co czekał go długi sen na brzegu, gdy Evening ruszyła w dzicz w kierunku pałacu Annara. W czasie eksploracji lasu przez Evening, została zaatakowana przez dziwne stworzenia, broniące się wydzielanym zapachem doprowadzającym do śpiączki. Przez ten zapach zaznała snu-wizji, w której toczyła walkę po części ze swoją świadomością o to, by kraj Ardenos zakwitł roślinnością. W momencie gdyż rozumiała, ze to ona rządzi światem i ona decyduje swoja świadomością, zdołała pokonać naturę i doprowadzić sen do szczęśliwego końca. Salazar obudził się i dotarł do Evening w momencie, gdy i ona się zbudziła. razem ruszyli w kierunku pałacu, gdzie ujrzeli pobojowisko, które zostało wywołane niekontrolowaną eksplozją i nieudanym eksperymentem pod kryptonimem "lazurowy płomień". Znaleźli odpowiedzi an szereg swoich wątpliwości, na przykład kim była Oktawia, jak miała na nazwisko, czemu nie miała rodziców... spotkali też ledwie żywego Annara, który odpowiedział na ich pytania. Evening okazując miłosierdzie i łaskę skróciła jego cierpienia. Później gdy juz podjęli chęć powrotu do domu znowu zajęci sobą, zostali zatrzymani przez straż miejską i rycerzy i w nagrodę za załatwienie sprawę otrzymali drobną nagrodę, część z honorarium straży za interwencję. I dalej wracali zajęci sobą.
Nagrody:
Evening Antarii:
+ 250 Grzywien
Nazwa: Złoty kwiat Is Gracil
Opis: Złoty, dokładnie i precyzyjnie szlifowany kryształ, który swoją figurą dokładnie i precyzyjnie dodaje wygląd kwiatu. Figurka przypominała szkło, które świeciło blaskiem słońca. Składała się ona i miała jeden rozkwitły kwiat przypominający zakwitłą różę, oraz dwa pączkujące po bokach, wszystko oprawione było delikatnymi listkami. Mimo, ze konstrukcja wydawała się chwiejna i krucha, figurka była niezwykle wytrzymała jak na kryształ - najpewniej nie było to zwykłe szkło. Osoby niezwykle spostrzegawcza w świetle magicznym potrafią dojrzeć napis widniejący na łodydze, wyżłobiony dłutem, który niesie tekst: "Kwiatku, światło zbudź, pokaż mocy dar, odwróć czasu bieg i wróć dawny skarb." Kwiatek otrzymano od zamordowanej w okrutny sposób Oktawii Is Gracil. Wypowiedzenie wyrytych słów powoduje rozbłyśniecie kryształu jaskrawym ciepłym, żółtym światłem. Oktawia Is Gracil z kwiatem w dłoniach.
Salazar Trevant:
+ 250 Grzywien
Talenty
Evening Antarii:
Aktywność: 1 złoty talent
Opisy: 1 złoty talent
Walka: 1 złoty talent + 1 srebrny talent
Salazar Trevant:
Aktywność: 1 złoty talent
Opisy: 1 złoty talent
Walka: 1 złoty talent + 1 srebrny talent
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej