Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Próba Siły #13 - Marduke

<< < (11/13) > >>

Funeris Venatio:
Kiedy Marduke biegł przed siebie, kiedy pokonywał zaplanowane przez siebie pięć metrów, kreshar nie stał bezczynnie. Gdy zobaczył szarżującego na niego człowieka z uniesionym wysoko mieczem, również ruszył. Broń była wysoko, bestia nisko, nie była również bezczynna i bierna, pokonała więc szybko resztę dystansu i wgryzła się boleśnie w nogę człowieka. Ten nie upadł, nie puścił miecza, jednak czuł, jak jego łydka rwie bólem i oblewa się jego własną krwią.

//Pamiętaj, że masz coś takiego jak finiszer. Było to opisywane podczas wyprawy szkoleniowej. Możesz tę bestię po prostu zabić, napisać, że zabijasz, ale oczywiście musi to być rozwiązane poprawnie, logicznie i najlepiej jeszcze, żeby było dobrze opisane. Należy uwzględniać ruchy, jakie może wykonać przeciwnik. Teraz tego nie zrobiłeś, nie pomyślałeś o tym. Gdy biegniesz na bestię nie będzie ona stała bezczynnie i czekała, aż zatopisz swoją broń w jej czaszce. Będzie się broniła, może unikała ciosów, kontratakowała. Pamiętaj o tym na przyszłość.

Marduk Draven:
//A tak, fakt. Nie sądziłem że można go od tak, od razu użyć  :D

Kruczowłosy wrzasnął z bólu, widok krwi sprawił iż rozpalił się wściekłością. Niezranioną nogą kopnął potwora w pysk, raz, drugi, trzeci. Poczuł jakby uścisk szczęk się rozluźnił, lecz mogło się mu to tylko wydawać. Uniósł miecz, wykorzystał to że bestia go gryzie. Rąbnął mieczem z całej siły. Z szyi bestii trysnęła krew, ta jednak puściła i ryknęła szczerząc krwi, spróbowała znów go ugryźć, tym razem wyżej. Marduke miał jednak dosć. Z krzykiem, teraz raczej wściekłości niż bólu rąbnął znów, prost w pysk bestii. Cios powalił kreshara ktory jednak dychał i podnosił się. Czarnowłosy walnął bronią jeszcze, za nim stwór wstał. Potem jeszcze raz, i ponownie, póki krwi bestii nie było więcej niż jego własnej, póki pysk bestii nie stał się krwawą miazgą. Sprawdził tętno bestii. Była martwa. Rąbnął jeszcze raz, separując łeb od reszty, tak dla pewności.
Kulejąc podszedł do kotary. Urwał kilka wstęg i zawinął je wokół czerwonej, poranionej łydki. Kilkoma innymi wytarł miecz który powędrował do pochwy. Wziął pod pachę łeb stwora i ruszył ku drzwiom. Omal nie poślizgnał się na krwi. Była ona wszędzie wokół kreshera, gęsta, szkarłatna i śliska. Mimo rany szybko pokonał te pięćdziesiąt metrów. Zapukał do drzwi.
-Zrobione!- zawołał.

Funeris Venatio:
Browarnik otworzył drzwi, ujrzał zakrwawionego i ledwo stojącego na prawej nodze człowieka. Wzniósł do góry ręce, spojrzał w kierunku panteonu bogów, wymruczał kilka niewyraźnych słów i po prostu podtrzymał lecącego na ziemię Marduka. Rana na plecach nie była głęboka, nawet nie rozdarło koszuli, skóra jednak była naruszona i raczej sama zagoi się w ciągu kilkunastu zapewne godzin. Co innego noga. Przyszły rekrut miał ranę o głębokości około pięciu centymetrów i długości jakichś dwóch, może trzech. Gdy adrenalina opadła, dotarło do niego, że rwie go jak jasna cholera. Nie mógł dobrze stawać, chociaż na pewno nie miał złamanych kości ani uszkodzonych jakichś poważnych naczyń krwionośnych. Mimo wszystko krew przelewała się przez niezdarnie zawiązany opatrunek, który był już prawie na kostce. Marduke po prostu nie posiadał żadnych umiejętności pierwszej pomocy - nie umiał tamować krwotoków.

//ÂŻeby tamować krwotoki i zajmować się ranami musisz posiadać jedną z umiejętności medycznych: pierwsza pomoc. Posiadasz więc ranę opisaną powyżej, lekką ranę kłutą.

Marduk Draven:
-Rana nie jest raczej wielka, przeżyję- Marduke uśmiechnął się prawym kątem ust.-Browar jest bezpieczny. Jedynie tamtejsza kotara może być zdziebka podarta. Jeśli to nie problem to odpocznę trochę u was, a potem wrócę do pana Antoine'a zameldować o sukcesie.

Funeris Venatio:
- Ja Cię od razu wyślę do niego - powiedział właściciel tego przybytku niewątpliwej rozkoszy. Skinął na jednego z pachołków, który wziął Marduka pod rękę i pomógł mu doczłapać się do punktu rekrutacyjnego Bractwa ÂŚwitu. Tam ktoś opatrzył jego rany, porządnie zabandażował i posmarował czymś śmierdzącym. Człowiek mógł zdać raport Antoine'owi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej