Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Próba Siły #13 - Marduke

<< < (6/13) > >>

Marduk Draven:
-Nie chodzi tu o to czy chcę, lecz o to że muszę. I zrobię to.- na chwilę przerwał i popatrzył na parobków.-Proszę ewakuować cały browar, na wypadek jeśli zginę, lub kreshar postanowi wyjść. - ściągnął z pleców kuszę.

Funeris Venatio:
- Czyli nas czterech?[/i] - spytał właściciel, wskazując na siebie, Marduka i dwóch pachołków przy drzwiach. Było późno, Słońce powoli zachodziło, mało kto o tej godzinie pracował.

Marduk Draven:
Marduke nie odpowiedział. Podszedł jedynie do drzwi. Kiwnął głową na tak, otworzył i zniknął za nimi.Przynajmniej nie jest ciemno.- pomyślał już za drzwiami.

Funeris Venatio:
//No tak teoretycznie nie wiesz, czy jest ciemno, czy nie. W końcu to ja opisuję Ci wszystko wokół. Ale akurat w tym przypadku ciemno nie ma być na pewno. ;)

Marduke otworzył drzwi i zniknął za nimi. Właściciel browaru sprawdził, czy na pewno odrzwia są zablokowane i żaden zwierz nie otworzy ich od wewnątrz. Przybliżył się następnie, zupełnie jak dwaj pachołkowie, i począł słuchać. Jego ucho niemalże stykało się z drewnem, z którego te wrota zrobiono, a w powietrzu roznosił się tylko dźwięk oddechów trzech mężczyzn i głuche kroki Marduka w sąsiednim pomieszczeniu. Oliwne lampy podwieszone na stojakach i na ścianach świetnie oświetlały magazyn, więc człowiek widział wszystko doskonale i nie odczuwał żadnego dyskomfortu. Przynajmniej związanego z widocznością, gdyż atmosfera zagrożenia unosiła się w powietrzu. Do tego nieco zatęchłe, wypełnione piwem powietrze dawało mocno nienaturalne doświadczenie. Aplikujący rekrut znalazł się między rzędami sporych beczek, ustawionych w słupki po dwa i długie alejki. Alejki były cztery, jako że samych rzędów ustawionych beczek z łatwością dało się naliczyć trzy. Każda alejka miała około sześciu metrów szerokości, same beczki, ustawione po cztery obok siebie, miały mniej więcej pięć metrów wszerz. Korytarz ciągnął się przez przeszło pięćdziesiąt metrów i znikał za ciemną kotarą, która nieznacznie falowała. Dało się to określić w tym świetle. Kreshara na razie nie było widać, chociaż oczywistym było, że gdzieś tutaj jest. Na posadzce kilka metrów przez Mardukiem znajdowała się niewielka plama krwi. Posoka należała zapewne do jednego ze zranionych pachołków.

Marduk Draven:
// Powiedzmy że to taki instynkt :D
Marduke kucnął, nabrał odrobinę krwi na palec i przyglądnął się. Była na wpół zaschnięta. Podniósł się schował kuszę. Zamiast niej dobył miecza. Kontynuował marsz wypatrując wszelkich oznak obecności czegokolwiek. Nagle coś zwróciło jego uwagę. Rozglądnął się i pochwycił miecz w obie ręce. Usłyszał niepokojący szmer. Czuł się jednak pewnie, kreshar nie mógł go zaskoczyć w mroku. Przeszedł do końca korytarza, po czym skierował się ku innej alejce.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej