Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Nardo:
Zabrał sztylet po czym wstał i położył jeden z wysokich pniów który leżał nie opodal ogniska. Położył go na ławce. Opatrzył go ze wszystkich stron aby wiedzieć gdzie zacząć. Nardo zobaczył na jednym z rekrutów znak bękartów. Poprosił go aby mu go na chwilę pożyczył. Kiedy dostał to co chciał zaczął wbijać ostrze w pień i przesuwać w różne strony aby nabrało kształtów znaka bękartów. Kiedy powstała już pewna część postanowił obmyśleć na czym to będzie stać. Postanowił wziąć jeszcze jeden pień i zrobić podstawe w kształcie starego wyschniętego wyginanego drzewa które by utrzymywało to co tworzył. Gdy skończył podstawe wziął się za dalszą część znaku. I zaczął znów dalszą robote. Po dwóch godzinach stworzył już większość. Ostatnią część, górną zajął się szybciej bo chciał jeszcze pospać. Starannie zrobiony Znak bękartów w trójwymiarze położył w jednym z namiotów, tam gdzie najczęściej zbierali się ludzie.Na stole było widać znak bękartów który pożyczył. Po tym wszystkim położył się spać zostały mu tylko ledwo 7 godzin snu które i tak mu wystarczą.
Lithan le Ellander:
Stoi - rzekł a raczej pomyślał Lithan w głowie Melkiora i skinąwszy głową wyszedł z namiotu. Zaraz szybkim ruchem wzniósł swoje ramiona wysoko nad głowę i złączył dłonie. W tej samej chwili rozpłynął się w dym, z którego wyleciało stado kruków. Bez ani jednego krakania odleciały na północny-wschód.
Melkior Tacticus:
Ciekawy osobnik. Melkior udał się wgłąb namiotu, do swojej "komnaty". Uwalił się na łóżko, zwykłe składane jakie miał każdy. Byli i tacy co wozili całe mieszkania na wojnę, elf nie rozumiał po co. Szybko zapadł w sen.
Wstał o świcie zbudzony przez trębacza, obmył twarz i wyszedł z namiotu. Zapomniał powiedzieć Lithanowi jedno, że to Cadacus ich zostawił znikając jak miewa w zwyczaju. Było chłodno i mgliście, ale to normalne o poranku w górach, wszedł do kantyny, pozdrawiając ludzi gestem i usiadł przy ławie. Po chwili otrzymał poranną jajecznice.
//Jest 7:00
TheMo:
Mag chyba usłyszał ich rozmowy, bo obóz opuścił bez większych ceregieli. Przynajmniej namiot dowódczy był wolny. Themo korzystając z okazji przeprosił towarzyszy i udał się w odwiedziny do Melkiora. Lewą ręką uchylił zasłonę od namiotu i wszedł do środka odwzajemniając pozdrowienia orków strzegących namiotu.
-Dziś masz sporo gości. Lithan nie wywołał pozytywnych emocji w obozie, zwłaszcza u Yarpena. Mam nadzieję, że masz wieści, które poprawią morale.
Podszedł do stolika i pochylił się nad mapą.
TheMo:
//Kurwa, przez pisanie na telefonie nie widze czy ktos przede mna nie napisał -,- nawet mi sie nie chce edytowac
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej