Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
TheMo:
Themo odwrócił głowę w stronę namiotu. Popatrzył przez chwilę czy aby zasłona się nie ruszyła zwiastując koniec wizyty. Jego zarośnięty podbródek poruszył się nieco by stłumić ziewnięcie. Przeniósł wzrok na obecnych przy nim kompanów.
-Widocznie król miał swoje powody. Nieważne czego chce, narobił zamieszania w obozie. ÂŻe też musiał sobie wymyślić takie wejście. Jednak to nie przeszkodzi naszej misji. O świcie pobudka, zwijamy namioty i ruszamy dalej.
Pogłaskał się po brodzie wyskubując z niej jakieś paprochy.
-Chodźmy koło ogniska, bo na razie sterczymy tu jak kołki osikowe. Mam nadzieję, że ktoś z kompani wziął lutnię. Trochę rozrywki przyda się przed akcją.
Przeszedł pomiędzy nimi i po kilku chwilach jego zbroja odbijała światło płomieni. Teraz wolał widzieć Bękarty śmiejące się ze sprośnych piosenek niż ich zaniepokojone twarze.
Nardo:
Podszedł do ogniska i usiadł
-TheMo masz nóź? Wystrugam coś tylko dajcie mi propozycje.
Nardo potrafił rzeźbić w drewnie więc postanowił zrobić sobie wyzwanie. Czekał na propozycje wszystkich bękartów.
Jakoś trzeba rozluźnić atmosfere...
Kenshin:
Ork również zbliżył się do ognia, by móc przygotować się na jutrzejszy wymarsz w międzyczasie ogrzewania swego czarnego i brudnego ciała mógł powiedział coś jeszcze na temat Lithana.
- Lithan zawsze pojawia się nieoczekiwanie, a jego nadejście z reguły oznacza zmiany. Wiele razy już tak było i teraz raczej będzie podobnie. Jestem również przekonany, że zaraz szybko zniknie nie pozostawiając po sobie śladu.
Kenshin kończąc położył się na plecach i zaczął oglądać gwiazdy, przy okazji wsłuchując się w trzaski jakie wydawało palące się ognisko.
Kazmir MacBrewmann:
Krasnolud odebrał flaszkę Yarpenowi. - Oddawaj... nie wiem jak wy ale ja ide w kime. Kenshin, weź wyczaruj troche lodu co?
TheMo:
Themo wyciągnął zza pasa swój srebrny sztylet, który pokrył się odbitym pomarańczowym światłem płomiemi. Obrócił go kilkukrotnie pomiędzy palcami i delikatnie podrzucił. Broń wykonała pół obrotu w powietrzu nim ponownie znalazła się w dłoni Themo. Złapał za płaską stronę ostrza i wyciągnął ręke z bronią w stronę Nardo, rękojeścią zwróconą do niego.
-Miłych snów Kazio.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej