Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Kazmir MacBrewmann:
Krasnolud opuścił broń, zabezpieczając przed przypadkowym wystrzałem.
- Niech zgadnę, chuja robił a pewnikiem mądrzył się jak stara dziwka? Spytał świat jako taki i przycupnął przy ognisku, łuna widoczna na północy sprawiała że ta noc była niezwykle "romantyczna".
Kenshin:
Kenshin również wtrącił kilka słów, bo znał trochę tego starego elfa.
- Tak jak powiedział mój przedmówca. Nazywa się Lithan le Ellander dołączył do konkordatu w sumie nie dawno i odgrywa w nim ważną rolę. Jest, jakby to grzecznie powiedzieć naszą skarbnicą wiedzy. Mag żyję na tym świecie już wiele lat i z niejednego pieca jadł, jednakże jest on jak zagadka, której nie chce się rozwiązywać. Mimo wszystko jego pojawienie się może sugerować, że obserwował nas od dawna i pewnie już dzieli się zdobytymi informacjami z Melkiorem, i to pewnie znacznie lepszymi niż moje. Jestem tego święcie przekonany, że Lithan przedstawi sytuacje dokładniej i rzetelnie niż ja wszak nie potrafię latać ponad wysokość gór i dotrzeć tam, gdzie nie mógłby nikt. Oczywiście krasnoludzie traktuje wszystkich z góry, ale taki on już jest.
Kilka słów może i to nie było, ale starał się wyjaśnić nagłe pojawienie się maga.
Gorn Valfranden:
Gorn który siedział sam oddalony od reszty wstał z ziemi i podszedł do ogniska. Przysiadł przy nim i rzekł - Nie znam go, chyba nigdy go nie spotkałem. Ale nie ufam mu i lepiej jak będziemy w gotowości.
Nardo:
Nardo siedział akurat nie daleko harmideru który wywołał się przez Maga. Słuchał co mówią wszyscy.Wstał wyciągając z torby jabłko i powiedział:
-Nie ufam magom, ważne aby mieć oczy z tyłu głowy. Jednakże z obecnej sytuacji nie ma innego wyboru jak mu zaufać i poprosić go o trochę informacji które mogą nam się przydać, skoro nas śledził na pewno dużo wie i ma dla nas coś ważnego. Bo po co by nas sledził?
Podrzucił jabłko i wziął duży kęs.
Lithan le Ellander:
Zawsze i wszędzie, we wszystkim jest cel - głos rozległ się pod czaszką Melkiora niczym odgłos dalekiego gromu - Daleko na północy jest ten, któremu północ winna posłuszeństwo. Zły czas sprawił, że został sam, musiał przeczekać zimę i wraz z pierwszymi promieniami veris ruszył likwidować zło, które krąży po północy niczym watahy wygłodniałych wilków. Teraz w lato, wykorzystuje każdy dzień i każdą noc przy ukorzyć przed sobą północ. Jednakże trapi go wieść, którą otrzymał ode mnie. W tafli górskiego strumienia ujrzałem armię kroczącą na północ. Armię z tych, którzy winni trwać przy nim a odeszli, kiedy ich potrzebował. Co mam mu powiedzieć?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej