Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć
Kenshin:
Ork obrócił się kiedy Lithan poszedł w stronę namiotu. Kenshin nie wiedział czemu się tu zjawił ani jakimi pobudkami się obecnie kierował stary elf? W sumie już nawet nie wiedział czy mag nadal należał do konkordatu. Ork po chwili zaczął podejrzewać starego towarzysza, ale tymczasowo odciął się siadając tuż obok ogniska i strzepując brud z siebie.
Kazmir MacBrewmann:
- Co to za cudak? Spytał druida krasnolud, nie odstawiając kuszy. Był nieufny wobec obcych czarodziejów którzy się puszyli.
Lithan le Ellander:
- Witaj - rzekł krótko i rzucił okiem na mapy.
- To chyba nie Twój dom. - stwierdził.
TheMo:
-Cóż, ta banda jest pod moją komendą, a misją przewodzi Melkior. Poza tym ten ork nie jest z moich ludzi
Odburknął magowi znikającemu w namiocie. Wzdechnął obojętnie i przestępując z lewej nogi na prawą znalazł się obok Kazmira i orka. Położył dłoń na załadowanej kuszy krasnoluda i opuścił ją ku ziemi.
-Lithan le cośtam. Mag niecieszący się dobrą opinią. Lepiej schowaj kuszę. Nic mu tym nie zrobisz i jeszcze narobisz problemów. Zastanawia mnie czego on tu chce. Był z nami na ostatniej krucjacie.
Melkior Tacticus:
- Nie, jak trafnie zauważyłeś. - wstał od stołu i spojrzał na nieznanego mu maga - Jest dość późno, przybyłeś tu w jakimś konkretnym celu panie Ellander? Skąd ja znam to nazwisko?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej