Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sile odpowiada siła, wojna rodzi wojnę, a śmierć przynosi tylko śmierć

<< < (11/66) > >>

TheMo:
Themo jechał na jednym z ogierów równo z wozem i przysłuchiwał się rozmowom prowadzonym przez towarzyszy i odpowiadał im jedynie w swych myślach, które z czasem przerodziły się w biedny monolog prowadzony w głowie najemnika. Nawet decyzje o przyjęciu napotkanych osób uznał za zbędne. Przyda im się każde ostrze i pomoc bogów, których czczą. Podczas postoju wyjął jedną nogę ze strzemienia i przekroczył nią siodło, by postawić na ziemi. Gdy już zsiadł poprowadził swego konia za lejce i uwiązał go. Ruszył do namiotu kuchennego i chwycił za pustą michę, którą podstawił kucharzowi aby ten nałożył mu gulaszu.

Kazmir MacBrewmann:
- Prosze bardzo. Powiedział nakładając porcję gulaszu dowódcy, dorzucił też pajde chleba.

//Gulasz jest dobry  :)

TheMo:
-Wielkie dzięki. Mam nadzieję, że dzięki temu nabiorę sił do dalszej wędrówki. Aha, i przekaż ludziom, że pijemy dopiero po zwycięstwie. Wszyscy muszą być trzeźwi i gotowi.
Po krótkim kazaniu udał się do stołu trzymając miskę i chleb ustępując miejsca innym głodnym wojakom. Zajął wolne miejsce. Poprawił pasy trzymające bronie, które poluzowały się i powykrzywiały podczas jazdy. Zdjął swój hełm i położył go na kolanach. Gdy usta miał odsłonięte zanurzył łyżkę w zupie i wybierając kawałki mięsa pakował je do ust. Przeżuł dokładnie wszystko rozkoszując się ciepłym posiłkiem i przełknął to. Gulasz rozgrzał go od środka niczym gorzałka, pomagając przetrwać chłodny klimat północnych gór. Kolejne porcje znikały, a krople tłuszczu zatrzymywały się na brodzie obok okruszków cheba.

Nardo:
Nardo poczuł zapach gulaszu, burczało mu w brzuchu więc czym prędzej udał się do namiotu. Wziął miske i nalał sobie do miski odpowiednią porcje którą nakazał mu jeden z najemników biorąc do tego chleb. Zajadał się aż mu się ,,Uszy trzęsły". Po posiłku powiedział:
-No, to było jedzenie. Ja podziękuje, wracam na ławkę sobie posiedzieć.

Gorn Valfranden:
Gorn który siedział na skraju obozu usłyszał wołanie że gulasz gotowy. Paladyn wstał  i poszedł do namiotu. Wziął miskę i nałożył sobie odpowiednią porcję. Zjadł ją delektując się smakiem. Po posiłku wrócił na skraj obozu i usiadł na ziemi plecami do innych oraz zakładając ręce na piersi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej